Trzy razy dwadzieścia!

Jaka jest liczba "60"?

     Gdyby w ostatnim meczu półfinałowym zespół VBW GTK Gdynia rzucił Wierzawicom
60 punktow wygrał by ten turniej. Dla wielu trenerów granica 60 pkt  – to granica
przyzwoitości – jeżeli chodzi o zdobyte punkty w meczu. Dla mnie również liczba "60"
nabiera specejalnego znaczenia.
     Spokojnie mogę tą liczbę podzielić przez 3! Trzy razy po dwadzieścia. O "dwudziestce"
łatwiej rozmawiać.

Pierwsza "dwudziestka"!

     To lata piłki nożnej, fascynacji hokejem na lodzie  i kolarstwem. Dodać muszę jeszcze
Turnieje O Puchar Ziem Nadbałtyckich i Nadodrzańskich, które rozgrywane były w Koszalinie.
Kolarstwo  – to etap chłopców Henryka Łasaka. Hokej to wspaniałe mecze pomiędzy ZSRR,
Kanadą USA i Szwecją! Piłka nożna to era Górnika Zabrze i Legii Warszawa, trenera Górskiego
no i mój idol Kaziu Deyna!

 
  Przed treningiem na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy (1969 r.)

     W piłkę nożną grałem w klubie "Płomień" Koszalin i w słynnej drużynie podwórkowej
– Niebieskich! Wcześniej mieszkając w Trzebiatowie byłem sympatykiem miejscowej "Regi".
W hokeja graliśmy z kolegami podczas zimy. Boiska były z wyślizganego śniegu, zamiast
łyżew  – zwykle buty! Graliśmy na moim podwórku ( Koszalin ul. Zwycięstwa 166). No i kolarstwo.
Wyścigi "górskie" w okolicach Góry Chełmskiej w Koszalinie. Udawaliśmy tam Szurkowskich
i innych naszych ówczesnych rowerzystów. Dwudziety rok (mojego życia) to krótka przygoda
z biegami lekkoatletycznymi. Wygrałem bieg na 3 km u porucznika J Dziubasikaw JW 1223.
Powolano mnie na obóz kadry Wojska Polskiego w Jeleniej Górze. Trenowalem tam między
innymi pod okiem doskonalego trenera Jana Mulaka. Później krótki epizod w Zawiszy
Bydgoszcz z trenerem Zdzislawem Krzyszkowiakiem (mistrz olimpijski z Rzymu – 1960r.)
     Duży ślad na moim życiu wywarły turnieje o puchar ZNiN w koszykowce. Już o nich wcześniej
wspominałem. Tam zarazilem się ta plastikową, pomarańczową piłką produkcji Bułgarskiej.
Jako 17-latek, trenowałem jeszcze piłką skórzaną (sznurowaną).

Druga "dwudziestka"!

     To jeszcze resztki piłki nożnej i "lekkiej". Coraz wyraźniej ważna stawała się koszykówka.
Byłem sędzią tej dyscypliny (o zgrozo – tak było naprawdę!). Prowadzilem "spikierki" na meczach
MKS Znicz z udziałem jednej z najlepszych zawodniczek w historii tej dyscypliny w Polsce
– Bożeny Sędzickiej (z domu Wołujewicz). Byłem również kierownikiem walczacego o II ligę
Bałtyku Koszalin. Grali w nim Zagórski, Cieckowski, Grabski, Pasierowski bracia Kuińscyi inni.
Pierwsze treningi prowadzilem z młodzikami Bałtyku – na kortach tego klubu przy ul. A Lampe.
Od połowy listopada była to raczej koszykowka na lodzie. Wtedy spotkalem wspanialego czlowieka
Lecha Żyłę. Był on dyrektorem I LO w Koszalinie i jednocześnie trenerem dziewczątw Bałtyku
Koszalin. Grały tam siostry Irena i Regina Rakoczy, Ala Gębka, Janka Łaszczyk, Basia Cichocka.

  Czy MUKS poprawi nasz rekord w finale (+74)
  Wygrana w finale MPJ w 1979 r. – różnicą + 74 pkt! (Witek sprawdź tą informację)

     Od połowy  1973 (selekcja) i od poczatku wrzesnia 1974 r.  roku prowadzilem przez 17 lat
swoje swoje "pchełki" – tak jak Bartek Slomiński w GTK – dzisiaj! Od 3 ligi do ekstraklasy, 3 tytuły
mistrzyń Polski i dwuletnia przygoda z reprezentacją Polski kadetek (r. 1964).

Trzecia "dwudziestka"!

  

  Tu wygrałem z córką!
 
Wygrany mecz EAC Evreux (ojciec) z Azur Chartres (córka)!

     Wyjazd do Francji z córką Agatą na naukę języka francuskiego. Agata poprosiła o jeszcze
jeden rok i tak stuknęło nam siedemnaście lat w kraju Napoleona.  Te 17 lat to praca z różnymi
zespolami, na różnym szczeblu rozgrywek. Dziewczeta , chlopcy , seniorzy i seniorki. Pełnilem
funkcje dyrektora sportowego w JDA Dijon, Martigues i EAC Evreux . Prowadzilem szkolenia
mlodych trenerow, prowadzilem kadrę Burgundii  mlodziczek. Moje zespoly seniorskie grały
od I ligi do trzeciej. Na przyklad w sobotę jechałem z zespolem seniorów do Bordoaux (850 km),
a w niedzielę z młodziczkami – do St Etienne (ok. 300 km).
     W roku 2007 za namową Maćka Maślaka – młodego dziennikarza z Koszalina powrócilem
do Polski tworzyć ponownie żeński basket w Koszalinie. Powstał klub KSKK Koszalin, którego
byłem społecznym trenerem i Prezesem. Ostani rok to praca w VBW GTK Gdynia (od 01.09.2008) 
i PZKosz (spolecznie).

Czy będzie czwarta "dwudziestka"?

     Zacznie się dzisiaj – o godzinie 9-tej rano – w moim klubie przy ulicy Olimpijskiej w Gdyni!
Ile będzie trwać? To zalezy od  kardiologa , moich przełożonych, kolegów i "przyjaciół"!
Czy będę chciał dorównać Krzysiowi Kędzierskiemu z ŁKS Łódź i pracować jeszcze po
siedemdziesiątce? Chyba nie.
     Dzisiaj czuję się trochę zmęczony. Wyjazd do Szprotawy, później do Starachowic i ostatni
turniej półfinałowy juniorek z Maćkiem Schwarzem w Łodzi – to trochę dużo jak "na 18-latka"!
     Kilka lat temu trener Tadziu Aleksandrowicz mówił "o zmeczeniu materiału". Miał male
problemy zdrowotne i do dzisiaj tworzy historię basketu w Zielonej Górze. Jak będzie ze mną?
Zobaczymy!

Odpowiem na to pytanie za lat 20 !?

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij