AZS Gdańsk – KSKK Koszalin 60 : 58 !

                 Porażka w ostatniej sekundzie!

       Osłabiony zespół KSKK rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie
i przegrał 60:58 (15:15;10:15;19:12;16:16)!Brak dwóch rozgrywających
Magdy Sobolewskiej i Moniki Boguckiej oraz Ani Firmanty był decydujący.
Zebraliśmy dużo gratulacji za postawę w tym spotkaniu i determinacje
w dążeniu do zwyciestwa. Rewelacją  w naszym zespole była postawa
16-letniej Luizy Staciwy. Grała 10 min.  zdobyła 9 pkt i sprowokowała
4 faule  zespołu z Gdańska.Bardzo dobry mecz rozegrały Marta Dobrowolska
(19 pkt) ,Kasia Klimowska (9 pkt) Urszula Sońta (5 pkt) i . Dobrze zagrała
Kinga Razik (6 pkt). Magda Kulkowska zdobyla 5 pkt , Wojnicz Marta 3 pkt
i Ola Sroczyńska 2 pkt.

      
    Horror z happy endem / ze strony internetowej AZS Gdask /

Nie lada emocje w niedzielne popołudnie zafundowały swoim kibicom zawodniczki AZS-u Uniwersytet Gdański. Po ciężkim meczu minimalnie pokonały beniaminka I ligi – KSKK Koszalin 60:58

Takiego obrotu spraw w hali przy ulicy Wiejskiej w Gdańsku na pewno nikt się nie spodziewał. Murowany faworyt tego spotkania musiał ostro namęczyć się, aby pokonać o wiele mniej doświadczonego przeciwnika. Pierwsza połowa meczu była dość bezbarwnym widowiskiem. Zespół z Koszalina wyszedł na to spotkanie mocno zmobilizowany, co zaowocowało szybkim objęciem prowadzenia 5:0. Po dłuższej chwili akademiczki doskoczyły do rywalek i na tablicy wyników pojawił się remis. Taki obraz gry można było obserwować przez praktycznie cały mecz, w którym właśnie remis najczęściej pojawiał się na tablicy wyników. Przyznać jednak należy, że to gdańszczanki przez większość spotkania były zespołem goniącym. To, co można było zobaczyć w dwóch pierwszych kwartach spotkania wszyscy chcieliby zapewne jak najszybciej zapomnieć. Podopieczne Andrzeja Cieplika raziły nieskutecznością i bezradnością, brak było zastawienia w walce o zbiórki pod obydwoma koszami. Najbardziej jednak bolał brak tego, z czego zawodniczki AZS-u zawsze słynęły – walki. Na ten element gry kibice zawsze mogli liczyć i to bez względu na wydarzenia na parkiecie. Tym razem było niestety inaczej. W rezultacie gdańskie koszykarki po pierwszej połowie spotkania schodziły do szatni przegrywając 25:30.

Druga połowa spotkania nie różniła się diametralnie od pierwszej, może z małym wyjątkiem. W końcu w oczach akademiczek dało się zauważyć iskierkę sportowej złości. Nieco więcej ambicji zaowocowało odrobieniem strat i wyjściem na nieznaczne prowadzenie, w szczególności dzięki trzypunktowym rzutom Mai Mazur. Wydawało się, że w końcu gdańszczanki chwyciły wiatr w żagle i pokażą koszaliniankom ich miejsce w szeregu. Nic bardziej mylnego. Konsekwentnie grający zespół z Koszalina za nic miał ataki podopiecznych trenera Cieplika, co skutkowało kolejnym remisami na tablicy wyników.

Ostatni taki rezultat pojawił się na 20 sek. do końca spotkania. Było po 58 a piłkę z wysokości linii środkowej wprowadzały do gry akademiczki. Niestety, szybko oddany niecelny rzut, zbiórka i piłka dla koszalinianek, które nie potrafiły jednak wykorzystać tego niespodziewanego prezentu. Dał o sobie znać brak doświadczenia. Zawodniczka z Koszalina przy wyprowadzaniu kontry zaliczyła fatalne podanie. Piłkę przechwyciła Karolina Szlachta a punkty na wagę zwycięstwa, równo z końcową syrenę, zdobyła obchodząca tego dnia urodziny Aleksandra Chojnowska.

W sobotę kolejny trudny mecz z faworytem tych rozgrywek:
                             Kadusem  Bydgoszcz!
                    

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij