Czy oplaca sie robic tani sport?
Setki dziewczat i chlopcow w wieku 8 – 10 lat szuka mozliwosci uprawiania sportu.
Gdzie moga to robic w Koszalinie? Kiedys SZS-AZS mial ok. 80 dziewczat w tym
wieku- szkolone poza zajeciami lekcyjnymi. W meskiej koszykowce bylo troche mniej
ok. 60 chlopcow (trener J Rudzin). Rekordzistami w grach zespolowych byly mlode pilkarki reczne
(trener Cudzik i Wolinski) – ok. 100 dziewczyn. Sekcja plywania miala ich kilkaset
(trener Mikolajczyk)! To byl tylko jeden klub.
Baltyk szkolil pilkarzy noznych , lekkoatletow i tenisistow. Gwardia to rowniez
pilka nozna , pilka reczna i judo. Budowlani szkolili zapasnikow. Byl bardzo popularny
badbington i podnoszenie ciezarow. Za tym stali ludzie. Prezesi i trenerzy z duza grupa
dzialaczy spolecznych. Byly tez pieniadze. Dawalo je panstwo. Poprzez WFS i ZW SZS.
Byly tez dodatkowe srodki przekazywane przez wladze administracyjne. Koszykowka
kobiet (SZS AZS) w latach 70-tych i 80-tych to dotacje wladz sportowych i administracyjnych.
WFS finansowal wiele grup mlodziezowych w ramach przygotowan do Spartakiad
i Mistrzostw Polski w kategoriach mlodziezowych. ZW SZS oplacal rozgrywki szkolne
oparte o kluby sportowe. Miasto placilo za sport seniorow. Byli tez sponsorzy. Dotyczylo
to finansowania flagowych zespolow lub sportowcow w klubach. Tak bylo z koszykarkami,
ktorym pomagala Chlodnia Skladowa w Koszalinie i Bank Gdanski.
A jak jest dzisiaj? Amatorski AZS ze swoimi grupami mlodziezowymi , Zak – to kilka
grup koszykarzy. Koszykarki mozna znalesc tylko w zespolach szkolnych. W latach
poprzednich Zak prowadzil zajecia z mlodymi dziewczynami, ale zaczelo to zanikac.
Kto tak naprawde to szkolenie finansuje? Wszyscy narzekaja na brak srodkow i w panice
szukaja sponsorow. Ilu takich sponsorow jest w takim miescie jak Koszalin? Czy sa
motywowani do udzielania takiej pomocy? W jakim procencie moga utrzymywac sport ,
ktory konstytucja zapewnia mlodym ludziom?
A wiec kto jest odpowiedzialny w miescie , powiecie czy wojewodztwie za wlasciwy
sposob podnoszenia sprawnosci fizycznej naszej mlodziezy? Kiedys byl doskonaly model
szkolenia mlodziezy i jego finansowania. Zostal zniszczony bo pochodzil z innego systemu.
Porownuje to z pomyslem zburzenia Palacu Kultury i Nauki w Warszawie.
Dzisiaj obserwuje system kultury fizycznej dla mlodziezy we Francji. Bron Boze
nie jestem specejalista od tego. Koszykowka w wielu miastach oparta jest na szkoleniu
w klubach sportowych. W szkolach robi sie jej duzo mniej niz w Polsce. Kluby sa
finansowane przez wladze administracyjne miasta. Moj klub otrzymywal 47 tys. €!
Wladze departamentu dokladaly ok. 18 tys. € . Region dorzucal nam 26 tys. €.
Kwoty pochodzace od sponsorow to ok. 15 tys. € Klub EAC to jedna sekcja koszykowki
kobiet – 11 trenujacych zespolow. Pierwsza druzyna grala w I lidze – dzisiaj gra w II l.
Troche to nudne , ale daje pewien obraz porownawczy z historia i sytuacja w innych
krajach. Natomiast jedno wiem na pewno! Nasi nauczyciele od kultury fizycznej i trenerzy
sa duzo lepiej przygotowani do swojego zawodu niz ich odpowiednicy we Francji .
Nasuwa sie wiec natychmiast pytanie? Dlaczego np. mlodzi Francuzi sa lepsi od naszej
mlodziezy w rozgrywkach miedzynarodowych (np w koszykowce)?

foto: Stary i dwoch "mlodych" Od lewej: A.Curyl , J. Janiel i Bruno Chatiron
Zmiana tematu – nie dyscypliny! Koszalin i Evreux dwa miasta oddalone od siebie
o ponad 1450 km. W Obu jako sport dominuje koszykowka. Dziasiaj gora jest Koszalin,
bo ma zespol w najwyzszej lidze panstwowej. Evreux tam gralo przed kilkoma laty.
Laczy te dwa miasta ocena wieku. I tu i w Koszalinie trener, ktory ma 48 lat to trener
bardzo mlody! W Evreux nazywa sie on BRUNO CHATIRON , w Koszalinie JOZEF JANIEL!
Ja mam 58 lat i jestem starym zniszczonym trenerem. A Pomyslec , ze jeszcze kilka
lat temu , moglem sie zaliczac (lub sie zaliczalem) do mlodych. Sciaga sie trenerow "z Polski"
i "z Francji" – placi sie im dobre pensje , mieszkania a nasi "mlodzi" czekaja. Komu brakuje
odwagi? Moze inaczej – kto ich nie chce? Opowiesci wojka Jozka , ze nie maja tego
lub tamtego trzeba schowac do lamusa. Trzeba im zaufac! Trzeba im pomoc – wysylajac
ich na staze , na wazne imprezy i szkolenia miedzynarodowe. To i tak bedzie taniej niz
poszukiwanie trenerow z kraju.
Ilu obcych trenerow bylo w Koszalinie w ostatnich kilku latach? Za kazdym razem
przychodzil trener ratowac skutecznie zespol przed spadkiem , udawalo sie to. Twierdzono
ze mamy mistrza swiata a w nowym sezonie piec meczow i do widzenia! Tak moze robic
Gdansk , Wroclaw i wiele innych silnych i bogatych osrodkow , ale nie Koszalin czy Kolobrzeg!
Prosze mi wierzyc , ze za zaoszczedzone pieniadze mozna sciagnac lepszych graczy,
a oni podniosa poziom sportowy zespolu. Nie wierze w dobrych trenerow – wierze w dobre
zespoly – prowadzone przez fachowcow ,nadzorowanych przez znajacych sie na sporcie
dzialaczy! Przyklad? Prosze bardzo . Kim by byl Andrzej Curyl , gdyby w zespole nie bylo
np. Wolujewicz , Gaweckiej i Samitowskiej? A Olejniczak bez Zeliga , Dolinskiego i Razika?
Czesto zapominamy , ze to zawodnicy sa podstawa zycia sportowego. Trener kadry
naszych siatkarzy nie krzyczy , ze to on jest mistrzem , trener Malysza tak samo. Cos w tym
jest , ze my Polacy ciagle zadzieramy nosa i to nie tylko w sporcie! Trener tak jak sedzia
powinien byc lekko w cieniu i robic to co do niego nalezy i za co mu placa. Kropka!
Jest to moj punkt widzenia i nikt nie musi sie ze mna zgadzac !