Lista rośnie codziennie!
W ciągu miesiąca bardzo wydłużyła sie lista zawodniczek, które doznały
ciężkich kontuzji (często stawy kolanowe). Ostatnio głośno jest o wychowance
krakowskiej Korony – Róży Ratajczak (dzisiaj Energa Toruń). Różo, życzymy
Ci dużo wytrwałości!
Kontuzje nie omijają nikogo (?). Szczególnie groźne są urazy stawów
kolanowych. Znam zawodniczki, które w koszykówce zawodowej uczestniczyły
kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu, a dzisiaj przypominają im o tym najczęściej
właśnie kolana!
Ja znam tylko historię kilkunastu zawodniczek. Trenerzy, rodzice wiedzą
o dziesiątkach innych kontuzji zawodniczek uprawiających sport. Często powroty
zawodniczek po urazach są zbyt wczesne. Równie często dziewczyny „ubezpieczają”
chore nogi. Przenoszą większy wysiłek na tą zdrową kończynę. Kończy się to kolejną
dolegliwością, uszczerbkiem na zdrowiu i kilkumiesięczną przerwą w treningu.
Podobne dolegliwości spotykają również ludzi, którzy z uprawianiem sporu
mają nie wiele wspólnego. To oni biorą całkowitą odpowiedzialność za stan swojego
zdrowia. W sporcie jest tak, że to trenerzy stoją za pracą swoich zawodniczek.
Często doznane urazy nie są spowodowane odbywanymi zajęciami sportowymi.
Jeżeli zawodniczka stanie na nodze koleżanki i jej staw skokowy ulegnie
uszkodzeniu to trudno winić za to szkoleniowca. Niektórzy twierdzą, że „nadmierne”
zmęczenie – zmniejsza kontrolę nad naszymi ruchami.
Jedno jest pewne musimy robić wszystko, co jest w mocy trenera, aby kontuzji
było mniej. Później pomagamy w leczeniu i dojściu do „pełnej sprawności” naszej
podopiecznej. Jest to nasz obowiązek i za to cenią nas nasi podopieczni!
A teraz z innej beczki. Wczoraj w meczu ekstraklasy pomiędzy zespołami CCC
i Lotosu kilka minut spędziła na parkiecie Małgorzata Misiuk. Gosia kilka lat grała
w SMS Łomianki i często mówi o tym, że ten okres przebyła bez większego urazu.
Takiego szczęścia nie miało wiele jej koleżanek.
O swoje zdrowie powinni dbać wszyscy!