Tak odpowiedział jeden z sędziów na prasowa krytykę. Coś w tym bylo.
Jak swiat swiatem, ciągle sie narzekało na sedziowanie. Pamietam jak
trener meskiego SZS-AZS Koszalin w latach 80-tych byl zdziwiony, kiedy
w poniedzialek rano powiedzielismy mu , że przegrał przez sedziów!
A skąd Wy to wiecie? Proste – po kazdym przegranym meczu mówił ,
że to przez sedziów. Dlaczego teraz miało być inaczej?

foto Paris-Normandie: Zaczyna się!
Jednak mówiac o koszykówce – nie mozna – nie mówic o sędziach.
W Koszalinie w latach 70-tych i 80-tych bylo dwóch sędziów szczebla krajowego.
Panowie Zygmunt Kruszyński (ŚP) i Adam Krzeminski sędziowali żenską i od czasu
do czasu meską ekstraklasę. Później byla przepaść. Sam próbowalem sie przebić
na szczebel centralny , ale nic z tego nie wyszlo! Może dlatego później
"sedziowałem" jako trener – z fatalnym skutkiem dla zespołu. Po kilku latach
zapomniałem o dawnych marzeniach.

foto wl: Gosia dała sie nabrać na uśmiech Janusza Hołozubca
– tak bylo przed meczem – później pięć przewinien!
Kiedy awansowalismy do ekstraklasy (1987r) na meczu w Poznaniu pan Wieslaw
Zych – jeden z najlepszych sedziów swiata na przełomnie lat 80/90 w przerwie meczu
dał mi radę , aby być bardziej agresywny w stosunku do arbitrów. Gdy bedziesz
za grzeczny – wszystkie piłki "niczyje" będą dla przeciwnika – bo sędzia wie ,
że nie bedziesz "płakać" Przyjałem do wiadomosci tą radę i bardzo czesto
wykorzystywałem ją z nawiązką!
Należałem do trenerow , którzy prowadzili ciaglą utarczkę słowną podczas
meczów (wg rad pana Zycha) z sędziami. Im lepszy sedzia, tym te rozmowy
byly bardziej kulturalne. Gdy po kilku minutach meczu sędzia stanowczo mowi:
nastepnym razem przewinienie techniczne – zaczynała sie wojna na całego!
Stwierdzam , że im lepszy sedzia – tym rzadziej straszy "technicznymi". Nigdy
nie zapomnę , jak po kilkakrotnej krytyce pan Janusz Kotulski przerwał mecz
i podszedł do mnie , dal mi gwizdek mówiac: sedziuj , a ja twój zespoł poprowadzę
dużo lepiej. Nie odezwałem sie ani jednym slowem do konca meczu!
Prowadzac zespół EAC we Francji graliśmy z St Amand ! Sedziowała młoda, ładna
dziewczyna. Po meczu pogratulowałem jej urody ,a na koniec stwierdziłem , że jako
"sedzina" jest "zerem". Trochę mnie poniosło. Po dwóch tygodniach gramy mecz
wyjazdowy w Reims. Można powalczyć – ale tylko do momentu , gdy na salę
wchodzą sędziowie.
Jest tam ładna sędzina z poprzeniego wyjazdu. Grzecznie sie przywitała. Starałem
sie ją przeprosic (lepiej później niż wcale) a ona stwierdziła : nie ma sprawy! Mecz w plecy
33 pkt. Samo zycie!

foto: Turniej o wejście do ekstraklasy w Gorzowie (lata osiemdziesiąte). Rozmowa
z panem Andrzejem Bednarskim "o normalnym sędziowaniu".
Pracując w Martigues podczs przerwy z powodu kontuzji , gdy wszyscy byli zajeci
opatrywaną zawodniczką przeciwnika – w moim zasiegu znalazla sie piłka , którą grano
mecz. Podniosłem ją i schowałem ja z tyłu, pod sweter. Po kilkunastu sekundach arbiter
dysktretnie zaczał sie za nią rozgladać. Cześć widowni wiedziala , że to ja
ją schowałem i głosno się śmiała. Sędzia niczego sie nie domyślajac ,coraz bardziej
nerwowo się za nią rozgladał. Sala ryczała! Po 15 sekundach oddałem pilkę sędziemu.
Rezultat: przewinienie techniczne. Stało sie i koniec.

foto K Ebertowski: Można też tak – kulturalnie ! Oby częściej!?
Po kilku tygodniach kolejny mecz i identyczna sytuacja.Piłkę schowalem pod sweter
jeszcze szybciej niż poprzednio. Znowu nerwowa reakcja sędziego w poszukiwaniu
pilki. Tym razem chcialem mocniej zaslużyć na kolene przewinienie techniczne.
Po 25 sekudach przy salwach smiechu na sali oddajeę pokornie piłke sędziemu!
A tu niespodzianka: podnosi on kciuk do gory w geście podziwu i twierdzi , że taki
numer wywinieto mu pierwszy raz w zyciu! Przybicie "piątki" z sędziami i mecz
potoczyl sie dalej.

foto wl: Z każdym można sie dogadać !
Najzabawniejszą sutuację widziałem we Wroclawiu. Pogon Szczecin grała z Gwardia
(byl taki i to dobry klub we Wroclawiu). Pawel Waniorek zawodnik Pogoni kopnął pilkę
i głośno przy tym krytykujac sedziów – schował się za filary , które znajdowały sie na hali.
Sędzia pobiegł za nim, z rekami złożonymi w daszek. Tylko miał maly problem ,
bo nie mógł znaleźć Pawła. Po kilkunastu sekunach Waniorek pojawił sie z drugiej
strony boiska, na co widownia i sedziowie zareagowali spontanicznym smiechem!
Oczywiscie nie bylo juz przewinienia technicznego – tylko wzajemne poklepywanie się
po plecach.
Przy trenerze "Energi" Toruń – ja jestem aniołem!