NAIWNOSC – wada czy zaleta ?

Odpowiadam: naiwnosc raz jest wada , raz zaleta !

                                         
    
Sierpien 1980 rok. W kraju strajki , Solidarnosc , PZPR i szara rzeczywistosc.
Po sukcesach ze swoimi zespolami kadetek i juniorek – pan Janusz Mroz powolal
mnie do szkolenia centralnego. Zgrupowanie w Limanowej! Bylo to  azs-owskie
szkolenie. Osiem zawodniczek i ja.  To silna grupa  jak na trzydziesi dwie osoby!
      Mialem wtedy 31 lat , dobra grupe mlodych zawodniczek i wspanialy zespol
fanatykow koszykowki w SZS AZS Koszalin. Dzialacze Witek Krochmal i Jan Szoltun.
Byli do "mojej" dyspozycji 24/24 godz. Jak bylo trzeba to Witek bral bezplatny urlop
w Kazelu i jechal na drugi koniec Polski i zalatwial sprawy dla klubu. Zadnego
wzrotu kosztow! Nigdy sie nie upomnial nawet o zlotowke!

                                           
                                           Foto wl: Znamy sie od 1962 roku !

     Janek byl pracownikiem chlodni Skladowej w Koszalinie. To dzieki niemu mielismy
wspanialego sponsora. Dyrektor Tabecki nam zaufal i dzieki posrednictwu Janka
Szoltuna mielismy duzo wiecej srodkow, niz zespol meski. Janek znalazl nastepnego
sponsora – ktorym byl Bank Gdanski!
     Ale wracamy do Limanowej. Szefem tego zgrupowania byl wspomniany juz Janusz
Mroz – wielka postac mlodziezowej koszykowki w Posce. Poznalem tam wysokiego
dobrze "zbudowanego" (105 kg) Tadka Hucinskiego. Zostalismy dobrymi kolegami na
dlugie "lata". Tadek mial swoja slabosc – slodycze! Namowil mnie na poranne bieganie
(ok. 10 km)! Pozniej 3 – godzinny trening obiad i wizyta w miejscowej ciastkarni.
Potrafil polnac 10 ciastek  w kilka minut. Ciezko  bylo mi zrozumiec po co biegam 10 km
a pozniej zjadam kilka ciastek? NAIWNOSC – wada !
     Jest rok 1982 – matura moich najlepszych zawodniczk (Gosia Czerlonko -Wolujewicz;
Viola Lotysz-Gawecka , Renia Dudek). Dzwoni telefon. Prezes "Slezy" Wroclaw – zaprasza
mnie na rozmowe. Kilka dni pozniej z dworca we Wroclawiu odbiera mnie Gienek Spisacki
– trener wicemistrza Polski (Sleza). W drodze do klubu zdradza mi tajemnice mojego
zaproszenia . Postanowil rozstac sie z koszykowka jako trener i zaproponowal moja
osobe na swoje miejsce. Poznalismy sie rowniez kilka lat temu w Limanowej. Po rozmowie
z szefem Slezy podpisalem wstepna umowe! Stanowisko I trenera wicemistrza Polski!
Nogi jak z waty. Musze podjac decyzje o opuszczeniu Koszalina. Chcialbym zabrac
ze soba swoje maturzystki. Nie byl to warunek mojego przejscia do Wroclawia.


Foto wl: SZS AZS K-lin po powrocie z Katowic – 1983 r.

     Kilka dni pozniej spotkalem sie z Tadeuszem Hucinskim ,ktory opuscil AZS Katowice
(spadek do II ligi) i zostal trenerem slynnej Spojni Gdansk. Opowiedzial mi o "planach"
wyrolowania mnie przez Sleze! Mialo im zalezec na moich wychowankach a po ich
przejsciu miano sie mnie pozbyc. Oczywiscie , ze trenerem mial byc dalej Gienek
Spisacki. Uwierzylem mu jako dobremu koledze i zerwalem wsepny kontrakt ze Sleza!
     Kilka miesiecy pozniej  dwie moje czolowe zawodniczki (W. Lotysz i M. Czerlonko)
zdecydowaly sie na studia – przypadek – w Spojni Gdansk! Gienek juz nigdy nie pracowal
jako trener .NAIWNOSC – wada !
     Po wakacjach wyjechalismy na zrupowanie na Slask. Bylismy na obozie razem
z AZS AWF Katowice! Jak pisalem o tym wczesniej zostalem trenerem tego zespolu
i awansowalismy do ekstraklasy (1983 r.) NAIWNOSC – zaleta!
     Minelo kilka lat. Jest rok 1986. Prezesem SZS AZS Koszalin zostal  nie zyjacy juz
pan Zygmunt Wolowski. Rzutki Prezes z Leszkiem Jobda – wspanialym szefem wyszkolenia.
Leszek przez wiele lat byl trenerem II-ligowej Gwardi. Wychowal wielu wspanialych
zawodnikow. Byl wielka "dusza" naszego klubu. Byly trener , dobry psycholog i organizator.
     Nasza wspolna praca  dala –  po dramatycznym barazu w Zgorzelcu – awans kobiet
do ekstraklasy (moj drugi awans do krajowej elity). W tym samym czasie awans
do ekstraklasy wywalczyli koszykarze naszego klubu z trenerem Jozefem Wolowskim.
     Minal tydzien od powrotu ze Zgorzelca. Kilka (4) zawodniczek poprosilo mnie
o spotkanie . Myslalem o podziekowaniu , kwiatach i drobnym prezenciku. A bylo bardziej
prozaicznie. Cala czworka oczekiwala potomstwa! Byly to moje czolowe zawodniczki.
A za 3 miesiace pierwszy mecz w ekstraklasie. Ale to nie wszystko – kolejna zawodniczka
Kamila Fiminska otrzymala zielona karte i wyjechala do USA. Samo zycie!

      
       Foto: Violette Lotysz , Malgorzata Czerlonko i nasz opiekun Witek Krochmal!

     Rozpoczelismy rozmowy z naszymi bylymi zawodniczkami , aby wrocily do Koszalina.
Rozpoczelismy rozmowy z Gosia Czerlonko. O pomoc prosilem pana Ludwika Miete
– mojego idola. Obiecal pomoc. Po latach  dowiedzialem sie, ze powiedzial Gosi : jezeli
powroci do Koszalina – koniec z kadra  (rozegrala w niej pozniej ponad 200 spotkan
i byla przez wiele lat jej kapitanem, grala  razem z inna moja wychowanka
Gosia Kujawa -Janowicz)! NAIWNOSC -wada!

                                         
                    Foto : Gosia Czerlonko jeszcze 
                             zawodniczka SZS AZS Koszalin!

     W 1990 roku zaproponowano mi stanowisko Wiceprezesa urzedujacego SZA AZS.
Zgodzilem sie. Prowadzenie zespolu kobiet powierzylem Jozkowi Wolowskiemu.
Moja praca polegala na unormowaniu wielu zaleglosci w biurze i klubie. Zajmowalem sie
powrotem do Koszalina Leszka Dolinskiego. Postawil on "twarde" warunki gry w Naszym
klubie. Zajmowalem sie tym – jak sie pozniej okazalo skutecznie! Leszek z pewnym
opoznieniem zaczal grac w Koszalinie. W miedzy czasie opuscilem AZS  i wyjechalem
do Francji (17 sierpien 1990r). Po kilku tygodniach rodzina przeslala mi wycinek
z Glosu Pomorza , w ktorym Leszek "plakal" i twierdzil , ze to z mojego powodu opoznil
swoj debiut w AZS. W tym czasie trenerzy innych sekcji zarzucali mi , ze zajmuje sie tylko
"gwiazda" koszykowki! NAIWNOSC – wada!

                                                    
     Przez 17 lat pobytu we Francji nie zapomnialem o moim klubie. Goscilem u siebie
wiele osob i zespolow z Koszalina. Podczas moich pobytow nad Baltykiem zaczynalem
od w
izyty w AZS ! Marzylem i rozmawialem o moim powrocie . Wszyscy byli na tak
a ja ciagle czekalem! Ostatnia nadzieja to bylo zaproszenie mnie na rozmowy przez
Pana Prezydenta  naszego miasta (poczatek wrzesnia 2006).

                             
                             Foto wl: 01.09.1972 – 20.03.2007 – moj AZS !

     Dwa dni urlopu , 3000 km i 20 min. rozmowy w obecnosci  przedstawiciela spolki AZS
-efekt – jak zwykle -nic! Kompletne zalamanie! A mialem taka ogromna nadzieje i wiare,
ze tym razem wroce do swojego AZS! Poprostu – NAIWNOSC !
     Akt ostatni. Zaangazowalem sie w powstanie KSKK (Koszalinskie Stowarzyszenie
Koszykowki Kobiet). Jestesmy na ostatniej prostej! Oczekujemy na akceptacje naszego
klubu przez wladze  Mojego miasta! Musze podjac wazna decyzje.

               
               Foto wl: Barbara Dobrowolska ,Renia Dudek , Ela Kadej , Helena Pacynko ,
               Agata Janicka , Dorota Wojniusz , Anna Chwalinska  i ja (prawie emeryt)!

     Czy to bedzie kolejna naiwnosc w moim sportowym zyciu?
Jezeli tak to napewno – OSTATNIA !

     Wiara czyni cuda -moze tym razem?

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij