Zaczęło się od Józefa Bema!
W latach 1848 – 1849 przez Europę przetoczyła się seria zrywów rewolucyjnych
i narodowych. To właśnie w tym okresie Józef Bem stał się postacią znaną w całej
Europie. Najpierw przybył do Lwowa, by stworzyć tam Gwardię Narodową. Wobec
niepowodzenia tych planów Bem udał się do rewolucyjnego Wiednia. W 1848 roku
udał się na Węgry, gdzie Lajos Kossuth powierzył mu dowództwo nad armią rewolucyjną
w Siedmiogrodzie i w Banacie. Udało mu się ją zreorganizować tak, że odnosiła ona
zwycięstwa nad znacznie liczniejszymi siłami habsburskimi. W okresie od grudnia 1848 r.
do marca 1849 r. udało mu się całkowicie wyprzeć Austriaków z Siedmiogrodu. Dzięki
temu stał się węgierskim bohaterem narodowym – uzyskał nawet przydomek: "Ojczulek Bem".
W ostatniej fazie powstania węgierskiego (sierpień 1848 r.) powierzono mu naczelne
dowództwo węgierskiej armii.
W 157 lat później udała sie do Budapesztu ekipa polskich Kadetek (roczniki 1992).
Zaczęły podobnie jak J. Bem – od sukcesu (nad Czeszkami). Skonczyły również jak on
– porażką! Ostatecznie 13 sierpnia 1849 r. powstanie węgierskie upadło, a Józef Bem
(wraz z niedobitkami armii węgierskiej) schronienia szukać musiał w Turcji. Na szczęście
nasze kadetki wróciły do Warszawy!
Wyjazd na turniej nastapił 27 grudnia rano.

foto wł: Dopiero powrót Areoplanem LOT – to była przygoda!
Obiad zjedliśmy w hotelu IBIS, gdzie mieszkaliśmy podczas turnieju.
Później juz tylko zwycięski mecz z Czechami , kolacja i zaslużony odpoczynek.
Rano tuż po sniadaniu trening. Po obiedzie mały spacer nad modrym Dunajem.

foto wł: Nie wszystkie marzenia się spełniają – trzeba dalej pracowac!
Sobota 29 grudnia była ostatnim dniem pobytu naszej ekipy na Węgrzech.
Polanowaliśmy zwycięstwo 1 malym punktem ,choć wiedzieliśmy , że bedzie
to trudny mecz! Nie przewidzieliśmy,że po 12 minutach będzie 28-4 dla Węgier.
Później mały spacer i o 17-tej odjazd na lotnisko.

foto wł Nikt nie wierzył, ze to się uniesie do góry!
Nawet Prezes PZPN patrzył dziwnie na ten samolot. Mialem okazję
odnowić znajomość z byłym sędzią piłki nożnej, byłym dziennikarzem
piszącym poczatkowo o baskecie , później o piłce nożnej – panem
Michałem Listkiewiczem.

foto wł: Pan Michał życzył nam (Kadrze i KSKK)
sukcesów w Nowym Roku! Dziekujemy!
Przylot do Warszawy ok. godz, 21.15 , później bagaże i do domu (lub hotelu).
Ja wrócilem do Koszalina o g. 18.50 i natychmiast do komputera, Pozdrawiam!
Podróże kształcą – przynajmniej powinny!