Nie tak miało to wyglądać!

Czas kończyć tą misję!

     Koszykówkę pokochałem pod koniec lat sześćdziesiątych. Stało się to na turniejach
o Puchar Ziem Nadodrzańskich i Nadbałtyckich. Grały tam ówczesne gwiazdy polskiego
basketu. Łopatka, Frelkiewicz, Dregier, Felski i dziesiątki innych wspaniałych koszykarzy
oczarowały wtedy „zapyziały” sportowy Koszalin!
     W 1971 roku zacząłem pracować jako trener szkolący chłopców w Bałtyku Koszalin.
Od września 1972 pracowałem z młodymi koszykarkami w MKS Znicz Koszalin. W kwietniu
1973 roku rozpocząłem selekcję swojej „najlepszej” grupy koszykarek z Gosią Czerlonko
(Wołujewicz), Wiolettą Łotysz (Gawęcka), Basią Dobrowolską (Samitowska) i Renią Dudek.
     Było to 40 lat temu (mały jubileusz)! Później doszły jeszcze Agata Janicka (Dylewska)
i Gosia Kujawa (Janowicz). Miałem wspaniałych współpracowników: Jasiu Mroczkowski,
Mateusz Curyl, Edward Jacewicz, Andrzej Batogowski, Janusz Symonowicz i Witek Krochmal!
     Trwało to do roku 1991, kiedy wyjechałem na „rok” do Francji. Trochę się to przedłużyło
(do 17 lat) i kiedy w roku 2006 po rozmowach z wladzami Koszalina, a później z koszykarkami
podjąłem decyzję o powrocie do ukochanego Koszalina. Nastąpiło to częściowo w kwietniu
2007 roku. Założyłem wraz z moimi przyjaciółmi klub KSKK Koszalin. W pierwszym roku,
przy pełnej hali sportowej w I LO w Koszalinie o mało nie awansowaliśmy di I ligi centralnej.
Juniorki grały w ćwierćfinałach mistrzostw Polski.

  
   foto wł: BEMO MOTORS – dało początek odbudowie koszalińskiej, żeńskiej koszykówki!   

  Tylko, że wtedy udało mi się znaleźć cudownego sponsora – BEMO MOTORS z Poznania!
Do tego pomagały nam firmy takie jak BROK Koszalin, Zaklad Gazowniczy Koszalin, PWSH
Koszalin i SANO Koszalin. Pieniędzy starczało na działalność! Nie było na wynagrodzenie dla
trenera. Przez rok pracowałem społecznie. Gdy w 2008 roku otrzymałem możliwość podjęcia
pracy w ekipie aktualnego mistrza Polski LOTOSU i VBW GTK Gdynia – zgodziłem się
natychmiast. Posądzono mnie o zdradę KSKK! To było najprostrze! Nikt nie powiedział
„dziękuję” za roczny wysiłek!
     Od 1 wrzesnia 2008 do 30 czerwca 2012 – to były cudowne lata w pracy dla żeńskiego
basketu. Wcześniej poprowadzilem reprezentację Polski kadetek do VI miejsca w Europie!
Później jeszcze raz prowadzilem na ME młode koszykarki  i skończyliśmy na XIV miejscu.
Mocno mnie za to krytykowano – tylko dwa lata później ten sam rocznik  w kategorii juniorek
spadł do dywizji B.

   x
   foto wł: Pożegnanie z piękną Gdynią!

     W czerwcu ubiegłego roku otrzymałem pierwszy sygnał, że trzeba kończyć mój serwis dla
koszykówki. Po największych sukcesach w historii GTK Gdynia – zostałem „odesłany”
do Koszalina. Nie chcialem jeździć po kraju. Postanowiłem zakończyć swój sportowy byt
tam gdzie go zacząłem – w Koszalinie.
     Opracowałem program szkolenia młodych koszykarek w Koszalinie. Pomagał mi w tym
mój wieloletni Przyjaciel – Profesor Tadeusz Huciński – pracownik Politechniki Koszalińskiej.
Starsze koszykarki KSKK „grały” w II lidze i eliminacjach rejonowych mistrzostw Polski
juniorek.

   x
   foto wł: Kasia Bogucka jest aktualnie na zgrupowaniu kadry Polski kadetek – na pewno się ucieszy (?)!

     Zrobiliśmy spory postęp w technice i przygotowaniu ogólnym, ale wynik sportowy był
jeszcze przecietny. w dniu 16 marca graliśmy wielokrotnie przekładany mecz juniorek
z Ostrovią Ostrów. Zwycięstwo 12 punktami dawało nam awans do pólfinałów MP.
Wiedzieliśmy, że nie mamy środków finansowych na ewentualny półfinał. Mieliśmy kilka mozliwości: przegrac lub wygrać mniej niż 11 pkt, wygrać i natychmiast się wycofać lub
dać sobie szansę i kilka dni szukać ewentualnych środków finansowych.

   x
   foto wł: Większość z nich będzie juniorkami za rok – czy warto spróbować jeszcze raz?

     Czasu było nie wiele! W poniedzialek 18 marca musieliśmy potwierdzić udzial w dalszej
grze. I potwierdziliśmy. Wierzyliśmy, ze to będzie nie tylko nasz sukces. Przez 7 dni
szukaliśmy możliwości na wyjazd. W poniedziałek 25 marca zawiadomiłem telefonicznie
PZKosz o naszej rezygnacji. Usilnie nas namawiano do jeszcze jednej próby zdobycia
pieniędzy. Zgodziliśmy sie na to! W środę, w południe – po ponagleniach ze strony
gospodarza „naszego” półfinału (Głuchołazy) – poddaliśmy się!
     Wczoraj spotkała nas kolejna niespodzianka – PZKosz ukarał nas kwotą 2000 zł za
odmowienie startu w tej imprezie! Wspaniały prezent świąteczny lub jak kto woli – gwóźdź
do trumny dla naszego klubu!

To chyba juz mój koniec!



Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij