Wszyscy musimy się uczyć!

Za kilka tygodni skończę 61 lat
     i pragnę więcej wiedzy!

     Często jestem obrażany, a szczególnie na Pomorzu (przez Słońce Pomorza).
Mimo to, przez 40 lat pracy w koszykówce ciąglę pragnę się uczyć. Lubię
krytykę, nie lubię „gorzkich żalow” ludzi zawiedzionych i niespełnionych. 
     Nie pouczam innych, tylko razem z nimi próbuję się rozwijać. Nie zajmuję
się sprawami, które nie należą do trenera. Nasz zawód jest tak skomplikowany,
że robienie czegoś innego z boku – to jest oszukiwanie samego siebie i naszych
podopiecznych.
     A propo słońca – kojarzy mi się ono z cieplem, dobrocią i dobrą wolą!

               Trener szczęśliwy!

     Coś tam, w tym zawodzie zrobiłem. Być może mogłem to zrobić lepiej.
Staralem się wykorzystywać wiedzę moich starszych kolegów, talent tych
młodszych i entuzjazm tych najbardziej „zwarjowanych”.
     Na Pomorze się nie „pchałem”! poprosil mnie o to Prezes Krawczyk,
który mnie pamietał z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Pragnąłem
ponownie rozwinąć basket w Koszalinie i jego okolicach (POLANÓW).
     Chcialem powrocić do tradycju, kiedy Czarek Cieślak, Lech Żyla,
Jurek Rudzin, Mieciu Wołujewicz tworzyli podwaliny pod koszalinską szkołę
żeńskiego basketu. Słońca Pomorza jeszcze wtedy nie było na świecie.
Ma teraz przewagę mlodości, zazdroszczę Mu tego!
     Dzisiaj w PZKosz za szkolenie dziewcząt odpowiada Romek Skrzecz.
Pracował w Szkole Mistrzostwa Sportowego, prowadził z powodzeniem
kadry mlodzieżowe i jeden z najlepszych zespołow w historii kobiecego
basketu w Polsce. Ma odpowiadającą mi i moim kolegom wizję rozwoju
dziecięcej koszykowki. Życzymy mu powodzenia.

                  Doceńmy pracę naszych kolegow!

     Od kilku tygodniu jestem w posiadaniu egzemplarza książki Dawida
Mazura
(trener II-ligowego zespołu Wisły kraków i Kazia Mikolajca (najlepsze
życzenia imieninowe !!!) – pracownika AWF w Katowicach i czlonka Zarządu
PZKosz.  Myślę, że wszyscy trenerzy klubowi, którzy wyróżniają się pracą
z mlodzieżą będa posiadali tą książkę! Dziękujemy autorom tej pozycji,
którzy nie prowadzą „akademickich” dyskusji, tylko robią coś bardzo cennego
dla naszej dyscypliny.
     Pragnę pojednania ze wszystkimi, którzy chcą , aby nasz basket ciągle
się rozwijał. Życie nauczyło mnie pokory i szacunku nawet dla ludzi, którzy
mnie nie szanują i  nie uznają tego co robię.
     Nie jestem idealem! Pragnę tylko być  dobrym ogniwem , w łańcuchu
pozytywnych czynów dla dobra basketu. Tyle i tylko tyle  komentarza do moich
problemów dnia dzisiejszego!

Oddany Wam sługa! Pozdrawiam Was!

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij