Czwartek 01.03.2007 – 18h30 sala P Neruda w Evreux!
Zaczyna sie trening EAC. Osiem zawodniczek , dwoch trenerow i Prezes Klubu.
Trening jak zazwyczaj – mocna praca , nacisk na obrone i gre bez pilki w ataku.
Na zakonczenie treningu "krotka", ale ostra mowa trenera – mobilizacja przed
bardzo waznym sobotnim meczem z Champigny (na wyjezdzie przegralismy 37 pkt!)
Ostatnie slowa trenera mocno zachrypnione!

Foto wl: A moze lepiej bylo sluchac Witka?
Piatek 02.03.2007 – 18h00
Garaz trenera. Zacial sie zamek. Trening o 18h30 – a samochod w srodku.
Kilkanascie minut walki z zamkiem i poraka Po kilku minutach ponowna proba – tym
razem udana – jest 18h21. Uruchomienie samochodu – szybka plynna jazda i 18h28
trener jest na hali. Zaczyna kaszlec nie moze wymowic slowa.
foto wl: Brice Mariton trener-asystent pierwszego zespoluEAC
Asystent prowadzi rozgrzewke. Po 15 min trener jest caly w "dreszczach"! Postanawia
udac sie jak najszbciej do domu na kuracje przed sobotnim meczem. Witek Krochmal
juz w czwartek dal mi"polska" rade na szybkie wyzdrowienie. Nie posluchalem go!
Efekt – godz. 20h30 czuje sie fatalnie. Termometr wykazuje 39,5°C! Niedobrze.
Do meczu pozostalo 23 godz.
Dolipran , syropy , witaminy. O godz. 23h00 – temperatura wzrasta do, 39,9°C!
Zaczynam panikowac. Zona przygotowala herbatki rozgrzewajace , mleko, miod
i o 2-giej w nocy 38°C. jest dobrze.
Sobota 03.03.2007
Rano dalsze leczenie i jest 38,8!

Foto: Prezes (Alain Decoudert) za trenera i sukces !
Na 10 godz. przed meczem decyzja – dzwonie do Prezesa i powiadamiam go ,
ze to on dzisiaj bedzie trenerem zespolu. Po 30 min Prezes odwiedza mnie w domu.
Ustalamy szczegoly rozpoczecia meczu , wyboru gry w obronie i ataku. Alain twierdzi,
ze cos dzieje sie w jego zoladku.Nerwy! Zycze mu powodzenia. Motywuje jeszcze swojego
asystenta i wlasna corke (zawodniczke EAC). Pozniej padam , temperatura rosnie – mysle,
ze nie tylko u mnie. Mecz rozpoczyna sie o 20-tej. Po 37 min telefon – w przerwie
5 pkt dla nas (39-34). Biore termometr i kolejny cios – 39,9! Nie bardzo wiem o co chodzi.
O godz 21h43 telefon dzwoni ponownie: 75-78 – zalamuje sie – Prezes mi gratuluje!
Ja mowie , ze wolalbym wygrana. Prezes twiedzi wygralismy 7 pkt! Przeciwnik zdobyl tylko
68 pkt i kazdy kto zna troche jezyk francuski wie , ze wymowa jest troche dziwna.
Cyfre 78 wymawia sie w wolnym tlumaczeniu :szescdziesiat – osiemnascie. Przy mojej
goraczce i nerwach przyjalem to jako 78! Na szczesie bylo inaczej i nasze szanse na
pozostanie w II lidze powaznie wzrosly.
Cala niedziele radosc i walka z choroba.
Poniedzialek 05.03.2007
Wizyta u lekarz (troche pozno -ale przez mysl mi nie przyszlo , ze moge
byc wylaczony z udzialu w meczu). Powiklania pogrypowe- potrzebne dodatkowe badania.
Foto wl: starosc nie radosc !
Wiek robi swoje. Trzeba wiecej dbac o siebie – jak to powiedzial Tadziu Aleksandrowicz:
zmeczenie materialu. Czy w kolejna sobote poprowadze mecz – czy jeszcze raz dezercja?
Lekarz daje 7 dni zwolnienia. Ustalamy z Prezesem Decoudert , ze w czwartek wracam
na hale. Dzisiaj jestem pelen optymizmu. A jak bedzie w sobote 10 marca? O tym za
tydzien.