Czas ucieka szybko! 13

Świat bez koszykówki ? Nie , tylko nie to !

     Pracę  jako trener zacząłem w 1970 roku jesienią. Przez 7 lat było to dla mnie
zajęcie dodatkowe. Zajmowalem się również sędziowaniem (tak ,tak). Byłem spikierem
na meczach II ligi w piłce nożnej (Gwardia Koszalin).  Pracowałem w PZMot Koszalin
i w Automobilklubie K-lin (karting i rajdy samochodowe).
     Wszystko skończyło się 1 września 1977 roku. Od tego dnia, po dzień dzisiejszy
zawodowo zajmuję się tylko koszykówką. Jest to moją pasją i jeszcze za to otrzymuję
wynagrodzenie. Lepiej być nie mogło!
     W VBW GTK Gdynia zdobyłem swój 4 tytuł Mistrza Polski w kategoriach młodzieżowych.
Tylko raz mój zespół przegrał finał (koniec lat osimdziesiątych w Krakowie z drużyną
Włókniarza Pabianice). Dwukrotnie moje zespoły grały o brąz i dwa razy je zdobyły.
     W sporcie trzeba mieć trochę szczęścia i ja je miałem. Szczęściu staralem się pomóc
uporczywą pracą. Na początku lat osiemdziesiątych pracowalem w szkoleniu centralnym.
Trwało to prawie 3 lata. Jednego dnia przypadkowo dowiedziałem się , że już nie jestem
trenerem. Podobno mieszkałem za daleko od stolicy (Koszalin). Mój następca mieszkał
znacznie bliżej –  w Białymstoku .
  
  Mistrz i jego
  foto wł: Grzegorz Płuciennik i jego zespół młodziczek z Janikowa!

     Rok temu stalo się odwrotnie. To mnie mianowano na miejsce kogoś innego – o czym
dowiedzialem się kilkanaście dni później. Czułem się nieswojo, ale to ja z Piotrkiem Neyderem
prowadzilem reprezentację kadetek na ME w Katowicach. Życie często jest trudne. Dzisiaj ja
pracuję w VBW GTK Gdynia, a Piotrek prowadzi zespół MUKS w ekstraklasie. Myślę, że o tym
marzył!

  Młoda mama i dorosła córka!
  foto wl: Beata Krupska – Tyszkiewicz z córką – Julką!

     W klubie pracuję z Maćkiem Schwarzem (?). Poprzednio był asystentem w Ekstraklasie
i Eurolidze – dzisiaj pracuje ze mną w I lidze i szkoli juniorki. Bartek Słomiński wrócił do czegoś
co lubi najbardziej – do pracy z młodzieżą. Ma swoje "pchełki" i świata poza nimi nie widzi!
     Co dalej? Najpierw planowana od dawna wizyta u kardiologa. Tak czy owak z koszykowki
nie zrezygnuję. W Gdyni czuję się dobrze. Nie wszyscy tu mnie "kochają" , ale nie po to
tu jestem. Staram się nie dać "plamy" i pomoć młodszym kolegom. Tak po cichu marzę
w przyszłości o powrocie do Koszalina (lub Polanowa) i szkoleniu dzieci.
     Dzisiaj cieszę się z wygranych naszych "pchełek" , jutro turniej zaczynają kadetki. Mam
dużą przyjemność oglądać zespoły z Kolbud, Janikowa, Olsztyna i Konina. Podziwiam
młodzież i ich wychowawców. Wiek (i zdrowie) robi swoje. Potrzebuję więcej czasu na wypoczynek,
a doba ma ciągle, tylko 24 godziny.
     Ten blog to mój wypoczynek. Wiem, że piszę go niezdarnie. Ale piszę go przede wszystkim 
dla siebie. Przez 18 lat  praktycznie nic nie pisałem w ojczystym języku. Mam z tym wiele
problemów, ale staram się czynić postęp. Wychodzi to różnie – raz lepiej raz gorzej. Ciągle
brakuje mi czasu. Jeszcze jeden trudny tydzień. W Gdyni mamy kilka meczow grup młodzieżowych
i fianał Pucharu Polski seniorek. W sobotę mecz I ligi i później wolna niedziela! Uf!


Uwielbiam jesień (życia)!

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij