Czarna sobota – zimno, nudno i smutno!

Pokonać przeciętność!

     Czy można wygrać z samym sobą? Niemoc, nieskuteczność i uczucie bezradności
często nas paraliżuje. Nogi są z waty , ręce z drewna, a głowa obolała. Mamy poczucie
strachu. Tuszujemy to krzykiem, śmiechem lub niegrzecznością. Mamy życiowego "kaca".
     Otrzymujemy lekcję pokory. Czasami trudno się do tego przyznać. nawet nasz pies
widzi , że coś jest nie tak. Najgorsze są te "życzliwe" rady – tych najbardziej "życzliwych".
Z boku zawsze wie się najlepiej. Są to prawie zawodowcy. Na wszystko mają gotową
receptę. Tylko czekają na "swoją" chwilę. Na wymioty człowieka zbiera!
     W tym czasie my – ci pokonani – cierpimy z powodu naszej niemocy w trudnych
sytuacjach. Serduszko się rozdygotało, żołądek w gardle, poczucie winy nas wykańcza.
Nie wszyscy się do tego przyznają. 

  Emocje?
  foto wl: Czy tak wygląda normalny czlowiek?

     Czy jest inaczej jak wygrywamy? Nie!  Czasami nie ma siły na radość. Często sięgamy
 w samotności do czegoś – co nas pozornie uspokoji. Po "udanych" ME kadetek zamknąłem
się w swoim pokoju i po dwóch koszmarnie dlugich godzinach, spakowalem bagaże,
wsiadlem w samochód i po ośmiu godzinach byłem w Koszalinie.
     Podobnie było kilka dni temu , po zdobyciu Mistrzostwa Polski Juniorek Starszych.
Bylem "daleko" od wszystkich, tak jakby to mnie nie dotyczyło. Szybki powrot do domu
i próba  zapomnienia o tym, co się stało godzinę wcześniej. 
     Kiedyś było inaczej! Czy ludzie byli inni , czy może my się zmieniamy. Dwadzieścia
dwa miesiące temu mój zespół we Francji (EAC Evreux) wygrał ostatni mecz , który
decydował o utrzymaniu się w II lidze. Bylem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie!
Wraz ze mną cieszyło się koszykarskie Evreux. To było cudowne uczucie!

  Gest niemocy!
  foto wl: Wygrać z samym z sobą! To jest największy sukces trenera!

     Kocham Gdynię, lubię swój klub. Czy kiedyś będzie to wzajemne? Nie wiem. Szukam
sportowego ciepła! Nigdy nie pracowałem dla pieniędzy, choć  są mi  bardzo potrzebne.
Myślę, że tego sportowego ciepla potrzebuję nie tylko ja.
     Ludzie to nie maszyny, trenerzy też! Cierpię po meczach , kiedy widzę ból swoich
zawodniczek. Czy mogę im pomóc? Czasami tak. Często jestem tylko trybem w sportowej
maszynie. Wtedy męczę się podwójnie.
     Wiem ,że od poniedziałku zaczniemy pracować ze zdwojoną energią. Do kolejnego
sukcesu lub porażki. Taki jest nasz los! Jest to trudne i jednocześnie cudowne. Życie
nie znosi pustki. A więc żyjmy!

Łatwo doradzać innym – ciężko pomoc samemu sobie!

     
     
    

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij