Niech wygra nasza filozofia pracy!
Brakuje nam koszykarskich autorytetów, czy nie potrafimy im zaufać?
Będąc młodym trenerem uczyłem się od wszystkich. Pierwszym moim nauczycielem
był trener Henryk Cieślak. Trenował on koszykarzy II ligowego Bałtyku Koszalin.
Uczył mnie koszykówki, a nie koszykarskich ćwiczeń. Wskazywał mi kierunek
wyboru filozofii pracy z grupą zawodników.
Naszymi wspólnymi autorytetami byli panowie Witold Zagorski, Zygmunt Olesiewicz
i Ludwik Miętta.

foto wł: Nasze autorytety: Tadeusz Huciński i Jacek Winnicki?!
W momencie kiedy zdecydowałem się na pracę z dziewczynami starałem się
obserwować pracę Pana Ludwika, a później również trenera Janusza Mroza.
Jeździłem po kraju obserwować mecze i zgrupowania Wisły Kraków. Podglądałem
również pracę Janusza Mroza. Prowadziłem z nimi długie rozmowy na temat
prowadzenia zespołów ludzkich.
Zadawałem im pytania, ale szanowałem ich wiedzę i doświadczenie. Do dzisiaj
pracuję na mikro-cyklach tygodniowych trenera Miętty. W zależności od potrzeb lekko
je modyfikuję. Kilkanaście miesięcy temu rozmawiałem z Panem Januszem Mrozem.
To naprawdę była dla mnie frajda!

foto wł: Andrzej Nowakowski (nie ma go wśród nas), Krzysztof Koziorowicz
i Mirosław Nosowicz – to kolejni wielcy naszej dyscypliny!
W kogo lub w co wierzą dzisiaj młodzi trenerzy? W NBA, jeżeli trenerzy, to tylko
z zagranicy. Ciężko nam zaufać Tadeuszowi Hucińskiemu, Jackowi Winnickiemu,
Krzysztofowi Koziorowiczowi czy kilku innym osobom. Szukamy u wszystkich błędów,
potchnięć lub porażek. Jest to droga donikąd.
To oni pomogą Wam znaleźć drogę do Waszej filozofii pracy z zespołem. Trener
to jest osoba, która potrafi słuchać, potrafi wybrać wiadomości najlepsze dla siebie,
wie jaką wybrać najlepszą „ścieżkę” pracy dla swoich podopiecznych.
Po takim wstępie dużo łatwiejsze jest dobranie i ciągle modyfikowanie ćwiczeń
i sposobu gry dla trenowanych przez nas zawodników. Nie ma „złotych” recept na
sukces w pracy szkoleniowej w koszykówce. To nie rady tych „wielkich” – tylko Wasza
umiejętność właściwego wyboru – tego co najlepsze dla waszych podopiecznych
decyduje o „sukcesach” w sporcie.
Musicie również dla siebie zdefiniować pojęcie – SUKCES! Wygrana dzisiaj,
wygrana jutro, doprowadzenia do perfekcji najlepszych zawodników, droga zawodowa
swoich podopiecznych, stan zdrowotny czy jeszcze coś innego?
Później już tylko konsekwentna praca, doskonalenie się i umiejętność zauważania
popełnionych błędów. Ważna jest również umiejętność korzystania z wiedzy i doświadczeń
swoich podopiecznych. Należy dyskretnie słuchać ich uwag o Waszej wspólnej pracy.
To tylko kilka uwag z mojego doświadczenia w pracy z młodzieżą. Nie musicie się
ze mną zgadzać, ale musicie wiedzieć, że ideał istnieje tylko tam – bardzo wysoko!
Tu na ziemi to Wy sami decydujecie o jakości Wasze pracy!

foto wł: Dawid Mazur i Radosław Szwaja z kadrą Polski kadetek (r. 1994)!
Wierzę, że mamy w Polsce trenerskie autorytety. Wierzę również, ze mamy młode,
trenerskie talenty. Oni muszą w siebie uwierzyć, a my musimy im zaufać. Bo droga
„wysłana” trenerami z zagranicy prowadzi donikąd!
Od kilku sezonów PZKosz próbuje modyfikować pracę z młodzieżą. Najczęściej
są to zmiany na jeden sezon. W ten sposób trudno nam uwierzyć w autorytet osób
podejmujących kolejne zmiany. Dzisiaj słyszymy o kolejnych propozycjach zmian.
Tylko, że wygląda to tak, jak by grupa ludzi coś „wymyśliła” i czekała na reakcję
otoczenia. Albo wcześniej to konsultowaliście z doświadczonymi trenerami i dzisiaj
wprowadzamy to do naszej pracy , albo ……?
Ja osobiście chcę Wam wierzyć! Potrafię zaufać grupie ludzi, która nad tym
pracowała. Tylko, że to wy musicie w to wierzyć! Życzę powodzenia!
Miej na tyle siły, aby znaleźć autorytet dla siebie!