Zachód słońca!?

Kadetki (PZKosz), GTK i debiutanci!

     Pamiętam jak kiedyś biegałem w okolicach Koszalina. Pewnego razu
wracałem od strony Polanowa (rok 1969). Zaczepił mnie rolnik jednej
z podkoszalińskich wsi. Zapytał: po co pan tyle LOTOS? Czy nie lepiej
odpoczywać w domu? Nic mu nie odpowiedzialem, bo brakowało mi tchu,
aby biegnąć.
     Dzisiaj już nie LOTOM, bo nie ten wiek i nie to zdrowie. Zazdroszczę
popularnemu Ślimakowi (Jacek Winnicki), jak się stara utrzymać w sportowej
formie.
     Zanosi się na to, że to „latanie” zakończę wlaśnie w LOTOSIE Gdynia.
Pracuję w Gdyni od 15 miesięcy i czuję się tu znakomicie. Muszę dodać,
że nigdy nie mialem problemu z aklimatyzacją w nowym otoczeniu. No, może
po powrocie z Francji – w Koszalinie. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego nie mogłem
tam pracować.

  Zdążyć przed zachodem!
  foto wl: Ile czasu nam zostało?

     Gdynia przyjeła mnie bardzo chłodno (prawda panie Bartku i ….?). Dzisiaj
jestem tu tolerowany. Uczciwie mogę powiedzieć: Gdynia to moje miasto!
Czuję się prawie „kaszubem” (oczywiście jest to trochę żart).
     VBW GTK to grupa koszykarskich fanatykow. Myślę tu o dzialaczch, trenerach
i zawodniczkach. Cieszę się, że trafilem tu w dobrym czasie – zdobyliśmy
trzy tytuły Mistrza Polski. Bardzo trudno będzie to obronić, ale wolę to od
czynienia postępu – na niższym etapie.

  Czy to jest, być może jedna z
  foto wł” Są już Mistrzyniami Polski – co dalej?

     Teraz czekamy na koszykarskie „perełki”. Potrafiliśmy zdobywać tytuły,
to powinniśmy sobie poradzić z kolejnym, trudniejszym zadaniem. Mamy
sporo zawodniczek, o wysokim potencjale sportowego rozwoju. Mamy też
dobrych nauczycieli basketu.
     Pomocne jest też usytuowanie naszego klubu w silnym, koszykarskim
okręgu. Kolbudy, Władysławowo, Kartuzy, Starogard Gdański, Dębnica Kasz.
Tczew i kilka innych miejscowości gwarantują nam tak potrzebną w sporcie
rywalizację.
     Od dwóch lat mam przyjemność pracować w szkoleniu centralnym dziewcząt.
Poczatek to ME kadetek w Katowicach (2008 r). Prawdziwa praca „od podstaw”
zaczęła się później. Był to udzial w wielu zawodach (wszystkie finały MP
w kategoriach młodzieżowych), campach i zgrupowaniach PZKosz.
     Pokonywałem tysiące km, spotkałem kilkunastu wspaniałych młodych
trenerow, wielu doświadczonych metodyków i całe dziesiątki cudownie
utalentowanych dziewcząt. Praca z nimi to prawdziwa przyjemność!
     Jak będzie wyglądało ‚jutro”? Na to mam dużo mniejszy wplyw. Wiem,
że mam jeszcze sporo energii, przyzwolenie moich pracodawców i chęć
wspólnego wysilku, dla dobra naszej żeńskiej koszykowki.
     Najtrudniejszym zadaniem jest rozkręcenie szkolenia dzieci w gdyńskich
szkolach. Czeka nas dużo pracy i wierzę, że nam się uda!
 
Oby slońce „zaszło” jak najpóźniej!

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij