Chwilowe pożegnanie z ulicą Polanki!
Rok 2010 był dla mnie bardzo trudny i smutny. Czy teraz jest lepiej?
Różnie. Dwukrotny pobyt w szpitalu i w perspektywie następny – to nie
jest to, o czym marzyłem. Dzisiaj powiało optymizmem. wraz z Piotrkiem
Madejskim prowadziliśmy trening juniorek starszych przed półfinałami
MP, które odbędą się w dniach 25-27 luty w Lublinie. Tęskniłem za taką
pracą. Było inaczej, bo tego wymagała sytuacja w moim klubie.
Mile wspominam swój 18 miesięczny pobyt w Lotosie. Kontakt
z najlepszą koszykówką w kraju, udzial w meczach Euroligi, kontak z kilkoma
trenerami pracującymi w klubie, to prawdziwe bogactwo. Poznałem kilka
znakomitych zawodniczek. Mogłem podlądać ich pracę nad swoją techniką
i sprawnością.
Czułem się w tych zespołach znakomicie. Ale wilka ciągnie do lasu.
Praca z młodzieżą sprawia mi wiele satysfakcji. Zawsze mam obok siebie
młodszych kolegów, którzy mi pomagają , a często to oni są postaciami
nr 1 w naszej wspólnej pracy.

foto: Dobrze jak zawodniczka i trener patrzą w jedną stronę (C Mercier EAC EvreuX)!
Mam taką (złą ?) naturę, że dużo krzyczę podczas treningów i meczów.
Mój najstarszy wnuk, który trenuje koszykówkę w Koszalinie powiedział mi,
że on i jego koledzy zazdroszą Małyszowi. Gdy on znajdzie się na rozbiegu
nie usłyszy krzyków i krytyki: lewa narta wyżej, ręka równolegle i takie inne
bla, bla. To fakt. zastanowie się i będę się „starał” być bardziej cichy!
Zdrowia i spokoju życzę
swoim czytelnikom!