Ewelina z Koszalina…..!

Ewelina Gala – szkoła charakteru!

     Ewelinę znam od kilku lat. Poznałem ją pierwszy raz kiedy wyeliminowała
mój KSKK Koszalin z MP juniorek. Kolejne spotkanie  – to ME U-20 w Gdyni.
Pokazała się z dobrej strony nie tylko gdyńskiej publiczności. Kiedyś , ktoś
śpiewał: Ewelina z Koszalina ……!

Czekamy na taką ewelinę! 
foto wł: Ewelina Gala kadra Polski U-20 (2009 r)!

     Teraz „pracujemy” w jednym klubie. Wierzę tak jak Ewelina, że najlepsze
dni są przed nią. Znam ją jako koszykarkę. Dzisiaj wiem dlaczego jest tak
lubiana w Gdyni. Ma w sobie takie „coś” – za co cenią ją jej przyjaciele
i sympatycy!
     Ewelina pisze swój blog na stronie PLKK. Dla mnie najlepszy – jaki pojawił
się na tej stronie. Dzisiaj zamieszczę go na swoim blogu. Kolejne odcinki
czytajcie na stronie PLKK!

Nigdy więcej!
foto wł: Dziewczyna, która wierzy w siebie – Ewelina Gala
                (LOTOS Gdynia)!

2010-09-25: Dlaczego?

Cześć Wam 🙂
   Zastanawiam się ostatnio, dlaczego ludzie, którzy rzekomo współpracują, robią
sobie pod górkę, rzucają kłody pod nogi i zachowują się jakby wcale nie chcieli sobie pomagać. Jaki jest w tym cel? Po co to robią?
Nie mam pojęcia! To tylko komplikuje wiele spraw, a przecież tak naprawdę jak
powiedziała mi kiedyś Agnieszka Szott (która jest kochaną dziewczyną) „jesteśmy
jedną wielką rodziną”. Mimo tego, że są jeszcze takie osoby z wielkim sercem… jest
jednak spora ilość tych, którzy wcale nie życzą innym dobrze, ale to jest ich wybór.
Ja wierzę, że będąc takimi ludźmi wcześniej czy później za to zapłacą.
Wiele z nas nie potrafi dostrzec jakie ma szczęście. Ludzie cierpią każdego dnia.
Tracą zdrowie, bliskich, ich dzieci ciężko chorują, Afryka głoduje i umiera tam tyle
ludzi. A Ci którzy mają zdrowie, bliskich, dobytek… zawsze uważają, że spotykają
ich najgorsze rzeczy świata. Otóż nie, są o wiele gorsze tragedie na całym świecie,
ale większość nigdy tego nie zrozumie, bo zaślepia ich własny czubek nosa.

Każdy chyba w swoim życiu użył słów: „nie ma sprawiedliwości na świecie”.
Ja też niejednokrotnie, ale wiem, że koniec końców ta sprawiedliwość się pojawi
i wynagrodzi każdemu to w jaki sposób sobie na nią zasłużył.
Chciałabym znać odpowiedzi na wiele pytań które mnie nurtują. Wiedzieć „dlaczego”
kiedy wszystko zaczyna się układać, wtedy niespodziewanie życie okazuje się być
jak domino, gdy jedno nie wychodzi, wali się nagle wszystko. Pogodziłam się jednak
z tym, że zapewne nigdy tej odpowiedzi nie dostanę. Kiedyś sądziłam, że siła charakteru polega na tym, żeby być coraz to twardszym, wyrobić w sobie zawiły system ochronny,
który pomaga nam pogodzić się z rzeczywistością, ale wszystkie metody kształtowania charakteru w takich momentach… wylatują przez okno, kiedy odkryjesz, że nie ma już żadnych prawd… a przynajmniej Ty w danych chwilach już żadnych nie dostrzegasz…
Czym dla prawdziwego sportowca jest kontuzja…?! Chyba każdy kto to przeżył wie jak
ciężki jest to okres. Chwila w której nagle przychodzi czas kiedy to na co pracujemy tak ciężko zostaje nam po prostu wyrywane z rąk. Marzenia i cele przez samych siebie
postawione nagle stają się odległe, mimo iż zbliżaliśmy się do nich coraz to większymi krokami. Tak właśnie było ze mną… Czułam, że wszystko zaczyna obierać dobry
kierunek. Zmieniłam klub, wyrwałam się z Torunia, przeszłam do Gdyni. Wzięłam udział
w meczu gwiazd z reprezentacją. Te rzeczy były dla mnie priorytetowe… Nagle wszystko upadło z momentem kiedy leżałam na parkiecie ze łzami w oczach wiedząc już, że to
nie jest drobny uraz. Jedna chwila zmienia wszystko i pozostawia Cię z milionem myśli, których nie potrafisz zrozumieć. Początki chyba każdego momentu w życiu są ciężkie. Spędziłam dużo czasu w domu z najbliższymi. Powoli nabierałam sił. Wyjechałam
do Poznania na rehabilitację, pracowałam ze wspaniałymi ludźmi. Każdy na sali rehabilitacyjnej bił się z własnym organizmem, zaciskał zęby i tolerował ból jaki nam towarzyszył by tylko odzyskać pełną sprawność. Dostawałam nowe zadania, nowe
rzeczy które mogłam już wykonywać. W końcu dostałam zgodę aby grać. Stopniowo wchodziłam w każdy element treningowy. Byłam pewna swojej nogi, tego, że już
wszystko jest w porządku, że jestem gotowa by pokazać się znów. Niestety na sparingu, kolano znów mi uciekło… płacz, krzyk, lament, ból i pytanie dlaczego tak się stało?
100% odpowiedzi nie ma, ale została wciąż nadzieja, że dobre rzeczy da się jeszcze
uratować nie niszcząc tego co się kocha i o co walczyło się do końca… 🙂 Nie ukrywam,
że to ciężkie, bo czekałam na 25 września ok 7 miesięcy… ale może przynajmniej
wypracuję sobie cierpliwość której nigdy nie miałam…
Nie byłabym sobą gdybym załamała ręce i bezczynnie usiadła. Nie zrobię tego NIGDY.
Będę walczyć, bo za wiele z siebie wycisnęłam żeby mi to zabrano 🙂 Mimo, że
to zdarzenie było jak najgorsze „deja vu” i nie mogłam tego zrozumieć… to jednak
wiem, że nie spocznę. Czasami trzeba zrobić krok do tyłu, żeby zrobić dwa do przodu.
 Dlatego dla wszystkich tych, którzy martwią się o mój stan psychiczny – nie bójcie się,
dam rade!!! Mam wspaniałych ludzi przy sobie, i to daje mi siłę! Jednak rodzina
i przyjaciele potrafią dodać skrzydeł 🙂 Fizycznie – kolanko zacznie się słuchać
i współpracować. Kiedyś powiedziano, że nie rozpoznajemy znaczących momentów
naszego życia kiedy właśnie się zdarzają . Dorastając zadawalamy się ideami, rzeczami
czy ludźmi, i przyjmujemy to za rzecz oczywistą. I jest tak przeważnie do chwili kiedy możemy to stracić, gdy zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo się myliłeś. Wtedy dostrzegasz, jak bardzo tego potrzebujes , jak bardzo to kochasz. A ja kocham tę grę,
i dlatego nie odpuszczę i nie zawiodę tych którzy na mnie postawili! Jak to mój dobry
kolega mi ostatnio napisał „sukces rodzi się w bólu”. Mam nadzieję Bartek, że masz
rację 😉 Nadal mam marzenia i nadal będę je zdobywać, a skoro jest pod górkę może
wdrapię się na ten mój mały szczyt 🙂 Warto walczyć o szczęście. I choćbym miała zginąć
na polu walki – wyszarpię sobie to szczęście.
Jeśli chodzi o nasz team, wszystko idzie w dobrym kierunku. Liga wystartowała, jestem
bardzo ciekawa jak będzie wyglądała w tym roku. Moim zdaniem wielkich rewolucji nie ma,
ale sport jest nieprzewidywalny i chyba nigdy nie przestanie zaskakiwać. Nie chcę nic obstawiać, bo nigdy za dobrze mi to nie wychodziło. Intuicja kobiety jednak nie zawsze
się sprawuje 😛
Chciałabym podziękować moim rodzicom, których wiele kosztuje każdy mój nawet mały „upadek”. Wiecie, że mimo wszystko to nas umocni i będziemy silniejsi.
Dziękuje również za to, że klub nadal we mnie wierzy i dostaję kolejną szansę.

„Mojemu prywatnemu trenerowi” :P… za to, że każdego dnia zaszczepia we mnie
optymizm i dzielnie w tym ze mną trwa. 🙂 Madziarce, która o mnie dbała na miejscu
żebym nie umarła z głodu, tak się o mnie martwi, że postanowiła co jakiś czas u mnie pomieszkać… ale chyba nie było jej źle bo w nocy słyszałam z drugiego pokoju… czasem jakieś chrapanie i nawet rozmowy przez sen 😀 Dzięki też reszcie dziewczyn z drużyny,
które są ze mną. I każdemu z moich przyjaciół za to wsparcie, które mi dajecie.
Wszystkim, którzy nadal wiedzą, że „Gala” się nie poddaje! Także tym, którzy nie wierzą,
bo mimo, że pomóc nie chcecie, wasz brak wiary daje siłę, bo jak wielka satysfakcja
pojawia się kiedy widzi się minę takiego człowieka 😉
Jak to moja kochana mama powiedziała: „Polak zawsze mądry po szkodzie”.

Pozdrawiam
Gala :]

Powodzenia Ewelino – jesteśmy z Tobą!

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij