"Pic na wode fotomontaz" w sporcie i koszykówce !

 Pic na wodę, fotomontaż!   

     Brzydkie słowa – przepraszam – ale to mały cytat z dnia dzisiejszego
(pan Ziobro w TVN 24) w śmierdzącej sprawie w Bialymstoku! Dotyczy
to mojego kolegi z lat 80-tych! Dopiero w tym roku dowiedzialem sie,
że stara sie zostac Prezydentem Bialegostoku! Bez skutku.
      Jak niedaleko jest od koszykówki do polityki. Prezes PZKosz podobno
nalezy do PO , Czarnecki (SO) chce zostac prezesem PZPN ! Co ich tak ciągnie
do sportu! Rozumię jak ktoś jest trenerem  lub zawodnikiem! Ja zawodowo
pracuje w sporcie od 1974 roku! Wczesniej pracowalem na pół-etatu jako trener
w Baltyku i Zniczu Koszalin. W WFS (1974r) zajmowałem sie kolarstwem mimo ,
że chciałem odpowiadać za koszykówkę. Dzieki temu poznalem Czesia Langa,
z ktorym jezdzilem jako trener (opiekun)  w wyscigu juniorow po ziemi
Mazowieckiej! Pamietam , ze Prezesem OZKolu był pan Gruba a sektretarzem
pan Lenartowicz.
     W PZMocie zajmowalem sie Rajdem Monte Karlino , kartingiem

 


foto wl: Zawody na torze w Koszalinie!

i motocrossem (1972r). W SZS AZS Koszalin na etacie trenera koordynatora
i trenera I zespolu zaczałem pracować od 1977 r. I trwalo to z roczna praca
w Katowicach (1982/83) do wrzesnia 1990 roku. We Francji poza kilkoma
miesiacami pracy w firmie , gdzie przetwarzano aluminium w male cacka
-pracowalem jako trener lub dyrektor sportowy.
     Pomimo takiego doswiadczenia dziwie sie , ze ktos z polityki chce  trafic do
pracy w sporcie. Co ich pociaga , co pasjonuje w tym zawodzie – wynagrodzenie?
W sporcie nie mozna dzialac na zasadzie „pic na wodę fotomontaż” Trzeba być
obecnym i dyspozycyjnym 24/24! Bez wolnych sobót i niedziel , bez wakacji.
     Bez „picowania” trenerów i zawodników. Tylko praca , praca i jeszcze raz praca!
Mecze, treningi ,sprzet ,transport ,sponsorzy ,prowadzenie biura ,kontakt z mediami
i sympatykami. To trzeba lubiec i byc pasjonatem sportu! Nie mozna nic wiecej robic
na boku.
     Ja osobiście lubię (lubiłem) politykę! W latach 80-tych wraz z Leszkiem Jobda
i Mikolajem Kobusem na mój wniosek – utworzyliśmy oddzial Solidarnosci przy
WFS w Koszalinie! Był to mój protest na powołanie zwiazków tzw „Mulakowskich”
Pan Mulak , jak wspomniałem we wcześniejszych wypowiedziach był krotko
moim trenerem na zgrupowaniu w Jeleniej Gorze i podziwiałem i podziwiam
do dzisiaj – jako trenera polskich lekkoatletow. Dla mnie na tym skończyła
sie polityka! Leszek ciągnął to jeszcz parę lat. Mikołaj był Wiceprezydentem
Koszalina. W roku 1990 proponowal mi prace (stanowisko) dyrektora KOSiR-u!
     W tym czasie mialem juz podpisany kontrakt z klubem we Francji i grzecznie
podziekowalem swojemu koledze. A propo Mikolaja – to duzo mi pomogl
w przygotowaniu fizycznym moich koszykarek. Jako byly ciezarowiec
(brazowy medal na ME kolejarzy – byl zawodnikiem Iskry Bialogard) mial
duze sportowe doswiadczenie. Dla odmiany drugi „solidarnosciowiec” Leszek
Jobda byl doskonalym organizatorem pracy sportowej w grach zespolowych.
Przez wiele lat był trenerem pilki recznej w Gwardii Koszalin (II liga).
     Dzisiaj po treningach siadam do komputera i do 2-3-ciej w nocy słucham,
czytam – co tam w polityce! Nie bede tego komentowal. Wole koszykówkę!
     A tu też jest różnie. W ostatnią sobotę przegralismy mecz w 1/16
Pucharu Francji z zespolem silniejszym od nas. Niby wszystko sie zgadza.
Gralismy bez dwóch najbardziej doświadczonych zawodniczek. Dwie inne
dziewczyny po lekkich urazach grały po kilkanascie minut. Przed meczem
w 1/32 moj Prezes stwiedził , że z tak okrojonym składem nie mozemy
ryzykowac dalszej gry w pucharach. Gralismy w St Bertheven , zespołem
słabszym od nas! Pojechaliśmy w mocno rezerwowym składzie. wszystko było
w normie do III kwarty. Przegrywalismy 19-ma pkt. Bojąc sie wyższej porażki
wstałem z ławki (rzadko siedzę na niej) i zaczałem energiczniej sie „wyrażac”!
     Efekt na 9 sek. przed końcem przewaga przeciwnika stopniała do 1 pkt.
Zrobilem „fatalną” zmianę i wstawiłem na boisko swoją największa zawodniczkę
(194 cm), która nie grała w ostatniej kwarcie! Na 1 sek przed końcem podanie
do naszej wysokiej i wygrana 1 pkt!

  
Foto wl: Swiat jest zamglony (2006 r.)

     W ostanią sobote mielismy przegrac wysoko – a tu niespodzianka nasze „mlodki”
zagraly doskonale w obronie i ataku przez 3 kw. i awans byl prawie pewny.
Bojąc sie kontuzji posadziłem na ławkę dwie zawodniczki w końcówce no i porażka.


Foto : Prezes i trener po przegranym meczu!

     Prezes „zadowolony” ja zmieszany, wsród dziennikarzy – lekkie zdziwienie.
Wszyscy myślą , że ten mecz oddalismy!
     Prosze mi wierzyc – bylem nieszczesliwy! Grajac w tak „cienkim” skladzie awans
byl w naszym zasiegu! Myslę , że jeszcze dlugo w Evreux bedzie sie mówiło
o tych zawodach!


Dobrej nocy!

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij