To były piękne dni …..!

A jak jest dzisiaj ….?

       Raz lepiej , raz gorzej jak w życiu! Wczoraj słońce , dzisiaj deszcz i śnieg,
a co będzie jutro? Przez kilka miesięcy się nie zastanawiałem. Widziałem cel jaki
sobie postawiłem. Widziałem grupę ludzi, którzy marzyli o tym samym co ja.
Było trudno, ale wszystko szło do przodu. Dziasiaj entuzjazm się ulotnił, ludzie pochowali ,
a została tylko szara rzeczywistość i Ci najbardziej zaangażowani.

Kiedyś okulary - dzisiaj parasolka!
 foto wł: Było Monaco jest Koszalin.
      
       Pracy jest coraz więcej. Następują małe zmiany w zespole. Drużyna się
rozwija. Kiedyś mogłem siąść i patrzeć na Monaco z góry, później wrócić do domu
i wszystko było gotowe. Trampki pod pachę , kajet i na halę!
     Dzisiaj jest inaczej. Nawet nie ma czasu, ani nastroju na zwiedzanie
pięknego Pomorza.

Monaco dzień po Formule
foto wł: Zjazd na dół i do tunelu –
24 g po F1

       Kiedyś w Martigues (FRA) z domu do hali miałem niecałe 300 m.
Zajmowało mi to ok. 3 minut. Hala położona nad samą wodą (Etang de Berre).
Po treningu piwko (niestety nie było tam BROKA) w małej knajpce obok domu,
spacer po malowniczych mostkach na przecinających miasto  licznych
kanałach  i spać!

Niedziele po męczących meczach -właśnie tu!
 foto wł: Tylko 15 min od domu i błogi wypoczynek.

       Rano koc, ręcznik – do FORDA i nad Morze Śródziemne. Przejazd to spokojne
kilkanaście minut i hop do wody o temperaturze ok. 25-26 stopni C. Ale frajda!

 Luis de Fines był tu wcześniej - St Tropez!
 foto wł: Dobrze , że nie ma tu żandarmów!

       Poniedzialki i środy to dni bez treningu. Do St Tropez było ok 2,5 godz
jazdy autem. Trochę zwiedzania ,mały posilek , 3 godziny w wodzie, spacer
po nabrzeżach portowych , małe zakupy i powrót do domu.

Poranek w niedziele po meczu!
foto wł: Kojące poranki po trudnych meczach!

       Los trenera – to często bezsenne noce. Okazja zrobić ładne zdjęcie
o 3 rano na tle Etang de Berre. Około piątej mała drzemka , później kawka,
słuchanie Radia Koszalin przez internet. O dziewiątej wyjazd do Avignion
(ok. 80km). Tradycyjny spacer po moście a później zwiedzanie Pałacu Papieskiego.

 Avignon - Pałac i cudowne ogrody papieskie!
 foto wł: Regeneracja po 3 treningach i dwóch meczach w tygodniu!

       Co kilka miesięcy odwiedziny koszykarskich grup z Polski. Raz była to ekipa 
ze Starogardu Gdańskiego. Mała wycieczka po cudownej okolicy. St Remy de Provence
to prawie bajka. W połowie drogi pomiędzy Martigues a Avignon. Prawdziwa przyjemność
tam być!
     
Polacy odjeżdżali  i znowu powrót do  morskich kąpieli , licznych wycieczek
i spacerów na koszykarskie sale!

Stary Port w Marsylii - dzisiaj Unieście!
foto wł: Tęsknota za błękitem w Marsylii !

       Marsylia to nie tylko OM , którego byłem i jestem zagorzałym kibicem. To stare,
tętniące życiem miasto. Ze względu na bliską odległość (34 km), byłem tam częstym
gościem. Kilka kilometrów na wschód za znaną dzielnicą Le Prado znajdują sie cudowne
wapienne wzgórza poprzecinane zatoczkami  – Les Calanques , Cassis.
       Szybki powrót do domu wygodną autostradą , mała kąpiel, parę spojrzeń na Martigues
i do roboty. Koszykarki czekają!

Etang de Berre z balkonu w Martigues!
foto wł: Patrzę na Morze Śródziemne, a tyłu Etang de Berre!

        Wszystko co piękne się kiedyś kończy! Marcowa sobota  2000 r,
godzina 20.00 mecz przeciwko St Etienne. Osatnia sekunda meczu,
1 pkt dla nas i rzut przeciwnika – niecelny! Skok radości i zerwany mięsień
w lewej nodze.
     O kulach na treningi  i mimo zwolnienia lekarskiego wyjazd za tydzień
na mecz  do St Chamond. Stres totalny! 
       Na 15 km przed miejscem meczu
serduszko odmówiło posluszeństwa.
Utrata przytomności , pobyt w szpitalu
i koniec sportowych ,trenerskich marzeń!
       Postanowilem zostać agentem
dla zawodników grających w koszykówkę.
Przeprowadzilem się do Evreux
w Normandii (90 km od Paryża). Pomogłem ok. stu
polskim
zawodnikom i zawodniczkom, znaleść lepsze lub gorsze zatrudnienie
w klubach na terenie Francji , Belgii i Izraela. Mialem dużo czasu na zwiedzanie
tym razem północnej Francji. Zupelnie innej, a jak pięknej. Etrerat, Trouville, 
(kasyno gry, targi rybne), Douville (festiwale filmów amerykańskich,
wspaniałe hotele).
Honfleur (miasto malarzy)  – wszystkie miejscowości
nad Kanałem La Manche!

 A teraz północ Francji - Etretat!
 foto wł: Kanał La Manche – piękna Etretat!

Wzgórze na wodzie - St Michel
foto wł: Tylko 2 godz. od domu! St Michel!

       Obowiązkowa wycieczka do St Michel i czas na podjęcie decyzji
o powrocie do czegoś , co się dawno skończyło –  podobno na zawsze.
W dwa dni później zostałem trenerem walczącej o utrzymanie w I lidze
druzyny EAC Evreux! Koszmar! Było to cudowne ozdrow
ienie. Wygraliśmy
6 z siedmiu meczów i tak przedłużyłem swój trenerski padoł o kolejne
2 lata! Znowu problem zdrowotny i tym razem definitywne rozstanie
z francuskim basketem! Już po roku namówiono mnie ponownie w klopotliwej
dla mojego klubu sytuacji. Kolejny – ostatni powrót. W kwietniu 2007 roku
trzeba było wygrać ostatni mecz 1 pkt , aby się utrzymać w II lidze.

Wczoraj Pola Elizejskie - dzisiaj Wańkowicza.
foto wł: Spokój na Polach Elizejskich.

       Natchnienia szukałem w gwarnym Paryżu. Kilkugodzinne włóczenie
sie po stolicy Francji i wieczorny mecz w Evreux o wszystko ,bez dwóch
czołowych zawodniczek. Popisowa gra dwóch Polek , podobna gra ich
francuskich koleżanek i EAC gra dalej w II lidze. nareszcie koniec trenerskiego
koszmaru!

Czy to jest koniec moich wędrówek?
 foto wł: Co dalej ?

       Miał być zaslużony odpoczynek w Koszalinie ,a jak jest to już wszyscy wiecie.
Oddycham cudownym , gdyńskim powietrzem! Raz jest tu lepiej raz gorzej. Co dalej?
Jak zwykle życie dopisze ciąg dalszy!


Nigdy nie powiem – nigdy!


 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij