Niepewność!

Zawsze na coś czekamy!

     Raz na akceptację tego co robimy, innym razem na krytykę. Czekamy
na wakację, na ważny mecz i na kolejne urodziny. Czekanie – raz jest kojące,
innym razem bardzo stresujące.
     Czekamy na poprawę stanu zdrowia, na lepsza grę naszej zawodniczki,
na decyzję o naszej przyszłości.
     Ja aktualnie czekam na miejsce w oddziale kardiologii na Pomorzu. Nie jest
to takie łatwe. Poprzednio czekałem na mecze juniorek starszych. Czekam też
na lepszą pogodę (bez śniegu i wiatrów) i na możliwość spaceru po tak bliskich
plażach.
     Pozostaje nam ukochany basket, który daje nam oddychać i jednocześnie
powoduje palpitacje serca. Jest to nierozłączna całość. Tak już  ułożyło
się życie, że nie może być inaczej. Koszykówka, to nie tylko mecz i trening.
To też zdrowie naszych podopiecznych, ich szkoły i zajęcia pozalekcyjne.
     Towarzyszy to trenerom, podczas ich pracy w koszykówce nieustannie,
przez lata pracy z młodzieżą.
     Czekamy na sportowy sukces, który każdy z nas widzi inaczej. Raz chcemy
być najlepsi w kraju, innym razem czekamy na koszykarską „perełkę”.
Stawiamy sobie cel na dzisiaj, patrząć przez pryzmat przyszłych osiągnięć. 
Po drodze mamy setki, tysiące małych problemów. To one powodują kołotanie
naszych serc. Jakie to jest piękne!
     Czekamy nie tylko my  – trenerzy. Czekają też nasze podopieczne. One też
mają swoje marzenia. Często nie tylko sportowe, jak nam się często wydaje.
Znam zawodniczki, ktore wstają o 5.30, aby zdążyć na zajęcia do szkoły, później
trening kończący się ok. godziny 20-tej. Powrót do domu , nauka, sen i od nowa
pobudka o 5.30!
     Nasze zawodniczki mają po 15 – 19 lat, marzą  o swoim życiu prywatnym,
o kinie, dyskotece itd. Kochają też koszykówkę, czasami bardziej niż my. 
„Marzą” też o nauce w szkole, która odpowiada ich zaineresowaniom. Wiedzą,
że jest to trudne do pogodzenia z uprawianiem basketu. Często przybywają
na zajęcia sportowe biegiem, tuż po ostatniej lekcji w szkole. Tylko podziwiać!
     W naszych domach i w domach naszych podopiecznych czekają nasze rodziny.
Oni też mają swoje marzenia. Czekają na normalny rodzinny dzień, gdzie wszyscy
będą razem w domu, kinie czy na spacerze. Znam wielu kolegów i koleżanek,
którzy prowadzą samotne życie, bo cały ich czas zabiera im kochana koszykówka!?
Czy  oni też na coś czekają?
     To ciągłe czekanie musimy sobie jakoś poukładać. Dotyczy to nas trenerów,
nasze zawodniczki i ich otoczenie. Dopiero, jak to wszysko jakoś się „zazębi”
nasze czekanie i marzenia zaczną się spełniać. 

    Obyśmy się doczekali!
Nie wszystkim się to udało!

 

    

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij