Selekcja?!

Najtrudniejszy jest początek!     

    

     Aby cokolwiek wartościowego w życiu zrobić trzeba dokonać
selekcji! Jako młody trener wiedziałem , że im lepsza selekcja
– tym większe szanse na sukcesy później. Tworząc zespół koszykarek
(roczniki 1962-63) w 1974 roku przejrzałem dokładnie w Koszalinie
szkoły podstawowe nr 10 , 11 , 13 i 15.
     Z pomocą pracujących tam nauczycieli (H Rudzin , D Kaniewska ,
A Wolińska, K Ogińska i B Kozakowski) wybraliśmy ok. 400 najbardziej
uzdolnionych dziewcząt w wieku 12-13 lat. Następnie opracowałem test
składający  sie z 10 części!
     Każde ćwiczenie było punktowane! Wybraliśmy z tego 40 najbardziej
uzdolnionych zawodniczek.

  Ja też byłem młody!
  foto wł: Po dwóch miesiącach treningu!
 
    Drugiego września 1974 odbył sie pierwszy trening wyselekcjonowanej
dwudziestki! W połowie września zorganizowałem pierwsze spotkanie
z rodzicami. Oznajmiłem na nim , że z tym zespołem zdobędę  złoto
na spartakiadzie w 1979 roku!!! Wywołało to ogólną wesołość i rozbawienie.
Jeden z rodziców prosił mnie o zastanowienie sie i znalezienie bardziej
realnego celu! Pozostało bez zmian!
     Trenowaliśmy 5 razy w tygodniu. Wszystkie ferie i wakacje spędzaliśmy
na obozach. Zespół rocznie rozgrywał średnio 80 meczów! Ale wcześniej
drużyna rozegrała pierwsze mecze (pod koniec września po 3 tyg. treningów)
towarzyskie z MKS Szczecin z późniejszym trenerem kadry narodowej juniorek
Marianem  Piotrowskim ! Odbyły sie one na sali WSI przy ulicy Racławickiej!
Wyniki 1-105 i  5-101 ! Ówczesny sekretarz klubu pan Jakub Bortnik , który
pamiętał mnie z lat kiedy grałem w piłkę nożną,  zaproponował mi powrót na
stadion Gwardii i zapomnieć o  przygodzie z koszykówką!
     Było to „”mile” – ale obiektywne! Jak widać początki nie były łatwe! Tylko,
że ja miałem jedną  wadę! Wierzyłem ślepo w prace z tym zespołem! Po kilku
miesiącach przyszły sukcesy! Do 1979 roku wygraliśmy dużo ogólnopolskich
turniejów!
     Po drodze 1977 roku był tylko „brąz” w mistrzostwach Polski szkół
podstawowych ! W rok później było juz „złoto” w Łodzi po wygraniu
dramatycznego pojedynku z Poznaniem (trener Marek Grenda)!
     Przyszedł długo oczekiwany rok 1979 – i finał spartakiady w Toruniu!
Poprzedzony półfinałami, w których nie mieliśmy większych problemów!
Od 15 maja trenowaliśmy po 8 godzin dziennie na hali KOSiR-u! Nauczyciele
z dwóch ogólniaków dochodzili do hotelu, przy hali na Głowackiego – aby
udzielać korepetycje naszym zawodniczkom! Sposób przygotowań wzbudzał
wtedy wiele sprzeciwu wśród rodziców! Dzisiaj i ja się dziwię tej „zachłanności”!
     Lipcowe finały z udziałem 16 najlepszych zespołów z kraju rozpoczęły
sie 23 lipca! Łatwe zwycięstwa w grupie i schody w ćwiećfinałach – porażka
z Widzewem Łódź i praktycznie koniec marzeń o zlocie! Przypomniało mi
sie zebranie z rodzicami 5 lat wcześniej!
     Ale sport jest piękny – bardzo ambitny zespół z Wałbrzycha pokonał po
2 dogrywkach faworyzowany Poznań  i otworzył nam drogę do późniejszego
finału!
    
     29 lipca 1979 r – FINAL! Przed meczem opracowywaliśmy taktykę na
ten mecz !Udaliśmy sie do pobliskiego lasku. Na leśnej drodze rozrysowaliśmy
boisko i szyszkami zaznaczyliśmy zawodniczki obu zespołów! Analizowaliśmy
dokładnie każdy ruch przeciwnika i nasze przeciwdziałanie! Trwało to ok.
godziny!
     Następnie wróciliśmy do hotelu! Kierownik naszej drużyny Witek Krochmal  
zauważył , ze nasza taktyka pozostała nie zniszczona w lesie! W wielkiej panice
udaliśmy sie tam jeszcze raz  , aby zatrzeć wszelkie ślady po naszej analizie!
Było przy tym dużo śmiechu Naszym przeciwnikiem była ekipa z Lublina !
     Po wspaniałym meczu oglądanym przez 1000 widzów na stojąco
– roznieśliśmy  przeciwnika 122 – 48! Różnica 74 pkt – rekordowa w meczach  
finałowych (?) mistrzostw Polski!

  Ach, ten Toruń!
    foto wł: Wioletta Łotysz (Gawęcka) wykonuje
                     w Toruniu rzuty wolne!

     Kluczem do tych „sukcesów” była szeroka selekcja. Wraz z kolegami
myśleliśmy wtedy o tym, ile dziewczyn będzie kiedyś grało w kadrach Polski.
Później niewiele osób pamiętało o naszych tytułach. Wielu sympatyków znało
i podziwiało nazwiska czołowych zawodniczek z tej grupy treningowej,
w kolejnych sportowych sezonach. A więc pamiętajmy o dobrej selekcji! 

Po 5-letniej pracy było ZŁOTO
   –  dla SZA AZS Koszalin !

    

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij