Z blogu Dawida!

Strefy, zasłony, wygrane i przyszłość!

     Często rozmawiamy o szkoleniu młodzieży. Mówią o tym doświadczeni
szkoleniowcy i młodzi trenerzy. Pamiętam jak nie pozwalałem swoim (r 1962-3)
dziewczynom  stawiać zasłon do 16 lat. Może przesadziłem. Później wiele z tych
zawodniczek rozegrało setki spotkań w kadrze Polski.
     Ciekawe wypowiedzi znalazłem na stronie interenetowj  Dawida Mazura. Kilka
z nich zamieściłem poniżej. Zapraszam na blog Davida:

http://www.dawidmazur.com/?p=2479#comments

  • undefined
    Ble
    Luty 13th, 2011 at 12:29 | #6

    Kolejną, że tak powiem „bolączką” w koszykówce najmłodszych jest zbyt
    wczesne  stosowanie zasłon. Nie raz byłem świadkiem, gdzie zawodnicy nie
    potrafili jeszcze rzucać z biegu po „dwutakcie”, co więcej, nie potrafili
    jeszcze dobrze kozłować, a już stosowali zasłony(najczęściej ruchome).
    Absurdalną sytuacją był mecz w którym zawodnik rozgrywający(młodzik
    starszy) wyprowadzając piłkę ze swojej połowy pasem bocznym(a jak!),
    dostawał na niej 2 zasłony, od zawodników, którzy winni w tym przypadku
    biegać do szybkiego ataku, zamiast tego, z przeciwnego pasa bocznego
    lecieli na „zabój” stawiać rozgrywającemu zasłonę, często za nim nie
    nadążając. Jak widać można i tak…Tylko jak potem, w przyszłości taki
    zawodnik ma potrafić grać 1 na 1, kiedy od najmłodszych lat, dostawał
    zabójcze dla jego talentu ułatwienie jakim był „screen”
    stawiany zaraz po otrzymaniu piłki.
    Strefa, zasłony, zbyt wczesne ukierunkowanie zawodnika na daną pozycję
    (już w minikoszykówce- Jasiu, jesteś duży, w obronie stoisz pod swoim koszem,
    a w ataku pod koszem przeciwnika i czekasz na piłkę(może i Jasiu przewyższa
    teraz swoich rówieśników wzrostem o 10 cm, ale czy tak będzie za parę lat?)),
    błędów jak wida
    trochę jest i nadal będą dopóki trenerzy nie uświadomią sobie, że to nie wynik
    (na tu i teraz) jest najważniejszy, a jak najbardziej wszechstronne szkolenie.
    Nie można przeskoczyć kilku literek „koszykarskiego alfabetu”, i zamiast B i C
    nauczać P, bo to się szybko zemści. Nie na trenerze, który i tak pewnie dostanie
    nowy narybek, a na zawodniku, który „zginie” nam gdzieś w wieku juniora.

  • Marcin Rosiński
    Luty 13th, 2011 at 23:22 | #7

    W rozgrywkach Kujawsko – Pomorskiego Związku Koszykówki absolutnie
    sędziowie nie zwracają uwagi na ten typ obrony. Strefa czy nie strefa, jeżeli
    sędziowie nie potrafią jej rozpoznać, to naszego Jasia można wyeliminować
    spod kosza prostym przepisem o 3 sekundach w obronie
    i powiedzmy sprawa strefy doraźnie zostanie rozwiązana, bo głównie problem
    rozbija się o słonia stojącego pod koszem, a nie obrońców kryjących na
    obwodzie (oczywiście rzut wolny lub dwa i piłka z boku, tak jak w NBA). Ja
    po udrach z sędziami przestałem się tym zamartwiać i masę czasu z dziećmi
    pracuję nad rzutami z półdystansu i wierzę, że kiedyś przyniesie to efekt.
    Niestety „basketoświadomość” rodziców i niektórych trenerów
    jest znikoma i cały czas szkoli się dla wyniku na teraz – tak jak zauważyliście;
    niestety u nas jest podobnie.
    Ja uprawiam radosny basket, a granie przeciwko „strefie” zmusza ich do
    kombinowania i rozwijania pomysłowości w ataku; co do pewnego stopnia ma
    swoje dobre strony
    W rozmowie an turnieju z trenerem ze szkoły Sabonisa mówię : nie trafiają; on
    mówi : przyjdzie z czasem, ja mówię są niscy, on: może urosną, kto wie. Jego wychowankowie są obecnie w wieku II klasy gimnazjum, na rzeczonym turnieju
    byli w klasie 5 szkoły podstawowej, nie mieli ani jednego gracza powyżej 170 cm,
    a turniej ograli w cuglach; potrafili zapakować 17 trójek w meczu. Więc technika
    władania piłką i technika rzutu, a reszta przyjdzie z czasem

  • jarzim
    Luty 18th, 2011 at 10:22 | #8

    Ostatnio strefa spotkała mnie na turnieju w Białymstoku. Co tam
    trenerzy wyprawiali, żeby udało się wygrać tu i teraz. Szok! Rozmawiałem
    z jednym trenerem i zadałem mu pytanie wprost – jak możesz uczyć ich
    grania zasłon na tak wczesnym etapie szkolenia (chłopcy trenują 4 miesiące).
    Bardzo znany były zawodnik a obecnie trener – ” bo społeczeństwo lokalne
    chce wyników…”. Ot i cała zagadka.
    Moi się szarpali, walczyli, ale nie dali rady, ale i tak byłem z nich dumny.
    Wiem, że jak za parę lat się spotkamy to wynik będzie inny niż ta znikoma
    porażka.


    Co Wy o tym myślicie?

  • Dodaj komentarz

    Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
    Rozpocznij