Trema Prezesa!

Trudny "pierwszy raz" – jak zwykle!

       Pierwsze wejście na boisko często powoduje totalny stres. Tak samo
pierwsza wizyta w telewizyjnym studio! Mam 59 lat a wyglądalem jak
wystraszony nastolatek. Działo się to w TVP 3 oddział Koszalin w dniu
dzisiejszym. Pan Sławek przedstawil mi pytania, z którymi będę sie musiał
uporać. Póniej Pani Iwona (charakteryzatorka) starala sie odmlodzić mnie
o pół wieku i zatuszować obszerną łysinę. Zrobiła to lepiej niż było to możliwe.

 Zaorane czoło - to znak czasu!
 foto Robert H : Na boisku jest dużo łatwiej rozmawiać z dziennikarzami!

       Później najtrudniejsze. Wizyta w studio, gdzie odbywało sie nagranie.
Niewielkie pomieszczenie: 3 kamery, "setki" świateł, przypięte mikrofony,
"bujane fotele" i ja wystraszony i przerażony. Nagranie ma trwać  4 min.
Dostałem ostrzeżenie od prowadzącego dziennikarza (pan Sławomir Pankowski)
o dyscyplinie czasowej (4 minuty). Nie wiem dlaczego – bo znany jestem 
z wyjatkowo krótkich wypowiedzi!
       Później : 4 – 3 – 2 – 1 – START! Resztki siwych włosów stanęły mi dęba!
Pan Sławek zrobił wstęp i zadał pierwsze pytanie, a mi gardło zaschło.
Na meczu popijam wodę, aby ułatwić wydobycie głosu i trochę pokrzyczeć.
       Później dyskretny znak – ostatnia minuta nagrania. Pytanie o mecz z Hitem
Kobylnica. W miarę spokojna odpowiedź i to już koniec. Pokazano mi to
nagranie. Kilka fatalnych momentów i jeden sukces! Nie machałem łapami
jak politycy, nie przekrzykiwałem prowadzacego i nie mówilem w "tym kraju"!
       Po południu pierwszy trening w tym tygodniu. Później fatalna wiadomość.
Brak hali przez 2 tygodnie (tyle czasu potrzebuje szkola na przygotowanie balu)!
Przed play-off trenować będziemy na plaży w Mielnie ?! Nieźle!
       Po powrocie do domu kolejna wiadomość. Tym razem z POZKosz Gdańsk.
Przyznano nam punkty walkowerem w meczu z Orlętami Aleksandrów Kujawski.
20 – 0 i 2 pkt i "zero" pkt dla przeciwnika. Mogą się od tej decyzji odwolać.
       Mój dzień zaczął się o godzinie dziewiątej rano. W imieniu klubu zlożyłem
ofertę w konkursie na przyznanie nam dotacji na 2008 rok. Decyzja zapadnie
za 2 tygodnie. Od niej zależy przyszłość zeńskiego basketu w Koszalinie.
Nie da się istnieć tylko z przychylności sponsorów.
       Niech pieniadze pochodzące od Koszalinian trafią do Koszalinianek.To jest
nasze marzenie.My też promujemy KOSZALIN. Trzymamy kciuki za taką decyzję!

Stres towarzyszy nan przez całe życie!
      

 

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij