Rok istnienia KSKK – mecz z AZS Gdańsk w Polanowie

9 marca godzina 16.00

     Dziwne to jak klub z Koszalina obchodzi swoją pierwszą rocznicę stnienia
w innym mieście. Trochę nam szkoda naszych wiernych kibiców, ale chcemy być
tam , gdzie nas chcą!  W Polanowie mamy nasza filię – trenuje tam zespół młodziczek
z trenerką Agatą Janicką. Otrzymaliśmy dotację od wladz miasta na ten zespół
wielkosci 50% tego,  co otrzymamy w Koszalinie na cały klub!
     Od czerwca 1960 roku jestem związany z miastem nad Dzierżecinką. Pierwsze lata
to piłka nożna w "Płomieniu" Koszalin z trenerem Kolarzem u boku Pancewicza i Ciereszki.
Później pamiętne Puchary Ziem Nadbałtyckich i Nadodrzańskich. Służba wojskowa to pobyt
u obecnego dyrektora SP 10 Pana Jerzego Dziubasika (biegi) , później kilkumiesięczny
pobyt w sekcji LA Zawiszy Bydgoszcz pod okiem trenerów Krzyszkowiaka i Mathiasa .

 Te cudowne (komunistyczne) stroje sportowe!
 foto wł: Dresy, tenisowki z Grudziądza i włosy na głowie – to były czasy!

     Powrót do Koszalina i znowu koszykówka w Bałtyku Koszalin. Trochę jako zawodnik ,
poźniej kierownik drużyny. Trenerem był wtedy słynący z doskonałych haków jako
zawodnik pan Jan Jankowski. W zespole grali  Kaziu Kuiński , Edek Grabski, Tomek
Siciński i mój najlepszy kolega lat młodzieńczych Wojtek Pasierowski. We wrześniu 1972
roku zacząłem pracować jako trener młodzików w Bałtyku za zgoda ówczesnego
Prezesa pana Szumskiego ( tata Krzyśka Sz.). Dużej pomocy udzielił mi Dyrektor I Lo
w Koszalinie i jednocześnie trener koszykówki pan Leszek Żyła. Koszykarskiego rzemiosla
uczył mnie mistrz Henryk Cieślak (obaj już nie żyją). 

  37 lat temu w Berlinie - KKS Baltyk!
  foto wł:od lewej- A Curyl , Basia Cichocka, Z Zdrojewski, T Siciński i E Grabski.

     Marzylem wtedy o karierze takiej jak moi  sławni ,starsi koledzy. Ciągle chcę im dorównać!
Tylko , że życie ucieka dużo szybciej niż myślałem. Dużo nadziei dał mi dzisiejszy Prezydent
Koszalina – podczas sławetnego spotkania w 2006 roku. Dzisiaj, jeśli mi nie przeszkadza to
napewno nie jest ze mną. Postawił na innych. Ma do tego prawo. Mój czas jako szkoleniowca
się pomału kończy. Sześćdziesiąt lat na karku. Staram się  to ukrywać, ale nowy dowód osobisty
wskazuje czarno na białym mój wiek.
     Cieszę się, że udało mi się z trzech części puzli (Kazia Wierzbickiego z Gdańska) ułoży
nowy zespół, który  zaczyna być zauważany na koszykarskiej mapie Polski. Początki jak
zwykle są bardzo trudne. Z boku wielu krytykantów, z których żaden nie podjął się wcześniej
podobnego zadania. Część tych fachowców, krytykujących słabe umiejętności naszych dziewczyn
– to ich dawni nauczyciele. Są przynajmniej uczciwi!
     Jednak gdyby nie oni , nie byłoby co ratować! Dzisiaj gramy w I lidze. Juniorki starsze
w finale MP, juniorki mają same wygrane (4), szkolimy dzieci. Zrobiliśmy to wszystko w ciągu
12 miesięcy, małą grupą fanatyków basketu przy pomocy cudownych sponsorow z Memo Motors
na czele. Dzisiaj mogę powiedzieć uczciwie , że gdyby nie ta firma – ja pracował bym we Francji,
a Ula Sońta z koleżankami grała by prawdopodobnie w Kobylnicy. I miasto miało by błogi spokój.

  Jak widać sędziowie zawsze mnie uwielbiali!
  foto "Paris Normandie" – cudowna wspólpraca z sędziami – to widać!

     A tak jest trochę zamieszania i nadzieja ,że w ciagu 3-4 lat odrodzi sie cudowna, koszalińska
koszykówka kobiet. Początek już zrobiliśmy!
     Ja biegałem na 3 km, mój trener robil to w Rzymie (Igrzyska Olimpijskie – 1960 r.) na tym samym dystansie  – tylko z przeszkodami (zloty medal)- jak widać przeszkody nie sa mi straszne! Tylko,
że nogi nie te same.
     Zapraszam wszystkich prawdziwych sympatyków sportu, a szczególnie koszykowki
na mecz do Polanowa. Pomóżcie nam odbudować to, co tak łatwo zburzono. Niech powrócą
lata świetności dziewczęcej koszykówki w Koszalinie!

"Poczatki zawsze są trudne" – koniec może być cudowny!
   

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij