Wzloty i upadki!
Czas leci bardzo szybko. Ponad 40 lat biegania w trampkach i krótkich
spodenkach dobiega końca. Trochę nie z własnego wyboru, ale to już koniec!
Od listopada 1970 roku do września 2014 – to równe 44 lata!
Generalnie było sporo radości, były też chwile trudne. Determinacja kształcenia
się w tym zawodzie wraz z radością podopiecznych – to wytłumaczenie tak długiej
pracy w zawodzie trenera.

foto wł: Andrzej Nowakowski już nas opuścił! Wspaniały człowiek!
Miałem doskonałych nauczycieli na początku swojej trenerskiej drogi.
Ludwik Miętta, Zygmunt Olesiewicz, Gienek Spisacki, Henryk Langierowicz,
Andrzej Nowakowski, Mietek Szydłowicz czy Marek Grenda. Później byli to
Tadeusz Huciński, Tadeusz Aleksandrowicz i Ryszard Kabza.
Wszyscy uwielbiali pracę nad techniką. Każdy się czymś wyróżniał. T Huciński
– to obrona, Z Olesiewcz – to szybka gra trójkami, L Miętta – to wykorzystywanie
walorów indywidualnych zawodniczek w grze. Byli też tacy, którzy uwielbiali „tysiące”
systemów, inni delektowali się ciężką strefą przez 40 minut. To była nasza „polska”
mieszanka – a dzisiaj?
Trenerami są obcokrajowcy, w zespołach grają zawodnicy z zagranicy. Nasza
młodzież najczęściej gra w „ligach zakładowych”! Trenerzy, którzy szkolą młodzież
często muszą pracować dodatkowo „na boku”, aby utrzymać swoje rodziny.
Hale sportowe są wynajmowane zakładom pracy, które za to płacą. Często są to
najlepsze godziny (17.00 – 20.00) dla naszej młodzieży. Mamy olbrzymie trudności,
aby zapewnić naszym zawodniczkom 4-5 treningów w tygodniu.
foto wł: Dzieci kochają kulturę fizyczną!
Teraz FORSA! Jej brak determinuje poziom i sposób prowadzenia szkolenia
młodzieży. Szczęśliwi są szkoleniowcy, którzy mają w grupie „możnych” rodziców.
Ma rację działacz z Pomorza, który widzi brak szkolenia kadr, odpowiedzialnych
w klubach za marketing!
Państwo i Samorządy mają małe środki finansowe i dzielą je nie zawsze w sposób
właściwy. Dużo z tych małych budżetów idzie na sport seniorski na poziomie „powiatowym”.
Na pewno łatwiej znaleźć pieniądze na sport dorosłych, niż dla dzieci.
Tak więc cały wysiłek finansowy spada na Rodziców naszych wychowanek. Wielu
trenerów wykorzystuje kadry wojewódzkie dla szkolenia swoich klubowych podopiecznych.
Mam wiele szacunku dla szkolących dzieci w małych i dużych ośrodkach. Często jest to
miłość do ukochanej koszykówki, której poświęcają cały swój wolny czas.
Wymaganie szacunku dla pracy z młodzieżą, dla tysięcy trenerów i instruktorów – to
w naszym przypadku utopia. Dopiero kiedy osiągniemy sukces, wszyscy chcą się nim ogrzać.
Po kilku dniach, tygodniach wszystko wraca do normy. Czekamy na kolejny sukces – nawet
40 lat!
Jest to nasz „polski” system!