To też jest Polska!

Wojenki polsko-polskie!

     To nasza specjalność! Zawiść, zazdrość i złośliwość widać wszędzie.
Pan trener siatkowki, były mistrz Europy, pomimo swoich kłopotów, razi
swoich następców „kupą” błota. Powód  – porażka z czołową drużyną naszego
kontynentu – Holandią. Ofiarą tej nagonki jest żona obecnego trenera. Teraz
przebywa w szpitalu, a trener zamiast na boisku jest przy jej boku.
     Zygmunt Chychła wcielony do armii niemieckiej – uciekł z niej  i walczył
u boku gen. Andersa. W 1952 roku wywalczył pierwszy po wojnie złoty medal
dla Polski. Zapomniany, aby godnie żyć wyjechał do Niemiec i zmarł tam dzisiaj
zapomniany w jednym z przytułków.
     To tylko Ci znani , o których mówią wszyscy. Codziennie słyszymy o naszym
polskim bagienku. 
     Teraz z innej beczki. Inwazja obcych pracowników  w polskim sporcie.
Przebywam na obiekcie sportowym, gdzie bardzo liczna grupa „opiekunów”
rozmawia w języku dla mnie nie zrozumiałym. Pracując we Francji, mówilem
ich mową. Był to zwykły szacunek, dla kraju, który dawał mi w tym czasie
możliwość spokojnego życia.

  Obcy a swój!
  foto wl:Trener Mołłow przybyl do nas z Bulgarii, a jest jak swój! Dziękujemy!

     Pomimo finansowej stabilizacji wróciłem do kraju, za którym tęskniłem
od momentu wyjazdu. A tu na naszym obiekcie nic nie rozumię! Co za czasy!
Kilka dni temu napisałem o naszym, polskim trenerze, który dorabia, służąc
tym co rozmawiają inaczej niż my. Nie wszyscy w to wierzą! Szkoda!
     Rozumię i jestem zachwycony swobodą poruszanie się po wolnej Europie.
Sam doświadczylem kiedyś wielu kłopotów z uzyskaniem paszportu na wyjazdy
sportowe. Tylko są pewne granice, których przekraczać nie powinniśmy.
     Często są dlatego lepsi, że pochodzą z innego kraju. Brakuje im innych zalet.
Dziesiątki młodych, dobrych fachowców w żeńskiej koszykówce zarabia miernie,
pracuje za „trzech” i wie , że polski klub woli facetów z „zagranicy”!
     Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie jestem wrogiem obcokrajowców w naszym
kraju. Fascynują mnie dobrzy fachowcy (na przyklad w siatkówce), którzy dają
nam możliwość sportowego postępu.

  Skośne oczy nie zawsze są wadą!
  foto wl: W Koszalinie pracowałem z „Japonką”! Agata Janicka!

     Czapka z głowy (łysej) dla moich młodych współpracowników w szkoleniu
centralnym. To już znakomici szkoleniowcy. Trzeba ich tylko obdarzyć zaufaniem
i powierzać coraz więcej odpowiedzialnych obowiązków. Staram sie to czynić.
     Tylko, że ja jestem skromnym przedstawicielem, który ma bardzo małe
możliwości realizacji tej ideii! Chciałbym, aby moje doświdczenie nie było dla nich
ciężarem, a raczej możliwością wolnego wyboru i kontynuowania wlasnej filozofii
pracy na rzecz polskiego basketu!

Jestem tylko czlowiekiem, a aniołki żyją w niebie!



    

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij