O czym możemy zadecydować sami?
Ciągle pytamy się o to jak będzie wyglądał nasz kraj jutro.
Odpowiedź jest prosta – tak, jak my będziemy się zachowywać.
Nie chodzi tu o jakiś patos i wielkie slowa. Nasze życie sklada się
z małych cząstek. Jeżeli te elementy będą w większości pozytywne
to i nasze współistnienie bedzie łatwiejsze.
W jaki sposob to moze dotyczyć nas – trenerów? Skazani jesteśmy
na rywalizację. Ale, dotyczy to naszych zespołów i zawodniczek.
Nigdy nie powinniśmy „walczyć” przeciwko sobie. Krytykowanie
innych szkoleniowców – tak nagminne w naszym życiu – nie pomaga
nam wykorzystać naszego wspólnego doswiadczenia.
Kiedyś, dawno temu byłem inicjatorem w Koszalinie powołania
wolnych związków zawodowych trenerów przy powstałej „Solidarności”.
Wraz z Mikołajem Kobusem i Leszkiem Jobdą utworzyliśmy komitet
założycielski. Z naszej trójki tylko Mikołaj Kobus, były ciężarowiec
Iskry Białogard wytrwał w tej działalności i nawet później w wolnej
już Polsce był zastępcą Prezydenta miasta Koszalina.
My z Leszkiem pozostaliśmy dalej szkoleniowcami. To właśnie
Leszek Jobda – dawny trener II ligowej Gwardii Koszalin w piłce
ręcznej wpoił nam szacunek dla swoich kolegów „po fachu”. Jak
często się „zapominamy” i oceniamy – nieraz publicznie nielubianych
przez siebie kolegów.
Często samo życie nie ulatwia nam naszej pracy. tak było z moją
osobą w 2008 r. zaproponowano mi za plecami innego trenera – pracę
z kadrą Polski kadetek. Nim się naprawdę zorientowalem w sytuacji
byłem nuż trenerem kadry. W 1982 roku w ten sam sposób zostałem
odsuniety ze szkolenia centralnego.
Nie mamy przjrzystych reguł powoływania i ew. odwoływania
trenerów szkolenia centralnego. Mogę coś o tym powiedzieć nawet
dzisiaj. Często zmieniamy decyzję wcześniej podjęte, w sposob
niezrozumialy dla zainteresowanych.
Zresztą tak samo niezrozumiale jest czasami na niższych szczeblach
szkolenia. Zmienić można każdego – o ile nie realizuje postawionych
przed nim zadań. Ocena naszej pracy zawsze bedzie bardzo trudna.

foto: Aniołek na trenerskiej ławce!
I właśnie dlatego, my trenerzy powinniśmy się bardziej szanować
w codziennym sportowym życiu. Aniołki są tylko w niebie, a na ziemi
my – zwykli ludzie ze swoimi slabościami. Osobiście też nie jestem
aniołkiem. Tym bardziej szanuję swoich kolegow „po fachu”!
Czy stać nas na zmianę małej cząsteczki?