Niezły mecz gdyńskiej młodzieży w eurolidze!

Tylko Wisła wygrała ze słabą Rygą (TTT)!

     O. Tomiałowicz i jej młode koleżanki (C Sosnowska, M Misiuk, M Kaczmarska
 i M Jujka) grały w Turcji (Fenerbahce) mecz z Dianą Taurasi i Ivaną Matovic.
W piątek zagrają z Rybnikiem. W sobotę rano powrót do Gdyni. Za tydzień kolejny
wyjazd – tym razem do Hiszpanii. Wisła bez kłopotów wysoko pokonała TTT Ryga,
swój mecz minimalnie przegrała ekipa z Gorzowa (z Ros Casares).

  Sosenka gra w eurolidze!
  foto wł: Claudia Sosnowska (Lotos Gdynia)!

     Dzisiaj kadetki VBW GTK Gdynia wysoko pokonały ekipę z Kartuz. W sobotę
juniorki grają z  Lęborkiem. W niedzielę w CLK – GTK Wejherowo zagra z SMS
Łomianki. Za tydzień w środę mecz Pucharu Polski z AZS PWSZ II Gorzów.
    
Piłka ciągle w grze!

 

Osły z natury są uparte!

Toruń – miasto nie tylko Kopernika!

     Ten osiolek uparł się na pokonanie LOTOSU. Czeka na to od ponad
6 miesięcy. Wczoraj po południu patrzył „złowrogo” na spacerujące po
ulicy Szerokiej w Toruniu koszykarki z Gdyni. Nie pomogło nawet zakupienie
miękkich czekoladowych pierników w okolicznym sklepie. 

  Biedny osiołek! Czeka na wygraną Energii!
  foto wł: Osły z natury są uparte i nie zmieniają zdania!

     Jedenascie gdyńskich koszykarek nie mogąc udobruchać  małego osiołka,
udała się na halę sportową do miejscowego „Spożywczaka”. W sezonie 1979/80
graliśmy ( SZS-AZS Koszalin) ostatni mecz o wejście do II ligi właśnie na tej
hali. Na dziesięć sekund przed końcem prowadziliśmy 1-punktem i mieliśmy
piłkę. Trener Matusewicz wziął czas dla zespołu Torunia. Przygotowani byliśmy
na agresywną obronę, a oni  nic! Gdy zostala sekunda do końca – nasza najlepsza zawodniczka wykonala rzut do kosza, podobnie jak wczoraj Elina Babkina. Tylko,
że nie trafiła. Równo z syreną kończącą ten mecz przy próbie zbiórki sfaulowała przeciwniczkę. Dwa celne rzuty wolne torunianek i marzenia o awansie
do II ligi musieliśmy odłożyć o kolejny rok.
     Teraz było inaczej. Czekaliśmy na rzut Eliny. Wcześniej w trzech podobnych
sytuacjach spudłowała. Osatni rzut był już celny, a potem tylko wielka radość
pomorskiej młodzieży! O wygranej zadecydowała wcześniejsza asysta Marty Jujki
do Oliwki Tomiałowicz, która wykonała celny rzut za 3 pkt!
     Gdy opuszczaliśmy Toruń smutny osiołek zachrypiałem gardłem ryczał, że
spotka się  z nami jeszcze raz, w tym sezonie. Ryczał coś o Play-off. Oby jego
ryk był proroczy! I jak tu nie kochać biednego osiołka!

Chyba lepiej liczyć na własną pracę!

      

Czy wiemy, czego chcemy?

Młodość – wady i zalety!

     Gdynia – stolicą polskiej koszykówki, Pomorze – oazą sportu młodzieżowego
w baskecie. W latach ubiegłych Lotos miał silny ligowy zespół, z doświadczonymi zawodniczkami. Były dobre dziewczyny z zagranicy i dobre Polki. Były też tytuły
Mistrzyń Polski.

  Grają różnie - marzenia mają takie same!
  foto: Marta Jujka, Olivia Tomiałowicz i Claudia Sosnowska!
 
     Słyszało się opinie o braku młodych gdynianek, przy sukcesach w młodzieżowych
mistrzostwach Polski. W tym sezonie z różnych względów zespół jest prawie
młodzieżowy. We wczorajszym wygranym spotkaniu z ekipą Gospic – przeciętna
wieku  zespołu Lotosu to – 22,4 lat! Jest to  napewno najmłodszy zespół grający
w tegorocznej edycji euroligi i polskiej ekstraklasy!
     Grając tak młodym zespołem, ciężko liczyć na doświadczenie w trudnych
sytuacjach meczowych. Gra jest często spontaniczna,  co przynosi porażki
(np mecz z Artego), a czasmi wygrane – jak wczoraj (nieobliczalny rzut popularnej
Madziary – Magdy Kaczmarskiej).

  Marzyła o Lotosie i dzisiaj jest w Gdyni!
  foto: Magdalena Ziętara – Lotos Gdynia!

     To co jest wadą dzisiaj, jutro będzie zaletą. Na swój debiut czeka kilka innych
młodych zawodniczek, w tym kilka rodowitych gdynianek! Musimy to zaakceptować
i cieszyć się, że mamy taką możliwość. Wygrywanie finałów MP nie było celem samym
w sobie. Dzisiaj pracujemy nad tym, aby te tytuły przekuć w wybitne zawodniczki.

  I po krawacie!
  foto wł: Mistrzostwo Polski młodziczek (r. 1995) – która z nich zagra w Lotosie?

     Marzy mi się , aby do Gdyni kontraktować zawodniczki wybitne z zagranicy, a ich uzupełnieniem  były ambitne i pracowite młode zawodniczki z kraju.

                Dajmy szansę naszej młodzieży!
Dziewczyny trzeba wierzyć, że możecie być wybitne!
       Mamy dobrych i ambitnych szkoleniowców!
                       Gdzie jest więc problem?
                         Potrzeba tylko czasu!

  

Ach, te przewroty!

Sprawność ponad wszystko!

     Pamiętam rok 1983! Powróciłem do mojego AZS Koszalin po rocznym
pobycie w Katowicach. Z poprzedniego zespołu nic nie pozostało. Zaczęliśmy
z Witkiem Krochmalem  (wczoraj skończył 18 lat ?) wszystko od początku.
     Praca nad techniką i sprawnością. Do bólu ćwiczyliśmy podstawy techniki.
Bardzo dużo ćwiczeń oswajających z piłką. Trwało to przez 2 lata. W trzecim
sezonie rozpoczęliśmy pracę nad taktyką. Efektem tych trzech lat pracy był
awans do ekstraklasy.

  Gdyby nie te włosy!
  foto wł: Trenerzy (po lewej P. Madejski) – po wizycie w zakładzie fryzjerskim!

     Dzisiaj pracę nad sprawnością w VBW GTK rozpoczął Piotr Madejski, który
przez ostatnie lata pracował z zespołem Lotosu i kadrą Polski seniorek.
W dzisiejszych zajęciach na hali sportowej GOSiR-u uczestniczyło ponad
20 zawodniczek (od seniorek do kadetek). Trzymam kciuki za dziewczyny
i Piotrka!

W zdrowym ciele zdrowy duch!
 

Sukcesy w Wejherowie!

GTK Wejherowo lepsze od ŁKS Łódź i AZS Gdańsk!

     Podopieczne Macieja Schwarza, młode koszykarki LOTOSU II – pokonały
wczoraj w Pucharze Polski zespół ekstraklasy – ŁKS Łódź. Pokazały koszykówkę
agresywną , szybką i dobrą technicznie. Grały zawodniczki z ekstraklasy (Marta
Jujka, Gosia Misiuk, Claudia Sosnowska i Magdalena Ziętara). Najmłodszą na boisku
była juniorka – Anna Jakubiuk (r. 1994) – podopieczna Karoliny Wieczorek. Na meczu
tym gościł w komplecie pierwszy zespół LOTOSU!

  Młodzież wypiera staruszków?!
  foto wł: Maciej Schwarz (GTK Wejherowo) w natarciu!

     Dzisiaj w meczu CLK – GTK Wejherowo (taką nazwę przyjeła drużyna
w rozgrywkach) miało za rywala AZS UG Gdańsk. Ponownie , po dobrym
meczu wygrały podopieczne trenera M Schwarza.
     Jak widać koszykówka kobiet na stałe zaczyna gościć w Wejherowie. Powstały
tam już dwie grupy treningowe młodych koszykarek. Oby współpraca VBW GTK
Gdynia i UM Wejherowo trwała jak najdłużej!
     Jutro ostatnie spotkanie LOTOSOWSKIEGO maratonu. W meczu ekstraklasy
Lotos Gdynia zagra z ŁKS Łódź. Mecz ten rozegrany zostanie na hali sportowej
„GDYNIA” o godzinie 15.00!
     Na Węgrzech Marta Dobrowolska poprowadziła ekipę Cegledu do pierwszego
zwycięstwa w ekstraklasie – w meczu z BEAC Budapeszt. Rzuciła trzy bardzo ważne
„trójki” i zebrała 10 piłek na obu tablicach.

Zamiast narzekać – pracujemy!

 

Koszykarski maraton w Gdyni i Wejherowie!

Piotr Neyder na Pomorzu!

     Zaczęło się wczoraj. „Przedszkole nr 41 w Gdyni” (Lotos) walczyło
z UMMC Ekaterinburg w żeńskiej Eurolidze. W zespole gości dwie dobrze
grające zawodniczki z nad Sekwany – Celine Dumerec i Sandrine Gruda.
     Kiedyś (nie tak dawno!) miałem przyjemność prowadzić zespół, który
grał w różnych latach z Centre Federal BB (INSEP) z Celine i Sandrine
w skladzie. Nigdy nie myślałem, że możemy się jeszcze kiedyś spotkać
na parkiecie i to w Polsce!

                      Dziewczyna ze Stalowej Woli!
                     foto: Magda Kaczmarska (l.20) – LOTOS Gdynia!

     Dzisiaj spotkam się ze swoim kolegą ze szkolenia centralnego PZKosz
– Piotrkiem Neyderem. Poprowadzi on zespół ŁKS Łódź w meczu Pucharu
Polski z GTK w Wejherowie (dzisiaj – piątek g. 19.00). W meczu tym zagrają
czołowe, młode zawodniczki z Lotosu.

                           Obsługa kuchni w COS Cetniewo!
                                  foto wł: Kucharze na parkiecie (z prawej Piotr Neyder)!

     Jutro, również w Wejherowie kolejny mecz CLK. GTK zagra z liderem CLK
– ekipą AZS UG Gdańsk. W tym spotkaniu wystąpi również kilka dziewczyn
z zespołu Darka Raczyńskiego.
     W piątek i sobotę na parkiecie w Wejherowie zobaczymy kilka zawodniczek
z gdyńskich klubów (VBW i Omega) i szkoły sportowej przy ul. Wladyslawa IV.
     Tydzień zakończy się meczem ekstraklasy (FGE) pomiędzy LOTOSEM
i ŁKS Łódź (niedziela godz. 15.00 w hali sportowej GDYNIA).
      

Kto szkoli młodzież?

Jak jest „cacy” to my, jak „be” to oni?

     Młodzież mamy taką, jaką mamy. To, że mamy wielu młodych, dobrych
szkoleniowców – wiadomo już od dłuższego czasu. Brakuje nam być może
działaczy klubowych. Szczególnie mile widziani będą rodzice naszych pociech.
     Nie najlepiej jest z obiektami sportowymi. W szkołach sportowych prowadzi
się często zajęcia na korytarzach. Cieszę się, że w Koszalinie powstaje piękny
obiekt sportowy na osiedlu Północ. Dzisiaj w małej szkolnej hali sportowej
zajęcia prowadzi tam trener Przemek Pacynko. Wychował w tych warunkach
wiele dobrych koszykarek. Dwie z nich grają dzisiaj w VBW GTK Gdynia.
     Marta Dobrowolska wychowała się w SP nr 17 w Koszalinie. Przez dwa lata
grała w VBW GTK. Dzisiaj dawna MP juniorek starszych dobrze radzi sobie
w lidze węgierskiej.
     Na Pomorzu mamy pewien paradoks. W MMP zdobywamy złote medale,
wygrywamy OOM i narzekamy, że żadna nasza zawodniczka nie reprezentuje
barw LOTOSU. Kto właściwie za to odpowiada, że tak się dzieje?
     W tym roku wielokrotny Mistrz Polski  jest wyjątkowo młodym zespołem.
Średnia wieku z kilku ostatnich spotkań wynosi 22 lata.

   Czy Asia pierwsza trafi do LOTOSU?
  foto wł: Joanna Sendlewska już wie czym pachnie LOTOS!

     Czy podtytuł dzisiejszego wpisu jest odpowiedzią na to pytanie? Myślę,
że jest to bardziej złożone. Sprawą bezsporną  jest , że szkoli się dzieci w klubach.
Wszelkiego rodzaju kadry służą do wyselekcjonowania najzdolniejszej młodzieży,
do szkolenia centralnego.

  Dzisiaj kadra - jutro LOTOS?
  foto wł: Agata Stępień też czeka w kolejce do LOTOSU!

     Brawa dla trenerów klubowych, za ich tytaniczą pracę i wychowanie nie tylko
sportowe – setek, tysięcy – dziewcząt i chłopców. Talenty na miarę Agnieszki
Bibrzyckiej, nie rodzą się codziennie. Sam talent to tylko część przyszłego
sukcesu. Dochodzi do tego codzienna, mrówcza praca zawodniczki i trenera,
przez długie lata.
     Jutro na hali sportowej GDYNIA będziemy mieli okazję zobaczyć kilkanaście
uzdolnionych zawodniczek z Polski i świata. Która z naszych zawodniczek pójdzie
w ślady Agnieszki? To pokaże najbliższa przyszłość. Trzymamy za nie kciuki!

Talent, praca, zdrowie i dobry trener
       – to recepta na sukces!

 

Historia i dzień dzisiejszy!

Ciągle się uczymy!

     Jesienią 1974 swoją koszykarską przygodę rozpoczęła 11-letnia
Małgosia Czerlonko. Jej grupa rozpoczęła treningi na początku września.
Gosia miała zlamaną rekę i dołączyła do koleżanek w październiku.
Uczyła się podstaw koszykówki. Jako, że dołączyła do grupy jako ostatnia
– nie bylo dla niej pilki do koszykowki. Dostała nową siatkarską MIKASĘ,
której zazdrościły jej inne koszykarki.

                            
                                  Mała Gosia - siostra Bożeny Sędzickiej!
                                  foto wł: Gosia Wołujewicz

     Dzisiaj rano w szkole sportowej  w Gdyni rozpoczęło się szkolenie
trenerów organizowane przez POZkosz w Gdańsku. Pierwszy wykład
prowadziła dr Malgorzata Czerlonko. Poczułem jakby jakaś niewidzialna
klamra, która połączyła te 36 lat naszego życia.
     Siedziałem na trybunie szkolnej hali i przez godzinę przyglądałem się
propozycjom mojej wychowanki. Bieg , zatrzymanie, ćwiczenia na refleks
i szybkość reakcji.
     Później zabawy z piłką, nauczanie techniki rzutu (praca nadgarstka).
Na wykładzie kilkadziesiąt osób. Bliskio mnie 3 osoby przez godzinę zajęte
rozmową. Przez sekundę nie spojrzeli na wyklad. Być może byli to kierowcy,
ktorzy dowieźli na zajęcia młodych trenerów.
     Inni słuchacze w wielkim skupieniu oglądali wykład, robili notatki, jeszcze
inni ten wykład nagrywali. Oby takich szkoleń było jak najwięcej!

Piotr Neyder powrócił do ekstraklasy!

     Od wczoraj nowym trenerem ŁKS Łódź jest Piotr Neyder. Miałem
przyjemność pracować razem z Piotrkiem podczas ME kadetek w 2008
w Katowicach. Koledzy opowiadają, że Prezes ŁKS spojrzał w lustro
i zawiadomil trenera o jego odwołaniu
. Znam to z wlasnego doświadczenia,
kiedy prowadzilem KSKK Koszalin i przegraliśmy kilka kolejnych spotkań.

Powodzenia dla Piotra i młodych trenerów!

 

Ćwierć miliona odwiedzin!

Dziękuję Wam za wytrwałość!

     Generalnie piszę o koszykówce dziewcząt, czasami seniorek.
Od czasu do czasu coś więcej. Trochę wspomnień o kobiecym
baskecie. Jest też trochę zdjęć , nie tylko z koszykówki.
     Czasami mam małe przerwy w pisaniu swojego blogu. Nie mam
talentu do ładnego pisania, często popełniam błedy, piszę dość szybko
i połykam sporo literek. Myślę, że mi to wybaczycie.
     Koniec rozczuleń. Wczoraj Wydział Sportowy PZKosz przedstawil
do zatwierdzenia zarządowi propozycję nominacji na trenerow kadr
młodzieżowych.
   
Stara znajomość!
foto wł: Iwona Jabłońska – trener U-20 kobiet!
  
     U-20 Iwona Jabłońska, pomagać jej będą Darek Raczyński
i Maciej Kruszewski.
     U-18 Adam Ziemiński pracował będzie z Rafałem Czyszpakiem
i Maćkiem Gordonem.
     U-16 Jarek Pasieczny wraz z Andrzejem Nowakowskim i Bartkiem
Słomińskim.
     U-15 Janusz Wierzbicki wraz z Piotrem Kulepszą.

                GRATULACJE i życzę POWODZENIA! 
    
     CLK. Cieszy mnie sukces zespolu GTK Wejherowo w Koninie. Zespół
juniorek starszych i juniorek pokonał minimalnie dużo bardziej doświadczone
rywalki. Brawo trenerzy Maciej Schwarz i Karolina Wieczorek! Oby tak dalej!
     Euroliga kobiet. Porażki Wisły kraków i AZS PWSZ Gorzów we Francji.
Dzisiaj Lotos gra w hali GDYNIA z zespołem MKB Euroleasing Sopron (Węgry).
 

Koszykówka kobiet jest interesująca!

     

Czy warto jest trzymać się swoich korzeni?

Ludzkie dylematy!

     Pracujemy przez lata w pewnym środowisku. Widać już efekty tej pracy.
Nie wszystkim to odpowiada. Zaczynają się drobne nieporozumienia. Wolimy
czasami przejść obok kogoś niezauważeni. Cały czas pracujemy.
     Obok naszego zaangażowania w pracy,  zaczynamy się zastanawiać nad
sensem „walki ze wszystkimi”. Naszymi najlepszymi zawodniczkami interesują
się ludzie z zewnątrz. Potęguje to nasze poczucie niepewności.
     Zauważają to ludzie z zewnątrz. Proponują szkoleniowcom zmianę miejsca
pracy, często wraz ze swoimi najlepszymi zawodniczkami. U siebie widać coraz
większe schody, a gdzieś tam ma być bardzo pięknie.
     Przychodzi czas podjęcia decyzji. Nie jest to łatwe. Mamy u siebie pewne
kłopoty, ale znamy swoje środowisko i mamy również doświadczenie jak sobie
z tym radzić.
     Decyzja zapadła! Przeprowadzka w nieznane. Małe uczucie niepewności, ale
ciepłe przyjęcie w nowym środowisku łagodzi ten trudny okres w naszym życiu.
Robimy to co poprzednio. Treningi, mecze i dalsze poznawanie nowego środowiska.
     Po kilku tygodniach przychodzą pewne refleksje. Zaczynamy się zastanawiać
czy dobrze postąpiliśmy opuszczając znane sobie środowisko. Do tego dochodzą
pierwsze różnice zdań z osobami które nas tu zaprosiły. Są to drobiazgi, które
jednak narastają z dnia na dzień.
     Często zmiana pracy wiąże się z przeprowadzką całej rodziny. Jesteśmy
w „potrzasku”. Nie wiemy jak przedstawić całą prawdę swojej rodzinie. Staramy
się „grać” przez jakiś czas, że wszystko jest OK! Wreszcie oficjalnie mówimy
o popełnionym błędzie.
     Czy możemy powrócić? Często nie mamy gdzie. Zaczynamy się nerwowo
rozglądać za innym zajęciem. Tylko, że w nowym miejscu nie znamy nikogo, kto
mógłby nam pomóc. Zaczyna się dramat całej rodziny. Na zewnątrz robimy jeszcze
„miny”, że wszystko gra.
     Te wizje dotyczą wszystkich, tych wielkich i tych małych. Nikt nie lubi być
odtrącanym. Nikt  nie jest zadowolony, gdy pozbawia się go pracy i bezpieczeństwa.
Często dzieje się to co kilka lat. Potworny stres niszczy nasze zdrowie. Ludzie
z boku zazdroszczą trenerom, szczególnie tym najlepszym „cudownego życia”.
     To cudowne życie to często totalny stres 24/24 godz. i 7/7 dni. Czekamy
końca sezonu jak zbawienia. Wraz z nami przeżywają to nasze rodziny. Nasza
praca to często siedzenie na odbezpieczonej minie. Czekamy kiedy wybuchnie.
     Najgorsi są Ci, co siedzą z boku i tę minę podsypują prochem. Oni wiedzą
wszystko. Sami zajmują się bezpiecznym siedzeniem i pilnowaniem swojego
ciepłego posłania. Im nikt i nic nie grozi.
     Są jeszcze inni. Nie wiem , czy nie gorsi. Oni czekają, aby zająć za kogoś ten
„raj na ziemi”. Zajmują się nie tylko krytykowaniem, ale również udzielaniem
„życzliwych” rad typu: a nie mówiłem itd.
     To nie jest moje narzekanie. To jest prawdziwe życie trenerów i ich częste
przemieszczanie się po kraju i Europie. To oni często odchodzą od nas szybciej,
niż inni. Inni zostają zapomniani  i żyją sami, ze swoimi bliskimi, często w bardzo
trudnych warunkach.
     My mamy więcej szczęścia. Mamy w miarę spokojną pracę, często uznanie
naszych przełożonych. Zapominamy o tych, co zaszli  „za daleko”. Oni nie byli
gorsi – tylko mieli mniej szczęścia. Zaryzykowali i przegrali.
     Pracuję w zawodzie trenera 41-szy rok. Pamiętam, kiedy w roku 1982
wyjeżdżałem do pracy w Katowicach (AZS Katowice). Pierwsza niespodzianka
to przybycie na peron dworca PKP w Koszalinie, gdzie „czekali” na mnie mój
kolega i współpracownik – Witek Krochmal, zawodniczki, ich rodzice i wielu kibiców.
Dziewczyny zaśpiewały mi 10 minutową piosenkę ze słowami „oj trenerze, jak
tak można nas zostawić na pożarcie”!

     Myślałem wtedy, ze łzami w oczach, o pozostaniu w Koszalinie. Tylko, że
sprawy poszły za daleko i nie mogłem zmienić decyzji. W Katowicach wywalczyłem
wraz z zespołem awans do ekstraklasy, a Koszalinie podjęto decyzję o rozwiązaniu
sekcji koszykówki kobiet. Gdy sie o tym dowiedziałem w ciągu 24 godzin wróciłem
do mojego klubu. Trzy lata później razem awansowaliśmy do ekstraklasy!
     Siedem lat później (1990 r) wyjechałem do Francji. Już po trzech latach chciałem
wrócić do Koszalina. Nie było dla mnie miejsca pracy. Później próbowałem co kilka
lat. Nic z tego nie wyszło. Dopiero młody sympatyk żeńskiego basketu w Koszalinie
– Maciek Maślak potrafił mnie podejść i postanowiłem wrócić do Koszalina, aby
reaktywować seniorską koszykówkę nad Dzierżęcinką.
     Podczas 17 lat pobytu w kraju Napoleona były dni piękne i trudne. Dziwne, że
decyzję o powrocie do kraju, podjąłem w najlepszym okresie swojej pracy we
Francji. W Koszalinie było cudownie przez kilka miesięcy. Później mój klub walczył
w mieście o przeżycie. Myślę, że to dzięki firmie BEMO MOTORS z Poznania, KSKK
działa do dzisiaj. Ich pomoc była bezcenna! Później pomogły nam władze Polanowa.
Do dzisiaj trwa przyjaźń z tym przepięknie położonym miasteczkiem.
     Piętnaście miesięcy później podjąłem pracę w Gdyni (od 01.09.2008 r). Pomocną
rękę podał mi mój wieloletni przyjaciel – pan Mieczysław Krawczyk. Ciągle myśląc
o Koszalinie – czuję się bardzo dobrze – tu w Gdyni!
     W każdej pracy są „góry i doły”. Są tacy szkoleniowcy, którzy całe swoje
sportowe życie spędzili w jednym mieście lub klubie. Inni wybrali lub musieli
wybrać podróżowanie. Często to „cygańskie” życie trwa latami. Jedni są z tego
zadowoleni, inni mniej, bo po prostu wpadli w ten diabelski (trenerski) młyn
i siedzą w nim do dzisiaj!
     Trzeba nauczyć się z tym żyć. Trzeba też czasami podejmować odważne
decyzję. Są one trudne na początku, ale dają gwarancję spokoju później!
     Być trenerem – to cudowny dar z niebios. Praca z młodzieżą to fantastyczne
przeżycie. Nawet stres jest czymś pięknym. Starsi koledzy, którzy zakończyli
swoją pracę mówią często, że tego stresu im często brakuje w pierwszych latach,
po zakończeniu trenerskiej pracy.
     Ten rok był dla mnie najtrudniejszym w moim życiu. Straciłem młodszego brata
(też trenera, który wychował kilka reprezentantek kraju), opuściło mnie jeszcze kilku
serdecznych kolegów, pobyt w szpitalu kardiologicznym i jeszcze te „nieudane” (?)
ME kadetek! Byłem całkowicie załamany.
     Potrafiłem sobie to wszystko poukładać i postanowiłem pracować dalej. Chcę
swoją postawą uczcić tych, którzy za wcześnie mnie opuścili. Jak to napisał jeden
z blogierów „trzeba znać swoją granicę”, której nie powinno się przekraczać.
I tak postanowiłem czynić.

Pamiętajmy o swoich korzeniach!

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij