Obcy we wlasnym kraju !?
Czuje sie jakos dziwnie. Brakuje mi pewnosci siebie. Siedemnascie lat
na obczyznie robi swoje. Rozmawiajac boje sie , ze popelnie gafe jezykowa!
Czasami brakuje mi slowa na okreslenie zaistnialej sytuacji. Zmienila sie forma
rozmow a jeszcze bardziej pisania. Najlatwiej nawiazac kontak z mlodzieza.

foto wl. A moglo byc tak pieknie!
Bedac na spotkaniu u pana Prezydenta Koszalina mialem wrazenie , ze
jestem z innej planety. Calkowity brak kontaktu. We Francji mialem przyjemnosc
rozmawiac z Merem mojego miasta panem Debré. Byl on rowniez w tym czasie
Przewodniczacym Francuskiego Zgromadzenia Narodowego (odpowiednik
naszego Sejmu). Rozmowa z trzecia postacia zycia politycznego nad Sekwana
byla przyjemnoscia , pomimo zawilosci jezykowych. Rezultat rozmowy – umiarkowany!
Ale nie czulem sie intruzem w kraju mojej czasowej adopcji.
Dzialanie w KSKK pomaga mi przelamac pewne bariery leku i niepewnosci.
Kolejny raz w moim zyciu moge powiedziec , ze ulatwia mi to koszykowka. Za to
ja kocham i jestem jej pasjonatem. Kiedys podczas mojego pobytu z grupa
koszykarzy z Dijon w Koszalinie mialem przyjemnosc udzielac wywiadu panu
Miroslawowi Pienkowskiemu. Powiedzialem mu wtedy szczera prawde. Ze tak
naprawde to chyba nie bylem trenerem , tylko wlasnie pasjonatem tej pieknej gry!

foto wl. Obraz coraz bardziej sie zaciera!
Lata pracy w sporcie ulatwiaja mi kontakt z moimi wspolpracownikami. Mysle,
ze zlalazlem wlasciwa formule dla mojej dzialalnosci. Uwazam , ze my dzialacze
i trenerzy wykonujemy posluge dla naszych zawodniczek lub zawodnikow.
Istniejemy tylko dlatego , ze to oni pracuja dla nas. Gdyby ich nie bylo – ja
prawdopodobnie bylbym majstrem na budowie. Potrafie to docenic i uszanowac!

foto Robert: Prawdziwe rozmowy Polakow!
Czasami forma tego szacunku jest troche dziwna. Bedac trenerem rzadko
mysle o sobie. Raczej o moich podopiecznych. Wiem , ze czesto pracuja bardzo
ciezko a pozniej nie moga tego pokazac w oficjalnych zawodach. Probuje to
im przyblizyc a efekty tego czesto sa odwrotne. Zal mi mojego zespolu , gdy czesto
nerwy paralizuja ich gre. Wiem , ze to normalne przy braku doswiadczenia i obycia
koszykarskiego. Staram sie je rozluznic lub czasami pomagam im isc na skroty.
Latwo stac z boku i krytykowac. Trzeba znac wszystkie niuanse grupy , aby
to wlasciwie ocenic! Krytykujacy nie wiedza tego co wie trener , ze zawodniczka
jest chora (jak podczas meczu z Kolobrzegiem – Ula Sonta) , ze ma klopoty rodzinne,
ze moze miec dziesiatki innych powodow , ktore przeszkadzaja jej w normalnej grze.
Jest dobrze ,gdy wie o tym trener – swiadczy to o wzajemnym zaufaniu. Ja to wiem!
I to wszystko na ten temat!

foto Robert. Wierzymy sobie nawzajem!
Powinno sie wierzyc w to co sie robi. Tylko , ze wiara tez ma wzloty i upadki.
Dotyczy to wszystkich z nas! Rowniez mam czesto chwile zwatpienia i niepewnosci.
Walcze z tym. Czesto mobilizuje sie bardziej wtedy, gdy ktos podklada mi noge.
Chce cos , komus udowodnic. Raz sie udaje – innym razem nie! Jak w zyciu.
Nie boke sie krytyki ,ale gdy jest niesluszna to bardzo mnie to boli. Potrafie
sie przyznac do popelnionych bledow. Analizuje zawsze to co inni mowia do mnie.
Moze nie zawsze potrzebnie – ale taki juz jestem. Wiem napewno jedno:
"swieci sa tylko w niebie" – a na ziemi trzeba zyc!