Gdzie my jesteśmy?
Życie to nie jest bajka. Idzie do przodu jak nurt rwącej rzeki lub powoli
jak rów na żuławskiej równinie. W tej przenośni jesteśmy my – prości ludzie.
Również w tej rzeczywistości znajdują się trenerzy koszykówki (kobiet).
Każdy z nas jest (powinien być) inny. Każdy z nas pracuje w innych
warunkach i „z inną” młodzieżą. Wszyscy marzymy o czymś – co jest ponad
nami i wydaje się nam być naszym idealem. Robimy wszystko, aby ten cel
zdobyć.
Aby zrealizować nasze marzenia musimy znaleźć środki, które nam w tym
pomogą. Te środki to nasza osobowość, sposób „poruszania się” w obszarze
naszej dyscypliny i wybrana filozofia naszego postępowania.
Ważne jest, aby w swoich poszukiwaniach nie szkodzić innym, nie obrażać
ich i nie robić nic ich kosztem. Szczególnie dbać powinniśmy o nasze podopieczne.
Koszykowka (i sport ogolnie) jest czymś cudownym. Tylko te „cuda” często
tracimy bardzo gwaltownie i brutalnie.
Myślę tu o kontuzjach, chorobach i innych trudnych życiowo sytuacjach.
Wtedy często zostajemy sami i liczy się to, co zrobiliśmy poza obszarem naszej
kochanej koszykówki.
Wracam do basketu. W naszej pracy chcemy być szanowani. osiągniemy to
szanując innych. Szanować musimy kolegów „po fachu”, nasze zawodniczki
i ludzi , którzy nam w tej pracy pomagają.
Aby być skutecznymi – musimy być krytycznie ustawieni do tego co robimy
i do tego co robią inni. Tylko ta krytyka musi być twórcza i nie obrażająca tego
co robią nasi koledzy.
Przestrzeń między niebem a ziemią jest ogromna! Znajdują się w niej
nasze podopieczne. Mają swoje małe i wielkie sportowe marzenia. Jest ich tysiące.
My musimy im pomóc, aby większość z nich sportowo się spelniła. Dla jednych
będą to szczyty sportowego szczęścia – olimpiady, mistrzostwa i gra dla swojego
kraju.
Inne widzą to trochę inaczej. Chcą uczestniczyć w sportowym ruchu,
wspólzawodnictwie i umieć żyć w sportowej spoleczności. Bez nich nie będzie
małych sportowych spoleczności (zespołów klubowych). Inni przeżyją tylko
mały sportowy epizod. My musimy zrobiś wszystko, aby wszystkie te grupy
czuły się spelnione we współpracy z nami.
Które z nich zajdą na „Olimpijski szczyt”? Czy te , które mają „najlepszych”
szkoleniowców, czy te które pracują w „najlepszych” klubach, a może te, które
najbardziej tego pragną?
Szanuj innych i siebie samego!
cdn…!