Nadzieja ginie ostatnia!

Zacząłem 40 sezon pracy trenerskiej!

     Jak ten czas leci! Sił coraz mniej, a ambicje ciągle te same. Kilka lat
temu myślalem, że to koniec z pracą trenerską. W Evreux zakopałem
swoje sportowe buty. Byłem pewny że to koniec pracy w tym zawodzie.

  Piętnaście lat minęło! Sopot r. 1994!
  foto wł: Wizyta w Sopocie (z Francuzami) w roku 1994!

     Pelnilem funkcję Dyrektora Sportowego w Omnisport EAC Evreux,
o stuletniej (dzisiaj) tradycji! Jak zwykle nie było trenera i szef klubu
-Alain Decoudert namówil mnie jeszcze raz. Szło o utrzymanie zespołu
koszykarek w II lidze francuskiej. Zespól byl bardzo młody, pomagala
mi jako rozgrywająca córka (Agata).W kwietniu 2007 roku wygraliśmy
ostatni mecz i zespól się utrzymał. Była wielka feta i ciche pożegnanie
z normandzką koszykówką.
     Pamiętam swój pierwszy wyjazd na turniej koszykówki dziewcząt
do Łagowa. Co kilka minut spikier przerywał mecze i prosil trenerów
do pokoju organizatora (Tadeusz Sajda). Tam czekało nas obowiązkowe
wzmocnienie organizmu. Po kilku takich komunikatach zacząłem czarno
patrzeć na swoje możliwości w tym sporcie! Kilka lat później dołączył do mnie
kolega z mlodzieńczych lat – Witek Krochmal.

  Pastis też był niezły!
  foto wł: Witek Krochmal nad Morze Śródziemnym (Martigues r. 1999)
 
     To on wziął na swoje barki część tych przykrych obowiązków. Pod koniec lat
osiemdziesiątych to Witek mówił, że każda podwyżka cen wódki – to kolejny cios
w polski sport.

 
   foto wł: Wielki „Ojciec” narodu Kim Ir Sen – KRL-D! (rok 1980)

     W czasie pamiętnych wydarzeń sierpniowych (Solidarność) przebywałem z kadrą
polskich juniorek na turnieju w Korei Północnej. Pamiętam jak przedstawiciel
handlowy ambasady polskiej powiedzial nam o podpisaniu listy postulatów.
O wolnych związkach zawodowych powiedział, że to będzie koniec komunizmu w Polsce.
I tak się stało pod koniec lat osiemdziesiątych.
     Od roku pracuję na Pomorzu. Jestem blisko tych historycznych miejsc. Szkoda,że
mam tak mało czasu na ponowne odkrywanie tych wspomnień. Pracując w Koszalinie
podczas pierwszych dni stanu wojennego , trenowaliśmy w dzień po kryjomu (!) na hali
sportowej KOSiR – oddalonej o 80 metrow od komendy miejskiej MO! Wracając z Witkiem  
wieczorem do domu, zobaczyliśmy patrol MO. Schowaliśmy się w śniegu(!) i czekaliśmy ,
aż przejdą dalej.
     Oficjalnie treningi wznowiliśmy pod koniec stycznia 1982 roku. przed wprowadzeniem
stanu wojennego byliśmy kandydatem do awansu do ekstraklasy. Ponad dwumiesięczna
przerwa pomogła w awansie „Zniczowi” (?) Pruszków.
     Dzisiaj jest trochę spokojniej (?). Tylko mlodzież jest ciągle taka sama. Marzą o wielkich
karierach. Jedne spełniają swoje marzenia, inne nie. Często to my decydujemy o tym!
Oni nam bezgranicznie wierzą. Czy czasami nie nadużywamy ich zaufania?

  Tu jescze tylko marzyła!
  foto: Kamila Miazga awansuje obroną!
 
     Ja marzę o tym, aby Kamila Miazga pomimo swoich klopotów – osiągnęła cel, który
leży w jej małym sercu. Od kilku tygodni trenuje z zespolem LOTOSU. Często na oczach
zalega  jej  mała mgła. Mięsnia czują się krańcowo wyczerpane. Ale ona trenuje! Z dnia
na dzień urzeczywistnia swoje marzenia. Oby je osiągnęła!
    
Podtrzymajmy marzenia naszych podopiecznych!

PS Ja też marzę , aby zaśpiewać: „czterdzieści lat mięło …..”

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij