Za późno !
Kiedyś , widząc ksiażkę Tadka Hucinskiego (podobno wyglada dzis jak model)
Obrona w Koszykówce – dziwilismy sie z Witkiem Krochmalem, że nie ma ksiażki
„obrona przed koszykowka”! Było już za późno na napisanie takiej ksiazki. Basket
zwycieżył. Pozostala nam wiec ksiazka Tadka i musieliśmy sie wziąźć za obrone.
Z moim kolegą z Gdanska na ten temat rozmawialismy godzinami. Myślałem,
że wiem na ten temat wszystko, a przynajmiej dużo. Faktycznie pierwsze lata mojej
pracy jako trenera to do znudzenia – defensywa! Każdy kolejny mecz odkrywał jednak
braki w wyszkoleniu moich zawodniczek. To kozłowanie , to rzut , to podania itd. itd.
Obronę ćwiczyłem w meczach. Do czasu.

Foto: Tadek Huciński o obronie wie naprawdę wszystko !
Każde spotkanie z Tadkiem to była jednak mobilizacja do powrotu nad bronieniem
– tym indywidualnym i zespołowym. Godziny mozolnej pracy i ciagle za malo.
Dopiero bedac we Francji zaczalem rozumiec swoje niedostatki „w tym temacie”.
Prowadzac w Dijon zespol 15 – latow w Mistrzostwach Francji – gralismy mecz
z zespolem z Nancy na swojej sali. Ogrywali nas niesamowicie w gierkach 1 x 1 !
Godzinami ogladalem kasete z tego meczu. Bylismy agresywni do pogranicza faulu.
Chlopcy rzucali sie jak rozwcieczone wilki na kazda pilke „niczyja”. Odcinali podania,
pomagali sobie , przekazywali przeciwnika – i nic – ciagle zle!
Wtedy pierwszy raz powaznie zastanowilem sie nad „krokiem do tylu”. W grze
z zawodnikiem z pilka wymagałem przy jego próbie ataku – cofnięcie się jeden krok
do tylu. Wiedzialem o tym od lat , ale nigdy nie kładłem na to dużego akcentu. Teraz
pracowalismy nad tym elementem na każdym treningu.
Po trzech miesiacach pojechalismy na rewanz do Nancy. Po ogladnieciu pieknego
Placu Stanislawa (Leszczynskiego) udalismy sie na hale gdzie gralismy mecz. Rozgrzewka
i zaczyna sie mecz. Sensacja ! Gospodarz meczu przegrywa wszystkie akcje 1×1 .
Dla odmiany nam wychodzi dodatkowo wszystko w ataku (Pawel Storozynski zdobywa
51 pkt). Zwyciestwo! Od tego czasu pasjonuje sie „krokiem do tylu”.

Foto wl: Palac Papieski w Avignon
a z tylu jest slynny most.
W 1998 roku zostalem trenerem III-ligowego zespolu z Poligny (Jura dep. 25).
Podczas pierwszego treningu widzac te same bledy w obronie (dzika agresywnosc)
oglosilem , ze od tego momentu”krok cofajacy” bedzie nasza religia! I tak bylo!
Srednio 19 przechwytow na mecz o tym swiadczylo. W tym momencie zaczalem
inaczej widziec uwagi Tadka o obronie. Mysle , ze dopiero wtedy do tej obrony
doroslem. Od tego momentu zaczalem odnosic wiecej sukcesow. Dzieki doskonaleniu
tego malego elementu zaczalem widziec inne! Wlasciwe ustawienie sie na lini podania,
inna gre na pozycji pomocy. Z przecietnymi zespolami wygrywalismy wiecej niz
powinnismy. Poligny latwo wywalczylo awans do II-ligi , doskonala gra w Pucharze Francji!
Podobnie bylo pozniej w Martigues. Zespol ten gral w I-lidze kobiet. zaczelismy fatalnie.
Siedem porazek pod rzad! Skonczylismy na trzecim miejscu. Osiagnelismy to
w znacznym stopniu dzieki naszek defensywie.

Foto: Justyna Lambert wykorzystała
tu slabą obronę i 2 pkt dla nas!
Kilka dni temu ogladalem kolejny mecz na Polsacie 2 .Slask gral ze Stala Ostrow.
Gra obronna tych druzyn to dwa inne swiaty. Wroclawianie z szalonym Stefanskim
to obrona oparta na kroku cofajacym a Stal to szalone kojoty tak jak moi 15-latkowie
w Dijon. Z prawdziwa przyjemnoscia patrzylem na prawidlowe wykorzystywanie
tego elementu gry obronnej. Uwazam , ze gdyby gracze pana Urlepa byli bardziej
konsekwentni to niewiele zespolow moglo by z nimi powalczyc w naszej lidze.
Zawodnicy z Dolnego Slaska znalezli wlasciwa odleglosc do krycia przeciwnika
z pilka w zaleznosci od swoich cech motorycznych. Nekali gracza z pilka przylepieni
do niego na odleglosc , ktora pozwalala im na jednoczesne cofniecie sie w razie
niebezpieczenstwa. tak samo bylo z odcinaniem podan. Wiele latwych przechwytow
dawalo sporo darmowych punktow w ataku. Mysle , ze w naszej lidze jest wiecej
takich „cwaniakow” jak ja przed laty w grze defensywnej. Slask sie tu wyroznia!

Foto wl: Nie zawsze sila wystarczy nawet w Wersalu
– trzeba popracowac glowa – jak w obronie !
Jednak obrona to nie tylko nogi -potrzebna jest „glowa”! Szkoda , ze nie
zrozumialem tego wczesniej. Nie wystarczy tylko wiedziec cos o czyms. Niby wszysko
takie proste i znane.Trzeba to zrozumiec i pozniej jest duzo latwiej pracowac z zespolem!
A więc Tadziu znowu miałes rację!
Obrona jest początkiem ataku !