Świat jest mały!

Mistrzostwa Świata w Czechach!

     Już wcześniej zapowiadalem korespondencję z MŚ w Czechach. Wczoraj
były tylko zdjęcia , dzisiaj mały komentarz do kilku spotkań.

Starzy, dobrzy znajomi!
foto rzymi: Rzymi w towarzystwie dwóch koszykarek, wyżej lekko z lewej
                      Partick Chicanne, mój zawodnik z CSL Dijon (r. 1990). Obecnie
                      jest jednym z trenerow ekipy Francji! Ach ta Tamika!

25.09.2010
W pierwszym meczu, na który dotarliśmy (Chiny – Australia), mieliśmy kilka
powodów do oglądania ‘mistrzowskiej’ koszykówki. Po pierwsze – drużyna
Australii – broniąca tytułu Mistrza Świata z turnieju w Brazylii w 2006 roku;
po drugie – Lauren Jackson – świeżo upieczona, dwukrotna (2004 i 2010)
mistrzyni WNBA i MVP ostatniego sezonu (zarówno Regular Season jak
i Finałów); po trzecie – Penny Taylor – również dwukrotna mistrzyni WNBA
(2007 i 2009); po czwarte… Erin Phillips – mistrzyni Polski z sezonu 2009/2010.
Popularne ‘Aussie’ już w pierwszej kwarcie ustaliły wynik meczu, wygrywając
ją 32-19.  Spotkanie zakończyło się wynikiem 91-68. Lauren Jackson zagrała
tylko 3 minuty – łatwo można wywnioskować, że Coach Graf oszczędzała ją
na mecze następnej rundy. Swoją obecność na parkiecie zaznaczyły znane
z polskich parkietów Samanta Richards (AZS Gorzów; 14 minut, 9 punktów)
oraz wcześniej wspomniana Erin (JUŻ Wisła Kraków; 16 minut, 7 punktów,
7 zbiórek).  To zwycięstwo zapewniło Australijkom pierwsze miejsce w grupie A,
natomiast Chinki wylądowały na ostatniej czwartej lokacie.

Jak on je lubi!
rzymi w swoim żywiole!

     Następne spotkanie miało być o wiele bardziej ekscytujące, bowiem na
parkiet wybiegły drużyny Stanów Zjednoczonych i Francji.  Nazwiska takie
jak Bird, Catchings, Fowles czy Taurasi przyprawiają o dreszcze. Z drugiej strony
osłabiona kadra Trójkolorowych bez swej największej gwiazdy (Sandrine Gruda
nie pojechała na turniej z powodu urazu kolana) jednak ze znakomitą Celince
Dumerc. Jednak pierwsza odsłona przyniosła rozczarowanie – duża ilość strat
i niecelnych rzutów z obu stron; po pięciu minutach wynik… 4-3 dla Francji…
Ostatecznie kwartę wygrały zawodniczki USA 13-10. W kolejnych częściach
wszystko powoli wracało do normy – Amerykanki łapały rytm, zachwycały
świetnymi zagraniami i ‘kąsały’ rywalki szybkimi atakami. W efekcie końcowy
rezultat to 81-60 dla USA (Diana Taurasi i Endene Miyem zdobyły po 15 punktów).
Na pomeczowej konferencji Angel McCoughtry przyznała, że ‘przespały’ początek
meczu i dlatego nie układała im się gra w ataku. Natomiast Coach Pierre Vincent
przyznał, że w meczach z rywalem takim jak USA, przy braku Grudy, E. Gomis
i kilku innych zawodniczek, ich założeniem nie było zwycięstwo a nawiązanie
równej walki z przeciwnikiem w myśl powiedzenia ‘tanio skóry nie sprzedamy’.
Na podsumowanie: wzajemne uśmiechy na twarzach grających ‘jeden na jeden’
Taurasi i Dumerc to widok bezcenny.

      W końcu nadszedł mecz, na który czekałem najbardziej: Grecja – Senegal.  
Grecja i MVP zeszłorocznych Mistrzostw Europy na Łotwie – Evina Maltsi. Mecz,
który na papierze mógł wyglądać najmniej interesująco a jednak okazał się
najciekawszy i najbardziej zacięty. Od początku prowadzenie objęły  Greczynki
i nie oddały go już do końca meczu, chociaż drużyna Senegalu ‘siedziała im na
ogonie’ przez długi czas. Gdy tylko prowadzenie Grecji zmniejszało się do
jednocyfrowej liczby, sprawy w swoje ręce brała niezawodna Evina – szybka
trójka lub dwie i znów robiło się +10. Ostatecznie zawodniczki Hellady wygrały
spotkanie 83-68 a Maltsi zdobyła 31 punktów (7/11 za 3)!

     Jednak na największą uwagę zasługuje fakt, którego nie znajdzie się
w żadnych statystykach. Otóż gdyńscy kibice (i sama Gdynia) są kojarzeni
przez zawodniczki światowej klasy, występujące na ligowych parkietach
na całym świecie a tutaj w drużynach takich jak Australia, Białoruś, Grecja
czy USA. To wspaniałe uczucie, gdy Diana Taurasi przychodzi przywitać się
po meczu i mówi, że niedługo znów się zobaczymy (Diana przeszła ze Spartaka
Moskwa do tureckiego Fenerbahce, grupowego rywala gdyńskiego Lotosu
w rozgrywkach Euroligi 2010/2011). Lub Penny Taylor, Angel McCoughtry,
Candice Dupree czy Lindsay Whalen, opowiadające o pozytywnych przeżyciach
związanych z meczem All-Star Game Euroligi (Gdynia, marzec 2010). Nie można
zapomnieć o  Tamice Catchings, która przyczyniła się do naszego MP w sezonie
2008/2009;  w następnym sezonie występowała w tureckim Galatasaray a mimo
to z ogromnym zainteresowaniem słuchała o wszystkich zmianach, jakie zaszły
w naszym klubie od czasu jej odejścia. Największą sympatię okazują zawodniczki
Białorusi (
m.in. ‘Trocinka’, ‘Marczela’ i Katia), które gdyńskich kibiców traktują jak
talizman przynoszący im szczęście. Do tej pory ‘wygrały z nami’: brąz na ME 2007,
awans na IO (Madryt 2008), czwarte miejsce i awans na MŚ (Łotwa 2009).
To tylko nieliczne spośród pięknych momentów, które dostarczą niezapomnianych
wspomnień z turnieju. Nie wyobrażam sobie, by mogło nas tu nie być.  
Pozdrowienia z Czech!

                                                                                                       rzymi

Czekamy na kolejny reportaż z MŚ!

PS  W FIBA TV ciekawy mecz: Australia – Francja!

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij