Koszykarski łańcuch szczęścia!

Kto jest „ważniejszy”!

     Tak jak w życiu, w sporcie trzeba mieć dużo szczęścia. Ja go mialem
i mam. Dlaczego tak się dzieje? Kto potrafi logicznie to wytłumaczyć? Czy
takie wyjaśnienie istnieje?
     Wczoraj bardzo dobry (kolejny) mecz rozegrały w polskiej ekstraklasie
„Sosenka” (Klaudia Sosnowska , „Oli” (Oliwia Tomiałowicz) i „Lula” (Marta
Jujka). Dzisiaj grupa 9-10 letnich dziewczynek zaczęła przygodę z basketem.
     Co łączy, te dwie zupełnie różne grupy? Na pewno nadzieja zaistnienia
w świecie koszykówki. Czy tak się stanie? Te pierwsze zaszły już bardzo
wysoko, te drugie dopiero raczkują. Czy tylko przypadek decyduje o tym,
kto –  co w zyciu osiągnie?
     Być pracowitym, mieć talent – to tylko podstawy do  marzenia o czymś
wielkim. Trzeba mieć szczęście , aby trafić na ludzi, którzy im pomogą te
marzenia spełnić. Tymi ludźmi są trenerzy. Najważniejsi są Ci, którzy uczą
ich pierwszych liter koszykarskiego abecadła. Jeżeli wybiorą dobro dziewczyn
(podstawy basketu i pracę nad sprawnością) a nie chęć szybkiego wyniku
(strefa i systemy) – to będzie to dobre ogniwo we wspomnianym łańcuchu.

  One marzą i nie możemy ich zawieść!
  foto wł: Jaki będzie ich „sportowy łańcuch szczęścia”?

     Tych ogniw łańcucha jest więcej. Dopiero wlaściwe ich dobranie i później
połączenie – daje szanse na coś wielkiego. Jedni mają szczęście, inni nie.
Dziewczyny z tej pierwszej grupy chyba je miały. Trener „pierwszego
kontaktu”, który zaszczepił im bakcyla basketu. Później SMS (Szkola
Mistrzostwa Sportowego) i klub wysokiego wyczynu.

  Gdzie sięgają ich marzenia?
  foto: Oby ich sportowe marzenia się spełnily!

     Tak często słyszy się ludzi krytykujących SMS i pracujących tam
szkoleniowców. Przeanalizujmy „łańcuchy szczęścia” czołowych polskich
koszykarek. Kto był w sportowej szkole, a kogo szkoliły pierwsze kluby?
     Później, ważne jest jaki klub wybiorą sobie absolwentki tej polskiej,  
koszykarskiej Sorbony. Kolejne ogniwo to trener, który tam pracuje.
Da im szansę, czy będą tylko dekoracją dla grających tam gwiazd?
Czasami decyduje też przypadek. Wyjątki tylko potwierdzają tezę
„łańcucha szczęścia”!
     Zaczynająć krytykować starajmy się uczciwie poszukać tych kolejnych
ogniw.I zastanówmy się, kto – które ogniwo przygotował.
     Moje ogniwa „szczęścia” to Mietek Szydłowicz, Marek Grenda,
Krzysiu Książek, Tadek Aleksandrowicz, Pan Henryk Langierowicz,
Pan Ludwik Miętta, Pan Janusz Mróz, Pan Bronek Wiśniewski, Pan
Zygmunt Olesiewicz, Tadziu Huciński, Andrzej Kuchar i wielu innych.
Czy to nie szczęście mieć tylku wspaniałych trenerów w swoim łańcuchu?
     Takiego szczęścia życzę tym nastolatkom, które dopiero dzisiaj
zaczynają budować swój „łańcuch szczęścia”!

Każdy jest kowalem swojego łańcucha !?
    

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij