Od Basi Samitowskiej do Marty Dobrowolskiej!

Koszalin – Gdynia – Cegled!

     Był  czerwiec roku 1974! W Koszalinie zakończyła się selekcja do zespołu
młodych koszykarek z rocznika 1962 i 63. Przedostatnie miejsce w grupie
„wywalczyła” sobie Basia Samitowska. Miala wtedy niespełna 11 lat. Było
to trochę po znajomości. To moja żona znała Basię jako małą dziewczynkę.
Osatnie miejsce w grupie przypadło Gosi Wołujewicz. Wynikało to z tego ,że
w czasie testów miała zlamaną rękę.
     Obie panie wyrosły na przyszłe reprezentantki kraju. Basia grała na ME
kadetek i juniorek. Gosia grala dodatkowo w kadrze seniorek i kończyła już
pod swoim obecnym nazwiskiem – Czerlonko. 

Był rok 1976 !
foto wł: Jest rok 1976 – B Samitowska klęczy w środku!
   
     Byłem trenerem panny Samitowskiej przez 16 lat. Gdyby nie mój wyjazd
do Francji, trwało by to ok. 5 lat dłużej. W 1988 roku SZS AZS Koszalin awansował
do ekstraklasy. Basia była już mężatką i oczekiwała dziecka. W 1989 roku
urodziła córkę – dała jej na imię Marta.
     Ja w roku 1990 wyjechałem do Francji. W roku 2007 wraz ze znajomymi
utworzyliśmy w Koszalinie klub koszykówki kobiet – KSKK. W maju tego samego
roku rozpocząłem ponownie pracę trenerską w Koszalinie. Jedna z zawodniczek
to córka Basi – Marta Dobrowolska. Po roku pracy w KSKK wyjechalem do Gdyni.
     Wraz ze mną wyjechały trzy zawodniczki, wśród nich Marta Dobrowolska.
Wspólnie zdobyliśmy dla zespołu VBW GTK Gdynia – mistrzostwo Polski jun. st.
Marta zagrała parę małych epizodów w ekipie Lotosu. Była podporą I ligowego
VBW GTK. W tym sezonie zaproponowano jej grę w węgierskim klubie 
CEKK Cegled. Wyjechała tam pod koniec sierpnia. Kilka dni temu udanie
zadebiutowała w węgierskiej ekstraklasie.

No i gleba!
foto: Marta „glebi” zawodniczkę z Szeged!

To jest praca na niskich nogach!
foto wł: Marta Dobrowolska gra 1 x 1!

     Mam nadzieję, że nie będę trenował już dziecka Marty! Pierwszy raz swoją
trenerską pracę zakończyłem w roku 2000, po utracie przytomności podczas
wyjazdu na mecz do Le Puy – we Francji. Drugi raz postanowiłem zakończyć ten
trenerski maraton w 2007 roku. Tylko, że mój klub KSKK nie miał środków
finansowych na zatrudnienie trenera, więc przez pierwszy rok robiłem to społecznie.
     We wrześniu rozpocząłem swój trzeci rok pracy w GTK i Lotosie. Mój kontrakt
kończy się 31  sierpnia 2011 roku. Marzę o zakończeniu swojej trenerskiej pracy
w Gdyni. Rozpocząłem niezbyt szcześliwie 41 rok trenerskiej tułaczki. Marzę
o dobrych wynikach, wraz z moimi młodymi przyjaciółmi! Chciałbym się cieszyć
z ich sukcesów. 
    No, a Marta niech gra jak najdlużej i jak najlepiej w swoim nowym klubie.
Lubię Węgry. Uwielbiam Budapeszt i piękny Dunaj. I niech tak zostanie!
Martwi nas cisza na stronie internetowej KSKK Koszalin. Nie wiem  kiedy
rozpoczną nowy sezon. Trzymam za nich kciuki! Mam nadzieję, że Renia i Agata
ciężko pracują! Pa! 

Na dobre i złe zostaję w koszykówce!

 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij