Czekając na swoje miejsce!

Czy zima zamroziła wszystko?

     Za dwa dni poznamy organizatorow półfinałow MP juniorek starszych. Kończą
się rozgrywki juniorek w strefach. Faworyci uważnie przypatrują się grze swoich
potencjalnych rywalek w ćwierćfinałach. Więcej czasu mają ekipy kadetek. Na
razie wszyscy żyją występami kadry.
     Kadra seniorek wypadla średnio w Lublinie. Generalnie brakuje „młodzieży”
atakującej swoje starsze koleżanki. Cieszę się, że budzi się Marta Jujka. Wielu
z nas zaczynało o niej zapominać. Inne nasze kadrowiczki giną w cieniu zawodniczek
z zagranicy. Trenerzy (często też obcokrajowcy) graja polkami , bo zmusza ich do
tego regulamin (dwie zawodniczki na placu).

                      Czy Marta się już doczekała?
                             foto: Marta Jujka – LOTOS Gdynia!

     Myślę, że wiele naszych koszykarskich latorośli po prostu się poddaje! Nie
widzą szans na wywalczenie swojego miejsca na boisku.  Chyba warto jeszcze
raz spróbować!
     Rośnie też pokolenie młodych trenerów, którzy swoje miejsce widzą tylko
w koszykówce młodzieżowej. Sport seniorski widzą tylko obsadzony „seniorskimi
repami” z kraju lub obcokrajowcami. 
     Pamiętam jak przed wiekami młodzi i gniewni objeli posady pierwszych
trenerów w żeńskiej ekstraklasie. Panowie Fajbusiewicz (Ślęza Wrocław) i Łata
(Czarni Szczecin) postraszyli starszych trenerów. I na straszeniu się skończyło.
Jeden z nich zrezygnował z pracy trenerskiej, a drugi wyjechał do Niemiec.
     Rozmawiałem z jednym trenerem z byłej Jugoslawi. Pokazałem mu listę
kilkunastu szkoleniowców z jego „byłej” ojczyzny, pracujących w Polsce  – znał
tylko kilku. Świadczy to, o sile przebicia ich agentów.
     Zdaję sobie sprawę, że dobrzy trenerzy z zagranicy powinni pracować u nas
i mobilizować naszych młodych (i nie tylko) szkoleniowców. Uczmy się od
najlepszych z kraju lub zagranicy!
     PZKosz prowadzi od wielu lat szkołę dla naszych młodych szkoleniowców.
Kilku z nich jest naprawdę dobrych. Tylko czy nie za długo będą czekać na
swoją szansę?
     Zadbać też trzeba „o niepotrzebnych staruszków”. W Toruniu jest Rysiu
Szczechowiak. Świetny szkoleniowiec, pasjonat basketu, który tylko się już
przygląda z boku. Takich ludzi jest w Polsce bardzo dużo. Czy otrzymają jeszcze
„swoją szansę” w naszej (może nowej) organizacji?
     Nie powinni być zagrożeniem dla młodzieży, tylko doradcami, starszymi
kolegami. Pamietajmy, aby jednak nie zanudzać młodych swoimi wspomnieniami
(wiem co mówię – prawda Panie Bartku?).
     Piszę to czekając na swoje miejsce. Każdy kiedyś czeka. Lada chwila
powinien zadzwonić telefon i człowiek będzie zmartwiony. Jest miejsce tylko
tym razem nie na parkiecie, a w szpitalu. Dobre i to!

Śmiało młodzi – więcej wiary w siebie!

 

         

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij