Ostatnie sportowe (?) wezwanie – GTK Gdynia!

Powrót do Koszalina miał być końcem trenerskiej pracy!

     Był rok 1970! Po odbyciu zasadniczej służby wojskowej otrzymałem propozycję
pracy jako trener młodych koszykarzy w Bałtyku Koszalin. Zajęcia prowadzilem na
asfaltowym boisku za ówczesnym "domkiem klubowym". Do listopada jakoś szło.
Później przyszły przymrozki i treningi odbywały się często na lodowisku.
     Moją pracę zauważył ówczesny trener koszykarek (siosrty Rakoczy, Ala Gębka.
Basia Cichocka, (?) Łaszczyk) pan Lech Żyła. Był on dyrektorem I LO w Koszalinie.
I tak od 15 listopada 1970 r. pierwszy raz trenowałem na prawdziwej (21m x 10m)
sali sportowej!
     Tak wię za kilka dni "stuknie" mi 38 lat pracy szkoleniowej w koszykowce. Z tego
17 lat we Francji. I nie tak ,jak myśli "przyjazna" mi dusza w PZKosz , że było to na
burgundzkiej budowie. Myślę , że potwierdzić to może Tomek Storożyński – warszawski
koszykasz lat siedemdziesiątych, były mąż znakomitej koszykarki Bożeny (ŁKS) i ojciec
obecnego koszykarza Limoges (Pro B) – Pawła. Może szkoda ,że tak nie było? Dzisiaj
mieszkał bym w małym domku w okolicach winnic Nuits – St Geoges (dep. Cote D Or)!

  Może tu wrócę - ale tylko jako turysta!
  Foto wł: Stary port w Marsylii – to cudowne wspomnienie!

     To tylko żart. Jestem szczęśliwy, że mogę ponownie mieszkać w Polsce! FRANCJA
– to cudowne wspomnienie, mieszkająca tam córka Agata i resztki języka francuskiego!

 Skok ,który łączy KSKK Koszalin i GTK Gdynia!
 Foto RH: Koszykarski "balet" Marty Dobrowolskiej!

     Kilkanaście miesięcy pobytu w kraju zaowocowało reaktywacją seniorskiej
koszykówki kobiet w Koszalinie, ósmym miejscem w finałach MP jun. st. i pracą
w szkoleniu centralnym. Jednak bardziej marzyłem o ciszy i spokoju i byciu razem
z moimi wnukami. Mialem możliwość spokojnej (?) pracy nad budową koszykówki
w  wymarzonym Polanowie (chciałbym tam kiedyś wrócić). Stało się inaczej za spraw
Prezesa Lotosu  – PKO BP Gdynia – Mieczyslawa Krawczyka. W miesiącu kwietniu
zaproponował mi stanowisko trenera koordynatora w GTK  Gdynia. Później dorzucił
funkcję trenera zespołu I ligi i juniorek starszych. Wbrew naturze – zgodziłem się!
     Szoda mi Koszalina. Tylko, że nie chciały mnie  tu miejscowe wladze. Samo życie!
Myślę, że więcej szczęscia będą mialy moje wychowanki Agata Janicka (była zawodniczka
Spójni Gdańsk) i Renata Dudek (kilka sezonów w AZS Katowice). Może Pan Prezydent
spojrzy na nie bardziej przychylnie? Tego im życzę!

  Katowickie wspomnienie!
  Foto Kurian: Spacerek obok ławki na ME w Katowicach!

     A teraz o Katowicach. Pracowałem tam w sezonie 1982-83 i wprowadzilem miejscowy
AZS AWF do Ekstraklasy. Po 25 latach powrócilem tam jako szkoleniowiec kadry kadetek
– na finały XX ME w tej kategorii. Wraz z Piotrkiem Neyderem doprowadziliśmy zespół
Polski do szóstego miejsca. Marzyliśmy o lepszej pozycji. Przepowiadano nam (mi)
totalną klapę (pan Krzyś). Stało się inaczej. Dzisiaj pan Krzyś i my powinniśmy być
zadowoleni. I to wszystko o ME – to już historia!

  Oby wyszły z tej szkoły sportowe
  Foto wł: Zespoł Szkół Sportowych w Gdyni (koszykówka i gimnastyka artystyczna)!

     Dzisiaj trzymam kciuki za kadrę seniorek (Krzysiu Koziorowicz), powodzenia zyczę
Jackowi Winnickiemu (Lotos Gdynia), marzę o sukcesach grup mlodzieżowych GTK
i o zielon świetle dla naszej młodzieży, marzącej o sportowej (koszykarskiej) karierze!

Szczęśliwej drogi już czas!

PS  W 1983 roku – przed decydującymi meczami o awans do ekstraklasy
AZS-u Katowice z Włókniarzem Białystok przebywał ze mną w Katowicach
mój kolega Witek Krochmal. W radio Ryszard Rynkowski spiewał wlaśnie
piosenkę "Szczęśliwej drogi już czas". Witek stwierdził, że wlaśnie ta piosenka ,
pomoże nam w awansie i tak się stało. Od tego czasu w trudnych sportowych
chwilach
wracam do tych wspomnień i czasami przynosi mi to szczęście!

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij