KSKK w Polanowie ma się dobrze!

Bez zmian w Polanowie!

     Polityką się nie zajmuję. Cieszy mnie, ze nie zmieniała się wladza w tym
małym i pięknym miasteczku. Górzysty i porośnięty lasem teren wokół Polanowa
to cudowne miejsce do odpoczynku i od kilku lat – do uprawiania koszykówki!
     Włodarze Polanowa pomogli mojemu byłemu klubowi KSKK Koszalin.
Dzisiaj istnieje tam filia KSKK i dziesiątki dziewcząt może trenować koszykówkę
i rozgrywać pierwsze swoje mecze!
     
     Kilka dni temu raz pierwszy spotkali się radni szóstej kadencji Rady Miejskiej.
Na sesję inauguracyjną stawili się w komplecie. Byli na niej też wszyscy radni
powiatowi z gminy: Dariusz Kalinowski, przewodniczący Rady Powiatu
Koszalińskiego,  Zenen Drobko i Elżbieta Sekuła.
     Posiedzenie otworzył najstarszy radny, czyli Jan Kornas. Wszyscy radni
otrzymali zaświadczenia o wyborze na to zaszczytne stanowisko. Złożyli
ślubowanie. Rotę przysięgi odczytał najmłodszy radny, czyli Bartosz Dusza.
Rada się ukonstytuowała. Jej przewodniczącym od wczoraj jest Józef Wilk,
który funkcję tę sprawował także w poprzedniej kadencji, a jego zastępcą
– Andrzej Ryłyk.
     Powołane zostały komisje. Przewodniczącym komisji rewizyjnej jest
Bogdan Liberra, komisji rozwoju gospodarczego – Roman Opoń, komisji rolnictwa,
leśnictwa i ochrony środowiska – Stefan Kozicki, komisji oświaty, kultury i sportu
Sławomir Wruszczak, a komisji socjalnej, rodziny i zdrowia – Maria Pokorska.
     Ślubowanie złożył też burmistrz Grzegorz Lipski.

  To były piękne dni!
  foto wł: Spotkanie w gabinecie pana Burmistrza – Grzegorza Lipskiego!

     Gratulacje i życzę jeszcze lepszej współpracy pomiędzy Polanowem i KSKK
Koszalin.

Zapraszam do odwiedzenia Polanowa!

 

 

Selekcja – cz. 2!

Potrzebujemy jeszcze 11 zawodniczek!

     Klub GTK Gdynia rozszerza swoją działalność. Do dzisiaj szkolenie opierało
się wyłącznie na pracy wykonywanej w szkole sportowej przy ul. Wladysława IV.
Od kilku tygodni klub szkoli dziewczynki w Wejherowie na podstawie umowy
podpisanej z władzami tego miasta. Swoje mecze rozgrywa tam ekipa Lotosu II
występująca w CLK pod nazwą GTK Wejherowo.

  Kiedyś trzeba zacząć!
  foto: Po co tyle tych lini! I taka wielka piłka?
 
     W tym tygodniu rozpoczeliśmy szkolenie 10 latek w dwóch kolejnych szkolach
– tym razem już w Gdyni. Do końca grudnia powinny dołączyć dwie kolejne szkoły.
     Mialem przyjemność gościć dzisiaj w jednej ze szkół. Rozmawialiśmy tam
z dziewczynkami, które rozpoczną treningi koszykówki. Jedna z nich zapytala mnie
jak będzie wyglądać selekcja do nowej drużyny
. Odpowiedziałem, że trenować będą
wszystkie dziewczyny, które mają na to ochotę. Riposta dziewczynki: w kosza gra
tylko 12 zawodniczek. Ja jestem najlepsza, a potrzeba nam jeszcze jedenaście
dziewczyn!
Ta dziewczyna wie czego chce. Chodzi dość regularnie na mecze w Gdyni.
     Było to dość zabawne , a jednocześnie  pouczające. Widać, że dzieci szukają
możliwości uprawiania sportu. Na 18 osób kilkanście z nich dość regularnie ogląda
koszykówkę w hali sportowej GDYNIA! Podobnie jest w innych szkołach, gdzie obecnie
prowadzimy szkolenie.

  Basket, a może piłka ręczna?
  foto wł: Co wybrać basket czy piłkę ręczną?

     Teraz musimy umiejętnie podtrzymać tą fascynację spotrem przez  te młode
dziewczyny. Większość z nich w niedzielę będzie obserwowała mecz LOTOSU z CCC
Polkowice. Oby ten mecz pomógł im, w jeszcze większym zainteresowaniu basketem!

A więc szukamy kolejnych 11-tu  zawodniczek!

 

Selekcja?!

Najtrudniejszy jest początek!     

    

     Aby cokolwiek wartościowego w życiu zrobić trzeba dokonać
selekcji! Jako młody trener wiedziałem , że im lepsza selekcja
– tym większe szanse na sukcesy później. Tworząc zespół koszykarek
(roczniki 1962-63) w 1974 roku przejrzałem dokładnie w Koszalinie
szkoły podstawowe nr 10 , 11 , 13 i 15.
     Z pomocą pracujących tam nauczycieli (H Rudzin , D Kaniewska ,
A Wolińska, K Ogińska i B Kozakowski) wybraliśmy ok. 400 najbardziej
uzdolnionych dziewcząt w wieku 12-13 lat. Następnie opracowałem test
składający  sie z 10 części!
     Każde ćwiczenie było punktowane! Wybraliśmy z tego 40 najbardziej
uzdolnionych zawodniczek.

  Ja też byłem młody!
  foto wł: Po dwóch miesiącach treningu!
 
    Drugiego września 1974 odbył sie pierwszy trening wyselekcjonowanej
dwudziestki! W połowie września zorganizowałem pierwsze spotkanie
z rodzicami. Oznajmiłem na nim , że z tym zespołem zdobędę  złoto
na spartakiadzie w 1979 roku!!! Wywołało to ogólną wesołość i rozbawienie.
Jeden z rodziców prosił mnie o zastanowienie sie i znalezienie bardziej
realnego celu! Pozostało bez zmian!
     Trenowaliśmy 5 razy w tygodniu. Wszystkie ferie i wakacje spędzaliśmy
na obozach. Zespół rocznie rozgrywał średnio 80 meczów! Ale wcześniej
drużyna rozegrała pierwsze mecze (pod koniec września po 3 tyg. treningów)
towarzyskie z MKS Szczecin z późniejszym trenerem kadry narodowej juniorek
Marianem  Piotrowskim ! Odbyły sie one na sali WSI przy ulicy Racławickiej!
Wyniki 1-105 i  5-101 ! Ówczesny sekretarz klubu pan Jakub Bortnik , który
pamiętał mnie z lat kiedy grałem w piłkę nożną,  zaproponował mi powrót na
stadion Gwardii i zapomnieć o  przygodzie z koszykówką!
     Było to „”mile” – ale obiektywne! Jak widać początki nie były łatwe! Tylko,
że ja miałem jedną  wadę! Wierzyłem ślepo w prace z tym zespołem! Po kilku
miesiącach przyszły sukcesy! Do 1979 roku wygraliśmy dużo ogólnopolskich
turniejów!
     Po drodze 1977 roku był tylko „brąz” w mistrzostwach Polski szkół
podstawowych ! W rok później było juz „złoto” w Łodzi po wygraniu
dramatycznego pojedynku z Poznaniem (trener Marek Grenda)!
     Przyszedł długo oczekiwany rok 1979 – i finał spartakiady w Toruniu!
Poprzedzony półfinałami, w których nie mieliśmy większych problemów!
Od 15 maja trenowaliśmy po 8 godzin dziennie na hali KOSiR-u! Nauczyciele
z dwóch ogólniaków dochodzili do hotelu, przy hali na Głowackiego – aby
udzielać korepetycje naszym zawodniczkom! Sposób przygotowań wzbudzał
wtedy wiele sprzeciwu wśród rodziców! Dzisiaj i ja się dziwię tej „zachłanności”!
     Lipcowe finały z udziałem 16 najlepszych zespołów z kraju rozpoczęły
sie 23 lipca! Łatwe zwycięstwa w grupie i schody w ćwiećfinałach – porażka
z Widzewem Łódź i praktycznie koniec marzeń o zlocie! Przypomniało mi
sie zebranie z rodzicami 5 lat wcześniej!
     Ale sport jest piękny – bardzo ambitny zespół z Wałbrzycha pokonał po
2 dogrywkach faworyzowany Poznań  i otworzył nam drogę do późniejszego
finału!
    
     29 lipca 1979 r – FINAL! Przed meczem opracowywaliśmy taktykę na
ten mecz !Udaliśmy sie do pobliskiego lasku. Na leśnej drodze rozrysowaliśmy
boisko i szyszkami zaznaczyliśmy zawodniczki obu zespołów! Analizowaliśmy
dokładnie każdy ruch przeciwnika i nasze przeciwdziałanie! Trwało to ok.
godziny!
     Następnie wróciliśmy do hotelu! Kierownik naszej drużyny Witek Krochmal  
zauważył , ze nasza taktyka pozostała nie zniszczona w lesie! W wielkiej panice
udaliśmy sie tam jeszcze raz  , aby zatrzeć wszelkie ślady po naszej analizie!
Było przy tym dużo śmiechu Naszym przeciwnikiem była ekipa z Lublina !
     Po wspaniałym meczu oglądanym przez 1000 widzów na stojąco
– roznieśliśmy  przeciwnika 122 – 48! Różnica 74 pkt – rekordowa w meczach  
finałowych (?) mistrzostw Polski!

  Ach, ten Toruń!
    foto wł: Wioletta Łotysz (Gawęcka) wykonuje
                     w Toruniu rzuty wolne!

     Kluczem do tych „sukcesów” była szeroka selekcja. Wraz z kolegami
myśleliśmy wtedy o tym, ile dziewczyn będzie kiedyś grało w kadrach Polski.
Później niewiele osób pamiętało o naszych tytułach. Wielu sympatyków znało
i podziwiało nazwiska czołowych zawodniczek z tej grupy treningowej,
w kolejnych sportowych sezonach. A więc pamiętajmy o dobrej selekcji! 

Po 5-letniej pracy było ZŁOTO
   –  dla SZA AZS Koszalin !

    

Podróże, turnieje i życie!

Różne odcienie basketu!

     Czas leci nieubłagalnie. Zaczynamy ostatni miesiąc roku. za kilka
dni na Pomorzu wystartują rozgrywki juniorek starszych. Na codzień
grają one wrozgrywkach seniorskich. zaczynają się rozkręcać mecze
juniorek. kadetki grają dość regularnie. Młodsze dziewczyny też mają
sporo sportowych spotkań poza sobą.

  Ach Ci Prezesi!
  foto wł: Prezesi: Bogdan Witkowski (VBW GTK) i Krzysztof Filipowicz
                  (Cegled EKK)!

     Ostatnich kilka dni spędziłem na Węgrzech. Cegled to miasto, gdzie
Prezesem klubu koszykówki kobiet (ekstraklasa) jest Polak pan Krzysztof
Filipowicz. Grają tam jego dwie młode córki – Dora (r. 1994) i Wanda
r.1995). Obie w ubiegłym sezonie reprezentowały barwy VBW GTK Gdynia.
     W klubie tym gra również z powodzeniem Marta Dobrowolska
– mistrzyni Polski juniorek starszych z roku 2009 (VBW GTK Gdynia).
Zaliczyła też występy w zespole LOTOSU. W ostatnim spotkaniu rzuciła
rywalkom 17 pkt i zebrała 7 piłek na tablicach. 

 
  foto wł: Marta Dobrowolska przed meczem z Pecs!

     W ostatnich dniach w Cegled grały nasze kadetki i juniorki. Kadetki
zaliczyły tam dwie wygrane, a juniorki przegrały mecz o I miejsce z ekipą
FTC Budapest. Zespół z Budapesztu o wspaniałych warunkach fizycznych
(4 zawodniczki ok. 190 cm wzrostu), bardzo dobrym wyszkoleniu technicznym.
Po dramatycznym meczu 1-punktowa wygrana dziewczyn z Budapesztu.

  Ciągle idą do przodu!
  foto wł: Czas i zmiana wyniku na korzyść VBW GTK podczas turnieju w Cegled!

     Dzień później przemieszczamy się do Sopromu, gdzie Lotos rozegrał swój
kolejny mecz w Eurolidze. Bardzo dobre spotkanie w wykonaniu koleżanek
Darii Mieloszyńskiej. Wyrownany pojedynek przez 32 minuty. Później kilka
strat i niecelnych rzutów z latwych pozycji i w efekcie porażka.

  Niewiele zabrakło do wygranej!
  foto wł: Przed meczem Euroligi na Węgrzech!

     W nocy powrót wraz z Prezesem VBW GTK panem Bogdanem Witkowskim
do Cegledu. Krzysztof Filipowicz był bardzo zmęczony kiedy powrócił do domu.
Kolejny dzień to wyjazd do Budapesztu i lot do Frankfurtu. Samolot przybył tam
z godzinnym opóźnieniem. Tam pierwsza niespodzianka. Lot do Gdańska
odwolany ze względu na trudne warunki atmosferyczne na Pomorzu.

  Tyle ich stoi, a nie ma czym wrocić!
  foto wł: Który z nich poleci z Frankfurtu do Gdańska?

     Interwencja w stoisku LOT-u we Frankfurcie to zmarnowany czas. Dopiero
sympatyczna pani z Lufthansy załatwia nam bilet na piątek rano i zabezpiecza
nam nocleg w Wiestbaden. rano kolejnego dnia powrót na lotnisko i oczekiwanie
na samolot do Gdańska.
     Z Prezesem Witkowskim mieliśmy sporo czasu na rozmowę o koszykówce
kobiet. Mówiłem o trenerskich autorytetach. Kiedyś (nie tak dawno ?) dla mnie
takimi ikonami basketu byli panowie: Ludwik Miętta, Zygmunt Olesiewicz, Henryk Langierowicz, Bronisław Wiśniewski i Janusz Mróz. przez lata szukałem okazji, aby
choć przez minutę z nimi porozmawiać.
     Tak robiło wielu innych młodych trenerów. To oni wyznaczali nowe trendy
w szkoleniu młodzieży. Szukaliśmy z Prezesem Witkowskim takich autorytetów.
Mamy wielu dobrych trenerów, ale nie są to osoby porywające nas szkoleniowców.
     Dzisiaj rano zupelny przypadek. Zaglądam na stronę młodego trenera Dawida
Mazura http://www.dawidmazur.com/?p=2338#more-2338 i widzę tytuł:
 
     „Młodzi trenerzy potrzebują autorytetów – Andrzej Curyl

     Chylę czoła przed Dawidem, ale to ja sam szukam trenera, który mnie natchnie
do dalszej twórczej pracy. Razem ze mną czekają dzisiątki innych szkoleniowców.

  Chłopcy na ziemi greckiej!
  foto wł: Michał Gulan i Radek Szwaja na ME w Grecji 2010 r!

     Z łezką w oku wspominam, jak jechałem do Gdańska lub Poznania, aby 
porozmawiać kilka minut ze współczenymi ikonami. Czekałem w ukryciu, aż
trener Ludwik Miętta zszedł do kawiarni na małą kawę i natychmiast podbiegałem
i prosilem o kilka minut rozmowy. Tak też było w Wilkasach z Zygmuntem
Olesiewiczem, który poświęcił mi kilka nocy na rozmowy o koszykówce. Było też
wiele wspomnień o „czarodziejach z Bielan”!
     Wracając do Dawida Mazura, to miał wraz z Bartkiem Słomińskim pomagać
mi w szkoleniu kadetek przed ME.  Nie uzyskali „akceptacji” ówczesnych  szefów
wyszkolenia PZKosz. Wyszło, że musiałem szukać innych, młodych trenerów.
Znalazłem takich i byłem bardzo zadowolony ze wspólpracy z nimi!
  

Czekamy na trenerską ikonę!

 

VBW GTK Gdynia i CEKK Cegled – ciąg dalszy współpracy!

Łączy nas historia i dzień dzisiejszy!

     W latach 1848 – 1849 przez Europę przetoczyła się seria zrywów rewolucyjnych
i narodowych. To właśnie w tym okresie Józef Bem stał się postacią znaną w całej
Europie. Najpierw przybył do Lwowa, by stworzyć tam Gwardię Narodową. Wobec
niepowodzenia tych planów Bem udał się do rewolucyjnego Wiednia.  W 1848 roku
udał się na Węgry, gdzie Lajos Kossuth powierzył mu dowództwo nad armią
rewolucyjną w Siedmiogrodzie i w Banacie. Udało mu się ją zreorganizować tak,
że odnosiła ona zwycięstwa nad znacznie liczniejszymi siłami habsburskimi.
     W okresie od grudnia 1848 r. do marca 1849 r. udało mu się całkowicie
wyprzeć Austriaków z Siedmiogrodu. Dzięki temu stał się węgierskim bohaterem
narodowym – uzyskał nawet przydomek: „Ojczulek Bem”. W ostatniej fazie
powstania węgierskiego (sierpień 1848 r.) powierzono mu naczelne dowództwo
węgierskiej armii.
 
       Starość jest zawsze taka sama!
                    Józef Bem!

  Ostatecznie 13 sierpnia 1849 r. powstanie węgierskie upadło, a Józef Bem
(wraz z niedobitkami armii węgierskiej) schronienia szukać musiał w Turcji. Sto
lat później urodziłem się na ziemii koszalińskiej! Jak ten czas leci!
     Dzisiaj po południu na zawody do Cegled udały się dwie ekipy VBW GTK Gdynia.
W niedzielę zwiedzanie Budapesztu i oglądanie meczu z udziałem Marty Dobrowolskiej
i Dory Filipowicz ( w ubiegłym sezonie zdobyła brązowy medal w MP wraz z kadetkami
VBW GTK Gdynia).
     W poniedziałek i wtorek nasze zespoły rozegrają po trzy spotkania z ekipami
z Węgier. W środę ogladać będą wraz z grupą klubu kibica Lotosu Gdynia kolejne
spotkanie euroligi w Sopronie. Powrót na Pomorze przewidziany jest na czwartek
po południu.

Powodzenia i dużo zdrowia!

 

 

Kilka starych fotografii!

„Chłopcy” ze starych zdjęć!

      Czterech do pokera! (1982)  
      foto wł: Krzysztof Książek (Hutnik Kraków), Artur Seredyn
              (MDK Warszawa), Zbigniew Łata (Czarni Szczecin)!

     Piękne sportowe stroje, szczególnie moje spodenki, bawełniane dresy
(bardzo zdrowe) moich kolegów. Byliśmy na zgrupowaniu PZKosz (tzw lato
z koszykówką) w Lublinie.

     Recepcja hotelu COS W Cetniewie w 1981 roku!
     foto wł: Kadra Polski kadetek (r. 1994 i mł) w Cetniewie!

     Polskie kadetki w 1981 roku na zgrupowaniu w Cetniewie. To było zupełnie
inne Cetniewo niż dzisiaj. Stara hala sportowa w głównym budynku ośrodka
była delikatnie mowiąc średniej klasy. Lepiej było w Wałczu czy Zakopanem.
     Pracowałem razem z Jackiem Rondio, wspaniałym kolegą. Jacek z różnych
powodow (PZKosz) zrezygnował ze wspólpracy z kadrą. Mnie usunięto kilka
miesięcy później. Kadrę tą prowadził po nas   Gieniu Hałaburda z Włókniarza
Białystok, gdzie jednym z działaczy był Marek Kozłowski (dzisiaj komisarz PZKosz).
    
     Poniżej trenerzy z Łodzi: Andrzej Nowakowski i K Janicki – znają się z mlodości.
Tu spotkali się po latach, na jednej z polskich hal sportowych. Córka pana Janickiego
– Marta grała razem z moją córką – Agatą – w reprezentacji Burgundii.
 
  Ludzie z Łodzi!
  foto wł: K Janicki (Auxerre – FRA) i Andrzej Nowakowski kilka „tygodni” temu!

CDN ….!

 

Szary jesienny dzień!

Odra (Brzeg) zmienia „bieg”!

     Kolejna zmiana trenera w polskiej ekstraklasie. Odra Brzeg szuka
od wczoraj nowego szkoleniowca. Kiedyś prowadziłem swój SZS AZS
Koszalin przez 17 lat.

  ŁKS i pan Józef to jedna całość!
  foto: Józef Żyliński – były, wieloletni trener ŁKS Łódź!
 
     Podobnie było w Wiśle Kraków (Ludwik Miętta), w ŁKS Łódź (Józef
Żyliński), W Polfie Pabianice (Henryk Langierowicz), w Ślęzie Wrocław
(Gienek Spisacki), w AZS Poznań (Bronisław Wiśniewski), w Lechu
Poznań (Kaziu Lewandowski), W Stomilu Olsztyn (pan Grzegorzewski), 
w Starcie Lublin (pan Niedziela) itd.
     Dzisiaj jest inaczej. Mamy inne czasy. Trener często nie zna dnia, ani
godziny straty pracy. Najlepiej jest w szkoleniu młodzieży. Tu zmiany 
są rzadkie i to częściej trenerzy opuszczają swoje kluby.
     Dzisiaj (środa) kolejne mecze Pucharu Polski. Uczennice z Gorzowa
grają w Wejherowie z GTK. Nie odbędą się zaplanowane mecze juniorek
starszych. Środowe terminy dla uczennic, są trochę utrudnieniem w ich
nauce. Ten problem istnieje od lat. Szkoda, ze kalendarz jest tak twardy
i sztywny.
     Dzisiaj mecze gra też  Euroliga kobiet. Jutro Lotos gra mecz w Hiszpanii.
W sobotę i niedzielę  kontynuacja rozgrywek naszej ekstraklasy.

Czy śnieg utrudni nam rozgrywki?

  

Sport to jest poezja ….!

Sport to rownież porażki!

Statystyki bloga

// <![CDATA[
 
// ]]>

Liczba odsłon bloga w minionym tygodniu: 4822 !


     W ubieglym tygodniu odsłon na moim blogu było trochę ponad trzy tysiące.
Od wczoraj liczba ta gwaltownie wzrosła. Czy nie przypadkiem zadecydował
o tym poruszony kolejny raz, problem kontuzji wśród naszych podopiecznych.

     Były też nerwowe (delikatnie mówiąc) telefony od zainteresowanych osób.
Uderz w stół, a nożyce się odezwą! Ja nikogo wczoraj nie oskarżałem.
Sprawa sportowych urazów dotyczy nas wszystkich. Czasami mamy na to
„wpływ”, a często dzieje się to poza nami. Są to jednak nasze porażki!
     Zamiast się obrażać, zacznijmy na ten temat więcej rozmawiać. Bierzmy
przykład z tych, którzy robią więcej od nas. POZKosz w Gdańsku przeprowadził
badania jednej z kadr przed zgrupowaniem.

„BADANIA KADRY DZIEWCZĄT

21-10-2010 | Marko

 

Zawodniczki, które biorą udział w badaniach lekarskich powinny
być na czczo.  Powinny też posiadać książeczki RUM
i legitymacje szkolne. Zawodniczki, które będą chciały
mieć po badaniach wystawioną kartę zdrowia dla potrzeb
klubu proszone są o zgłoszenie tego do trenera kadry.
Zawodniczki proszone są o zabranie kanapek bowiem
pierwszy posiłek na konsultacji to obiad
.

 
     
     Niech to będzie początek naszej ofensywy w kierunku zmiejszenia
ilości urazów wśród młodych sportowców. Warto chyba zrobić przegląd
stawów skokowych, a szczególnie kolanowych. Nie inaczej jest ze stanem
kręgosłupów. Niech wypowiedzą się specjaliści.
    
Zacznijmy szczerze o tym rozmawiać!
    

Młodość, szkolenie i zdrowie!?

Chwila refleksji?

     Młode koszykarki z Gdyni po euroligowym meczu w Turcji wróciły do kraju.
Powrót nastąpił w późnych godzinach nocnych (mgły na południu kraju).
     Wczoraj (piątek) o godzinie 18.00 kolejny ligowy mecz w Rybniku. Niby
łatwy. Rybnik przegrał z Bydgoszczą dwoma punktami. My również przegraliśmy
z Artego. Zespół Lotosu rozegrał na Śląsku bardzo dobre zawody. Dobra obrona
(z małymi przerwami) i szybkie ataki wykończone finezyjnymi podaniami – były
okrasą tego spotkania.

  Ewelina wie o czym mówię!
  foto wł: Wolę Ewelinę Galę na koszykarskim boisku!

     Wchodząc na halę sportową w Rybniku spotykam młodą koszykarkę o kulach.
Jest to ostatnio widok bardzo „popularny” na naszych salach. Ten rok jest chyba
najgorszy w historii. Plaga urazów sportowych na wszystkich szczeblach!  Najgorzej
jest w SMS Łomianki. Trenerzy zamiast uczyć tam basketu, muszą opanować problem
niezdolności do gry wśród swoich zawodniczek.

  Magda wybrała życie poza boiskiem!
  foto wł: Czy wystarczy nam „modlitwa” Magdy ?

     Podobnie jest w klubach. Będąc kilka dni temu w Toruniu – widziałem Różę
Ratajczak, nie w stroju sportowym. W Gdyni nie gra ostatnio Magda Ziętara.
Nie ma na boisku też kilku młodych zawodniczek (K. Szmytkowska. M. Rynkiewicz).
Tak jest w wielu polskich klubach szkolących młodzież.
     Zawodniczki grają w klubach, w kadrach okręgu, w zespołach narodowych.
Grają też w rozgrywkach szkolnych. Uczestniczą w dwóch lub trzech kategoriach
wiekowych! Mecz w sobotę, w niedzielę, w środę itd. Sportowa PARANOJA!
     Musimy opanować problem kalendarza gier młodzieżowych. Coraz mniej czasu
na odpoczynek nawarstwia problem zdrowia naszych podopiecznych. Musimy
zatrzymać tą szaloną maszynę szkolenia małych robotów. Coraz mniej radości
na twarzach najlepszych, młodych koszykarek.

  O,j Ty Karolinko!
  foto: Karolina Puss (w środku) czeka na swój sportowy powrót!

     Mądrze prowadzony trening przygotowania ogólnego naszych podopiecznych,
może  być lekarstwem na nadmierną ilość gier. Dobry specejalista od treningu
ogólno-usprawniającego to prawie jak trener „odnowy biologicznej”. Tylko, że my
trenerzy często staramy się być specjalistami „od wszystkiego”!
     Wiem, że nie wszyscy mamy takie możliwości. Nawet na zgrupowaniach kadr
narodowych (młodzieżowych) brakuje specejalistów od przygotowania fizycznego.
Nie ma ich często w kadrach okręgu i klubach.
     Kilka lat temy z przyjemnością oglądało się zawodniczki z Gorzowa, gdzie widać
było specjalistę od treningu „lekkoatletycznego”.
     Gdyby w komentarzach tego wpisu chcieli się znaleźć rodzice kontuzjowanych zawodniczek, trenerzy dotchnięci tym problemem lub same zawodniczki – to byłaby
to gruba i bardzo interesująca książka. Zapraszam do pisania!
     Ten problem dotyczy również mojego klubu i mojej osoby. Dotyczy  on wszystkich,
którzy poza wynikiem sportowym interesują się zdrowiem swoich wychowanek. Tylko
wspólnie  możemy wygrać tą bitwę!

Uczymy się całe życie!

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij