Ach, te wspomnienia!
Jest 29 lipca 1979 rok. Akcja dzieje się w Toruniu na hali sportowej
OSiR. Odbywa się tam finał MP U-17. Spotykają się ze sobą zespoły
Stratu Lublin i SZS AZS Koszalin.
Dzień wcześniej opiekunowie ekipy z Koszalina w miejscowym sklepie
GS zakupują 12 białych koszulek (czysta bawełna). U szewca na rogu
kupili dwie butelki Wilbry w kolorze wiśniowym (farba do malowania skóry).
Przez calą noc robią szablony dla 12 cyfr i imiona wszystkich zawodniczek.
Od 4.30 zaczynamy to wszysko malować. Specejalną gąbkę zakupiliśmy
w drogerii połżonej w centrum Torunia.
Rano śniadanie a później odprawa w miejscowym lasko – opodal
akademików, w których mieszkaliśmy. Wyrysowaliśmy boiska do kosza.
Dwa rodzaje szyszek udawały zawodniczki. Po odprawie wróciliśmy do
miejsca zakwaterowania.. Dopiero wtedy zorientowalśmy się, że nasza
taktyka nie została zniszczona. Wtedy Witek Krochmal szybkim biegiem
udał się jeszcze raz do lasku zniszczyć ślady naszych przygotowań do
meczu ze Startem Lublin.
Mecz wygraliśmy rekordową ilością punktów – 74! Później ceremonia
wręczenia złotych medali. Oczywiście dziewczyny ubrały świeżo przygotowane
nowe koszulki. Takie to były czasy i nikt nikogo za to nie krytykował.
Rok później wyjechałem do Koreii Północnej wraz z reprezentacją
polskich juniorek. W tym czasie panował tam Wielki Wódz Kim Ir Sen,
który wiedział wszysko najlepiej. Znał się na wszystkim. Nazywany był
Słońcem Narodu! Nigdy się nie spodziewalem, że po 30 latach spotkam
kolejne takie słońce i to na Pomorzu. Taki mój los i chyba się nigdy z tego
nie wyzwolę!
Idę kupić nową koszulę na finały!