Koszykarska piramida!

Czekamy na gwiazdy!

     Wychowanie zawodniczki, tzw „gwiazdy” to wielotorowa praca. Trzeba
w selekcji trafić na dziewczynę bardzo utalentowaną. Musi ona trenować
w silnej sportowo grupie. Musi mieć bardzo dobrego trenera i dobrą kadrę
działaczy. Oczywiście są wyjątki.
     Kiedyś w latach siedemdziesiątych w Koszalinie grała Bożena Wołujewicz.
Jej trenerem był Czarek Cieślak. Jej koleżankami w zespole SZS-AZS były
koszykarki: Danka Pilecka, Ania Solis i Ewa Wojciechowska. Drużyna grala 
w II lidze (obecna CLK). Później Bożena Sędzicka została podporą reprezentacji
Polski na wiele lat. Grażyna Jaworska (obecnie Seweryn) wychowała się
w Szprotawie, a Krystyna Zagórska w Rzeszowie (zespoły te grały też w II lidze).
     Za szkolenie centralne odpowiadał w PZKosz trener Janusz Mróz. Wraz z tymi
zawodniczkami zdobył dwa razy drugie miejsce w Europie, za niepokonaną wtedy
ekipą ZSRR. Później sukces ten potwierdził z tymi samymi zawodniczkami
pan Ludwik Miętta – w seniorkach! 
    W klubach tych szeroko pracowano z młodzieżą. Odnosiły one sukcesy
w rozgrywkach młodzieżowych i wyrastały tam prawdziwe gwiazdy polskiej
koszykówki. Grały one w swoich zespołach praktycznie po 40 minut. Dzisiaj
mamy więcej dobrych zawodniczek, mniej bardzo dobrych. Potencjalnych
„perełek” jest bardzo dużo. Czekamy na koszykarskie brylanty. Ich ilość
decyduje później o wartości zespołów klubowych i wszelkiego rodzaju kadr.
     Skończyła się dominacja Pomorza w rozgrywkach OOM. Złośliwi twierdzą,
że zadecydowała o tym zabroniona obrona strefowa. Uważam, że to raczej 
mniej wartościowych zespołów na szczeblu centalnym. Na przykład w roczniku
1995 – VBW GTK Gdynia była mistrzem Polski młodziczek, Bryza Kolbudy
zdobyła brązowy medal, a Piątka Tczew – nieszczęśliwie odpadła w ćwierćfinale.
     Nie ma gotowych recept na wychowanie wartościowych zawodniczek.
Nie dadzą tego tylko sportowe tytuły. Potrzeba wiele wytrwałości naszych
trenerów i chęci samych zawodniczek. Tylko ich wspólna praca pozwoli im
dać naszemu basketowi wielkie indywidualności. Oby tak się działo dzisiaj!
     Czy nasz system zawodów młodzieżowych daje nam czas na pracę 
z najbardziej uzdolnioną młodzieżą? Czasami mam wątpliwości. Za bardzo
rozbudowany system wyłaniający najlepsze zespoły – zabiera nam czas na
spokojną pracę nad techniką i sprawnością naszych dziewcząt.
     Nasze zawodniczki opuszczają za dużo zajęć w swoich szkołach. Wielu
rodziców wybiera dla swoich pociech naukę. Znika nam wiele sportowo
uzdolnionej młodzieży.
    
Coś musi się zmienić!?

PS  Kadetki GTK Gdynia grają swój półfinał w Sosnowcu! 

     
           

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij