Między niebem a ziemią! (część pierwsza)

Gdzie my jesteśmy?

     Życie to nie jest bajka. Idzie do przodu jak nurt rwącej rzeki lub powoli
jak rów na żuławskiej równinie. W tej przenośni jesteśmy my – prości ludzie.
Również w tej rzeczywistości znajdują się trenerzy koszykówki (kobiet).
     Każdy z nas jest (powinien być) inny. Każdy z nas pracuje w innych
warunkach i „z inną” młodzieżą. Wszyscy marzymy o czymś – co jest ponad
nami i wydaje się nam być naszym idealem. Robimy wszystko, aby ten cel
zdobyć.
     Aby zrealizować nasze marzenia musimy znaleźć środki, które nam w tym
pomogą. Te środki to nasza osobowość, sposób „poruszania się” w obszarze
naszej dyscypliny i wybrana filozofia naszego postępowania.
     Ważne jest, aby w swoich poszukiwaniach nie szkodzić innym, nie obrażać
ich i nie robić nic ich kosztem. Szczególnie dbać powinniśmy o nasze podopieczne.
Koszykowka (i sport ogolnie) jest czymś cudownym. Tylko te „cuda” często
tracimy bardzo gwaltownie i brutalnie.
     Myślę tu o kontuzjach, chorobach i innych trudnych życiowo sytuacjach.
Wtedy często zostajemy sami i liczy się to, co zrobiliśmy poza obszarem naszej
kochanej koszykówki.
     Wracam do basketu. W naszej pracy chcemy być szanowani. osiągniemy to
szanując innych. Szanować musimy kolegów „po fachu”, nasze zawodniczki
i ludzi , którzy nam w tej pracy pomagają.
     Aby być skutecznymi – musimy być krytycznie ustawieni do tego co robimy
i do tego co robią inni. Tylko ta krytyka musi być twórcza i nie obrażająca tego
co robią nasi koledzy.
     Przestrzeń między niebem a ziemią jest ogromna! Znajdują się w niej
nasze  podopieczne. Mają swoje małe i wielkie sportowe marzenia. Jest ich tysiące.
My musimy im pomóc, aby większość z nich sportowo się spelniła. Dla jednych
będą to szczyty sportowego szczęścia – olimpiady, mistrzostwa i gra dla swojego
kraju.
     Inne widzą to trochę inaczej. Chcą uczestniczyć w sportowym ruchu,
wspólzawodnictwie i umieć żyć w sportowej spoleczności. Bez nich  nie będzie
małych sportowych spoleczności (zespołów klubowych). Inni przeżyją tylko
mały sportowy epizod. My musimy zrobiś wszystko, aby wszystkie te grupy
czuły się spelnione we współpracy z nami.
     Które z nich zajdą na „Olimpijski szczyt”? Czy te , które mają „najlepszych”
szkoleniowców, czy te które pracują w „najlepszych” klubach, a może te, które
najbardziej tego pragną?
    

Szanuj innych i siebie samego!

cdn…!

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij