Nowe porządki – czyli tak samo!?
Mamy nowego Prezesa. Nie znam pana Bachańskiego, ale życzę
Mu (polskiej koszykówce) powodzenia. Boję się raczej nowych upiorów
(doradców). Pomóc komuś w wygranej nie znaczy to samo, co pomóc
naszej dyscyplinie. Jeżeli ma być tak, jak na przykład na Pomorzu,
gdzie mamy Prezesa, którego nie ma – to zapowiada się kiepsko!
Na szczęście ten nieobecny Prezes będzie teraz nieobecny w Warszawie
(Zarząd PZKosz) -cokolwiek miało by to znaczyć. Podobnych upiorów będzie
się kręcić więcej. Niektórzy zdążyli być kameleonami i przybrali już nowy
kolor swojej skóry. Teraz uśmiechają się do nowego Szefa. Zdolni ludzie!
Pan Grzegorz ma przed sobą minimum 1461 dni, aby udowodnić, że to
co głosił – będzie inne, od tego co było wczoraj. Czy może być inne? Może?
Mamy już trenerów kadr młodzieżowych, którzy przygotowują „swoje”
zespoły do MME. Mamy szkołę trenerów, która już doszkala kolejne pokolenie
młodych trenerów. Działają bez większych przeszkód dwie szkoły sportowe
(szkolenie centralne).
Co można zmienić w polskim modelu pracy z młodzieżą? Na pewno kadry
wojewódzkie, które powinny być przystosowane bardziej do pomocy w selekcji
najzdolniejszych zawodniczek, a mniej zajmować się walką o „medale”.
Korekty wymagają również systemy rozgrywek młodzieżowych. Być może
trzeba lepiej dostosować do dzisiejszych czasów kategorie wiekowe.
Jedną z najpilniejszych rzeczy do zrobienia jest polepszenie opieki zdrowotnej
nad naszą młodzieżą i lepsze dostosowanie systemu ubezpieczeń naszych dzieci.
Ilość urazów zdrowotnych tylko w tym sezonie jest porażająca! W znacznej
części powoduje je kalendarz rozgrywek centralnych i możliwość gry w kilku
kategoriach wiekowych.
Trzeba również zlikwidować „tony papierów” potrzebnych do udziału
młodzieży w zawodach sportowych. W innych krajach wystarczy jeden
arkusz A – 4 wraz z fotografią. Całą tą pracę najczęściej wykonują trenerzy
kosztem pracy treningowej.
O poziomie polskiego basketu i tak decydować będą nauczyciele i trenerzy
pracujący z najmłodszymi. Trzeba ich sprawiedliwie oceniać, pomóc im
w doszkalaniu się i ich życiu codziennym. To są często małe i przyziemne sprawy.
Trzeba je tylko chcieć zauważyć.
To są moje przemyślenia. Piszę o nich dość często Wcale nie muszę mieć racji.
Można to zrobić inaczej, ale coś zrobić trzeba! Niech wczorajsze upiory zamienią się
w wsłuchujące się aniołki i do roboty. Pozostanie już tylko 1460 dni.
Czas leci szybko! Często zdecydowanie za szybko!
Nie zepsujmy tego, co już mamy!