Historia? Rok 1974! (2)

Kilka miesięcy wcześniej!

Przygoda z treningami na ośnieżonym boisku za pocztą główną w Koszalinie
zakończyła się dość szybko. Za przyczyną Lecha Żyły zacząłem treningi
w I LO im. Dubois. 

Zainteresowanie piłką nożną trochę osłabło. Koszykówka za przyczyną
Lecha Żyły, Henryka Cieślaka, Jurków Olejniczaka i Rudzina oraz Czarka
Cieślaka ogarnęła mnie w 100%! Popularny OLEJ namówił mnie do pracy
w SP nr 11 (klasa sportowa chłopców), później Czarek Cieślak przekonał
mnie do pracy z dziewczętami w ramach MKS Znicz Koszalin.


Witek Krochmal i Janusz Mroczkowski pomagali mi w tej trudnej pracy!
Podziwiam ich, że wytrzymali ze mną tyle lat!

Nie wychodziło mi to najlepiej. Postanowiłem zacząć pracę od podstaw
z młodymi koszykarkami. Selekcja trwała kilka miesięcy. I to był klucz
do przyszłych „sukcesów”. To talent i predyspozycje dziewcząt zadecydowały
o ich przyszłych sukcesach. Trener musi im w tym pomagać, jak może
najlepiej! 

Wiedziałem, że moja wiedza o koszykówce była „minimalna”! Miałem spore
doświadczenie z lekkiej atletyki i piłki nożnej. Wiedziałem od początku, że
udała mi się selekcja. Pracowałem nad przygotowaniem ogólno-usprawniającym
i podstawami techniki (kozłowanie, podania). Innych rzeczy dopiero się uczyłem.


Mój pierwszy „prawdziwy” zespół! Roczniki 1959 i mł.!

Odwiedzałem zgrupowania kadr Polski seniorek i juniorek, jeździłem po Polsce
za ekipą L Miętty – Wisłą Kraków. Spotykałem się ze Zbyszkiem Felskim, Kaziem
i Olkiem Lewandoskimi, Andrzejem Nowakowskim, Józefem Żylińskim i Tadkiem
Hucińskim. Męczyłem ich do bólu. Trochę się wstydziłem swojej niewiedzy. Ale
silniejsza była wola nauczenia się podstaw koszykówki.


Kilku z moich nauczycieli! Janka i Andrzeja nie ma już wśród nas!

I tak krok po kroku, moje wychowanki grały coraz lepiej. Kluczową rolę odegrał
Pan Zygmunt Olesiewicz – ikona polskiego basketu. Byliśmy razem 2 tygodnie
na wczasach. Czternaście nieprzespanych nocy, ku niezadowoleniu Pani Romy
-żony pana Zygmunta. Czternaście nocy i rozmowy o graniu „trójkami”. Po 10 dniach
nie wytrzymałem i powiedziałem mojemu nauczycielowi, że o trójkach wiem już dużo.
Pan Zygmunt na chwilę zamilkł i po chwili lekko zdenerwowany powiedział
„jeżeli dożyjesz siedemdziesiątki i powiesz, że o grze trójkami wiesz wszystko 
to będziesz bogiem koszykówki”! 

To był dla mnie najsilniejszy cios, jaki ktokolwiek zadał mi w moim życiu.
Trójki stały się moją pasją. Stały się też fundamentem rozwoju moich podopiecznych.
Dzisiaj mam 68 lat i wiem na pewno, ze o „trójkach” wiem jeszcze niewiele! 


Tak to się zaczęło!

Tak jak wspomniałem wcześniej po dobrej selekcji w dniu 4 września 1974 roku
(?) rozpocząłem treningi z utalentowaną grupą młodych koszykarek z roczników
1962-3! Strasznie się balem, aby nie zmarnować ich talentu. I tak boję się do dziś,
aby czegoś nie zepsuć!

KOCHAŁEM KOSZYKÓWKĘ !?

…… cdn! 

Dodaj komentarz

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij