Uderz w stół a ……!
Zaplanowałem sobie kilka nowych rzeczy na Nowy Rok. Jedną z nich
jest pojednanie. Generalnie nie powinienem mieć żadnych osób mi
nieprzychylnych. Ale to tak wygląda tylko z jednej strony. Wiem, że nie
jestem „aniołkiem”, ani nie chcę nim być!
Pracuję na Pomorzu więc zacznę od Marcina. Poznałem go telefonicznie,
kiedy zglaszałem zespól KSKK Koszalin do rozgrywek I ligi B w roku 2007.
Dużo mi pomógł w sprawach organizacyjnych, był dość wyrozumiały dla
działaczy mojego klubu. Mowił nawet coś, ze słyszał gdzieś wcześniej moje
nazwisko.
Spawy się skomplikowały w momencie podjecia pracy w GTK Gdynia.
Zaplanowalem sobie wyjazd na turniej kadr wojewódzkich w Człuchowie.
Zadzwonił Marcin i powiedział, że gdy się tam pojawię to mnie pobije!?
Sprawa wygladała dość poważnie. Starszył mnie policją itd.
Dzień później przypadkowo spotkaliśmy się w szkole sportowej przy
ulicy Władyslawa IV w Gdyni. Była to długa rozmowa. Dotyczyła mojej
nominacji na trenera kadry kadetek. Wcześniej prowadził ją pan Ryszard
Zann. Było to krótko po moim powrocie z Francji.
Już kiedyś o tym pisałem. Była to niezręczna dla mnie sytuacja. Podobnie
było ok. 20 lat wcześniej. Tylko, że wtedy mnie zmienił inny trener. Przyjąłem
to ze zrozumieniem, mimo, że wcześniej włożyłem sporo pracy w przygotowanie
tego zespołu. Do dzisiaj z moim następcą jesteśmy w przyjaźni.
Wracam do Marcina. Po tej rozmowie podaliśmy sobie rękę i mój kolega
zaprosil mnie na turniej do Człuchowa – na koszt POZKosz! Było OK!
Kilka miesięcy później znowu się oziębiło. Marcin chyba do końca nie kochał
mojego nowego miejsca pracy. Ja osobiście nie znam do końca swojego nowego
kolegi. Widziałem jego kilka meczów (kadra okregu) i żadnego treningu. Wiem,
że jest bardzo dobrym organizatorem, człowiekiem bardzo zaangażowanym w to
co robi. Sam mówi o sobie, że potrafi wygrywać wybory i kilka miesięcy temu
powiedział, że wie kto nie wygra wyborów w PZKosz.
Mnie to zupelnie nie dotyczy. Pisząc swojego bloga często staram się robić
to tak , aby nie dotyczyło to Marcina. Niestety pracujemy w tej samej dyscyplinie
sportu. Marcin nawet w ostatnim moim wpisie dopatrzyl się „kopania po kostkach”.
Nigdy w zyciu nikogo nie uderzyłem, a tym bardziej „nie kopnąłem w kostkę”.
Co do Rosji w kategorii kadetek to miala ona lata słabe i silne. Tak jest w sporcie
i tak pozostanie. Nigdy nie byłem przeciwko komukolwiek – tylko mówilem, że dobra koszykówka jest też z drugiej strony Europy. Co do Litwy, to pomimo ostatniej lokaty
na ME, bardzo mi sie podobała ta ekipa.
Tak czy owak przez jakiś czas będziemy pracowali „obok” siebie z moim kolegą.
Marcinowi zależy na sukcesach wszystkich klubów z Pomorza, a ja cieszę się
z suksesów naszej pomorskiej kadry. Grają tam przecież też dziewczyny z VBW GTK!
Tak więc na koniec panie Marcinie życzę Panu dużo zdrowia i powodzenia
w Pana misji! Tego samego zyczę również wszystkim tym, którzy mnie też „kochają”
trochę mniej.
Wyjątkowo dałem się spowokować do udzielenia „odpowiedzi”, czego wcześniej
w takiej formie nie czyniłem. I niech to będzie tylko wyjątek!
Tylko razem poprawimy stan naszej
ukochanej dyscypliny!