Dwie opinie na temat szkolenia mlodzieży!
Trener z doświadczeniem ligowym i w szkoleniu centralnym:
Pozdrowienia!
Jak zwykle ciekawe spostrzeżenia, ale czy dane będzię komukolwiek zmienić
cokolwiek…. (oczywiście na lepsze)???
Trener szkolący mlodzież z doswiadczeniem w szkoleniu PZKosz:
Witaj Andrzeju.
Zastanawiam się czy naprawdę dysponujesz obecnie własciwym rozeznaniem co do kadry
w-łefistów pracujących w naszych szkołach. Podchodzę z całym szacunkiem do twoich marzeń,
gdyż one również mni spędzają sen z powiek. Kadra nauczycieli wychowania fizycznego
pracująca z zaangażowaniem, nie przeliczająca każdej minuty na "grosz", szukająca
doswiadczenia w kontaktach z innymi fachowcami, oddana swojej pasji, pełna inicjatywy,
a nie odwalająca swoje godziny na przysłowiowej "macie" i przede wszystkim nie zepchnięta
w otchłań edukacji. Dyrektorzy prosportowi a przynajmniej nie przeszkadzający, rodzice
spędzający czas z własnymi dziećmi na zabawach ruchowych, święty Mikołaj, który w prezencie
przynosi zabawki wyciągające dziecko na świerze powietrze a nie przykuwanie do ekranem TV
czy komputera. Mozna by wymieniać bez końca. Wspominasz o systemie i masz słuszną rację,
lecz zauważ, że decydenci tak naprawdę pilnują by w papierach stan się zgadzał i tylko mydlą
oczy psełdoreformami. Przejdź Andrzeju po szkołach i wiesz co zastaniesz??? Kilku dinozaurów
takich jak Ty i ja utopionych w marzeniach i całą rzeszę młodych biernych skomercjonizowanych
nauczycieli dla, których praca z dzieckim to przymus tymczasowy. Popatrz na nasze
"koszykarskie podwórko". Setki instruktorów i trenerów i setki systemów szkoleniowych, każy pracuje
na własne kopyto. Brak unifikacji systemu szkolenia, pogoń za wczesnym wynikiem, zawiść
o każdy sukces. Oto stan naszej kochanej młodzieżowej koszykówki. Rozpisałem się i przynudzam
i tak jak inni trenerzy pracuję na własne kopyto z ta tylko różnicą, że dla mnie sukces to wychowanie
nie tylko reprezentantki ale również a przedew wszystkim przyszłej mamy, która będzie prosportowo
nastawiona do swoich dzieci i wnuków by tak jak dawni rodzice doceniali ruch i pobyt dziecka na grach
i zabawach nie koniecznie w domu. Pozdrawiam Cię
Chcieć to móc!
Wiara czyni cuda. Od czasu do czasu trzeba popuścić fantazji i porwać się na coś
wielkiego. Każdy sam wie, co może być dla niego rzeczą wielką. Kiedyś przy pierwszym
spotkaniu z wyselekcjonowaną grupą młodych koszykarek i ich rodzicami powiedzialem,
że interesuje mnie tylko zloto za 5 lat ,na mistrzostwach Polski juniorek młodszych.
Wypowiedzialem te slowa i nie bardzo wiedzialem co mam dalej czynić. Oczywiście
prowadzilem treningi , rozgrywalem mecze i często rozmyślałem o wypowiedzianych
slowach. Czas był moim wspólnikiem. Z dnia na dzień coraz lepiej wiedziałem jak trudno
będzie dotrzymać slowa. Staralem się przenieść część odpowiedzialności za moją obietnicę
– na trenujące ze mną mlode dziewczyny.
Pod koniec lipca 1979 roku przyszedl czas rozliczeń. Przyszla porazka (z Widzewem Łódź)
i przewrócila moje (nasze) marzenia. Los potrzebowal 55 minut w innym spotkaniu , gdzie
slabszy zespół po 3 dogrywkach pokonal jednego z faworytow i mogliśmy dalej marzyć o zlocie
i je w końcu zdobyć.
Jak widać w sporcie nie ma rzeczy niemożliwych! Kilka lat temu pracowalem w Evreux.
W ekipie byla mala, czarna i niezwykle ambitna dziewczyna. Pochodzila z wielodzietnej rodziny
z korzeniami w Senegalu.Uprawiając koszykowkę chciala pomoć swoim siostrom i braciom.
Mój klub nie mógł sprostać jej marzeniom. Szukala szczęścia po calej Francji. Nie miala żadnego
atutu poza swoimi marzeniami. Ani wzrostu, ani szybkosci, ani żadnej innej zalety fizycznej.
Grala w drugoligowych klubach ciągle marząc. Od trzech sezonów gra we francuskiej ekstraklasie.
W tym sezonie wystapila w Gdyni w meczu Euroligi!
Jak widać w sporcie jest miejsce dla każdego. tylko trzeba wiedzieć jak je zdobyć. Trzeba
tego bardzo pragnąć i pracować.
Dzisiaj widać to jeszcze wyraźniej. R Kubica najlepszym sportowcem roku w Polsce! Kilka lat
temu wydawalo się, że to jest niemożliwe przez dziesiątki lat. Szkoda,że takich marzeń nie mają
ludzie, którzy decydują o naszym życiu, w naszym kraju. Ciągle nam czegoś brakuje. Nie zawsze
muszą to być pieniadze. Na przyklad zarządzanie sportem mlodziezowym. Czy sport w szkole
będzie elementem rozwoju naszej mlodzieży i jednocześnie pierwszym etapem przygotowania
przyszlych mistrzów? Potrzeba nam takiego marzenia, popartego entuzjazmem – potrzebnym
do jego realizacji.
Ja również marzę o autostradach , ale także o dzieciach bez wad kręgoslupa. Budujemy setki
boisk, które już dzisiaj wieczorami są puste. Coś tu nie gra! Może potrzebujemy o połowę mniej
boisk , ale za to z przebywającymi tam trenerami.
W ubieglorocznych ME kadetek wygraly zespoły o wspaniałym przygotowaniu atletycznym
i cudownej sprawności. Tego nie robili ich trenerzy od koszykowki. Hiszpanki, włoszki i francuski
wyniosly to ze swoich szkół! O ile łatwiej jest szkolić takie dziewczyny. "
Kto pomoże nam marzyć ?