Każdy przeżywa swoje życie sam!
Logicznie wszystko wróci do normy, po upływie czasu, jaki jest
nam indywidualnie potrzebnym. Nie wierzę w cuda, że nawet największa
tragedia może coś zmienić. Tak dzieje się czasami z naszymi prywatnymi
postanowieniami.
Pozostanie ból i pytanie – czy to wszysko się musiało wydarzyć?
Życie nie znosi pustki. Nowe zastąpi poprzednie, kalendarz jest nie do
zatrzymania.
Nasza mala sportowa społeczność na chwilę zastygła, ale już myślimy
o jej wznowieniu. Pamiętam jak kiedyś wprowadzono „stan wojenny”. Nikt
nie wiedział jak to bedzie się dalej toczyło. Był okres paniki i strachu i prawie
natyczmiast zaczeliśmy myśleć o przyszłości. Zaczeliśmy po ukradku trenować
i szykować się do wznowienia rozgrywek.
Teraz jest inaczej. Jest to nasz świadomy wybór, aby uczcić godnie
narodową tragedię i ból wielu z nas.
Wraz z ustaleniem daty pogrzebu tragicznie zmarłych, będziemy wiedzieli
jak potoczy się sportowe życie w Polsce. Wytrwajmy w tej życiowej zadumie.
Już widać, że podejmujemy racjonalne decyzje szanujące naszą dzisiejszą
rzeczywistość. Dla nas sport, a szczególnie koszykówka jest prawie wszystkim.
Tylko, że jest to mała cząstka, naszego smutnie doświadczonego narodu.
Dla mnie jest to podwójnie trudne. Jeszcze niedawno miałem swoje , jak to
małe – przy tym nieszczęściu – problemy. Te małe sprawy dokonały nieodwracalne
zmiany, w moim codziennym postępowaniu. Jeszcze kilka dni temu wydawało mi
się, że to jest coś trudnego. Dzisiaj myślę już zupełnie inaczej, patrząc na to co
dzieje się w naszej ojczyźnie.
Niech nasze małe problemy,
nie zasłaniają nam
problemów prawdziwych!