Fantastyczne uczucie i radość!
Pamiętam ,jak by to bylo dzisiaj. Zapach i miękość plasteliny. Można było
z niej zrobić prawie "wszystko". Działo się to w latach 1960-63. Później mogłem
to samo robić z innej "plasteliny". Bylo to formowanie koszykarskich nawyków
z młodych dziewczyn (11-12 lat). Pamiętam małą Gosię z ręką w gipsie, która
czekala na swój sportowy debiut. Była małą szczuplutką dziewczynką. Dla niej
pilka plastikowa do koszykowki produkcji bułgarskiej (nr 7) , to było coś co mogło
ją zlamać na dwie części. Dlatego cwiczyła kolorową piłką do siatkowki (Molten).
Wzbudzało to zazdrość u pozostałych zawodniczek. Panna Wolujewicz długo
uczyła się dwutaktu z prawej strony (tak jak ja w wieku 25 lat z lewej strony).

foto wl: Z nr 5 Gosia Wołujewicz – dzisiaj – Czerlonko. Z nr 9 mama
Marty Dobrowolskiej – Barbara Samitowska. No i 25 letni
trener – jeszcze z wlosami!
Dziesięć lat później była najlepszą polską koszykarką. Do gry w Gdańskiej
"Spójni" namówił ją Mieczyslaw Krawczyk. Opuściła Koszalin, aby podjąć studia
na AWF-ie w Gdańsku. Jej nowym trenerem został Tadeusz Huciński – dzisiejszy
Rektor tej uczelni.

foto wl: Co nam zostało z tych lat – wspomnienia!
Dwadzieścia sześć lat później jej dawny trener zasilił ekipę Mieczysława
Krawczyka. Po 7 miesiącach pracy z zapleczem gdyńskiego LOTOSU PKO BP
dane mi jest powrócić do sportowych korzeni! Dzisiaj (20.03.09) poprowadzilem
ponownie trening z 7-9 letnimi "koszykarkami". Nie ma piękniejszej chwili w życiu
trenera jak szeroko otwarte oczy i usta tych pragnących sportowych wrażeń dzieci!
Jest to praca przyjemna, tylko, że o niebo trudniejsza od zdobywania tytułów
i wygrywania ligowych spotkań. Olbrzymia odpowiedzialność , aby nie popelnić
najmniejszego błędu. Nerwowe oczekiwanie na kolejne zajęcia – czy moje podopieczne
będą chciały uczyć się, pod moim okiem (nie najmlodszym)?

foto wl: Marta Korgiel podczas "lepienia plasteliny"!
Kto nigdy nie pracował z takimi dziećmi , nie wie na czym naprawdę polega praca
trenera. Dziękuję naturze (?) za kolejne obdarowanie mnie takim szczęściem!
A więc: "Szczęśliwej drogi już czas" jak spiewał pan Rynkowski!