Trochę wspomnień!

To było tak niedawno!

     Czy waga ma znaczenie w pracy sportowej? Zdania są podzielone.
Ci panowie razem ważą ponad 200 kg! Łączy ich nie tylko (nad)waga.
Ciągle dyskutują , często o koszykowce. Zaczynają oddaleni od sibie ,
a kończą bardzo blisko!

Sportowa młodzież!
foto: Starych wsomnień czar! Dzisiaj jesteśmy o 5 kg mlodsi!

     Piotrka poznalem po przyjeździe do Gdyni w roku 2008. Przypadliśmy
sobie do gustu. Razem „wojowaliśmy” z Jackiem Winnickim!
Wynik tej potyczki jest ogólnie znany.

Ach, te wlosy!
foto wł: Dwóch szczęśliwych na hali sportowej GDYNIA! Piotr Madejski!

     Ewę znam „sto” lat. Zaczęła treningi u mojego współpracownika
Janusza Mroczkowskiego, obecnie mieszkającego nad Dunajem we
Wiedniu. Później była zawodniczką I zespołu SZS AZS Koszalin.
Obecnie szkoli młodzież w Starogardzie Gdańskim. 

Wychowanka Jasia Mroczkowskiego!
foto wł: Ewa Janowicz (Kowalska) w Andrychowie!

     Tych wspomnień jest sporo w czterdziestu latach pracy szkoleniowej.
Są lepsze i gorsze. Było sporo sukcesow i kilka przykrych porażek.
Nie czuję się jeszcze stary. Nie czuję się również „przegranym”! Wolę
sukcesy, ale porażki działają na mnie mobilizująco.
     Uwielbiam krytykę. Tylko musi być merytoryczna, logiczna i nie
obrażająca krytykowanego! Samo opluwanie traktuję jako zamach na
samego opluwajacego.

Aniołki żyją tylko w niebie!

 

 

Złoty środek – czy taki istnieje?

Ile zdrowia możemy stracić!

     Mój znajomy trener 40 lat temu i powiedział:

lepiej być mocno niedotrenowanym, niż minimalnie przetrenowanym!

     Coś w tym jest. Rozumię sport wyczynowy, skomercjalizowany, gdzie
bardzo często najważniejszy jest pieniądz i sportowy wynik.
     Stan zdrowia naszych zawodniczek zaprzecza powiedzeniu: „sport
to zdrowie”! Stawy skokowe, kolanowe, kręgosłupy i serca – to obraz
po bitwie lub inaczej – to obraz po uprawianiu sportu.
     Aby stracić zdrowie nie trzeba uprawiać sportu. Brak higienicznego
trybu życia, niewłaściwe odżywianie, długie okresy stresu – to wszystko
również rujnuje nasze zdrowie.
     Teraz wracam do koszykówki. Wszystkie kadry od seniorek do kadetek
uszczuplone są przez kontuzje. W klubach rownież trenerzy mają podobne
problemy i to często z kilkunastoletnimi sportowcami.
     Sterowanie obciązeniami w treningu, a szczególnie w pracy z młodzieżą
jest nieocenione. Zbyt wczesna praca nad siłą, nadmierna praca nad
wytrzymałością powodują często spustoszenie w młodych organizmach.
Do tego dochodzą ilości rozegranych spotkań. 
     Znam 14 letnią zawodniczkę, która rozegrała pięć spotkań z kadrą okręgu,
później kolejne zgrupowanie i udzial w kolejnych pięciu meczach. To wszystko
działo się wczasie około ośmiu dni. Współczując jej – życzę dużo zdrowia!
     Jej trenerzy zaspakajają swoje sportowe ambicje. Ona jest zachwycona,
bo atrakcyjnie spędza czas. Rodzice zabiegani w swoim trudnym życiu cieszą
się, że ich dziecko ma porządne zajęcie. Nauczyciele niewiele wiedzą o uczennicy
bo jest często nieobecna w szkole.
     No i na końcu jest lekarz! Najczęściej jako pogotowie ratunkowe.
Zerwane wiązadła w stawie kolanowym i naderwane mięśnia. Skręcenia stawów
skokowych to już tylko „drobiazgi”! Wszyscy się spieszymy, leczenie często
odbywa się na „skróty”.
     Tak dzieje się nie tylko w Polsce. Znam zawodniczki zagraniczne, które
świadome są swoich ułomności – same sterują nakładanymi na siebie obiążeniami.
Jedna z dziewczyn widząc zbiżający się trudny trening, dostała uczulenia na małe
zwierzątko, przebywające w okolicy hali sportowej. Te kobiety około 30-letnie
chcą przedłużyć swój okres zdolności do uprawiania sportu. To jest ich zawód.
Mają już na tyle doświadczenia, ze potrafią się bronić przed nadmiernym – dla
nich wysiłkiem.
     Tego instynktu samozachwawczego nie mają dzieci. Mają za to bezgraniczne
zaufanie do swoich trenerów. Czy my zawsze o tym pamiętamy?
   
 
Mimo wszystko – sport to zdrowie!

 

Świat jest mały!

Mistrzostwa Świata w Czechach!

     Już wcześniej zapowiadalem korespondencję z MŚ w Czechach. Wczoraj
były tylko zdjęcia , dzisiaj mały komentarz do kilku spotkań.

Starzy, dobrzy znajomi!
foto rzymi: Rzymi w towarzystwie dwóch koszykarek, wyżej lekko z lewej
                      Partick Chicanne, mój zawodnik z CSL Dijon (r. 1990). Obecnie
                      jest jednym z trenerow ekipy Francji! Ach ta Tamika!

25.09.2010
W pierwszym meczu, na który dotarliśmy (Chiny – Australia), mieliśmy kilka
powodów do oglądania ‘mistrzowskiej’ koszykówki. Po pierwsze – drużyna
Australii – broniąca tytułu Mistrza Świata z turnieju w Brazylii w 2006 roku;
po drugie – Lauren Jackson – świeżo upieczona, dwukrotna (2004 i 2010)
mistrzyni WNBA i MVP ostatniego sezonu (zarówno Regular Season jak
i Finałów); po trzecie – Penny Taylor – również dwukrotna mistrzyni WNBA
(2007 i 2009); po czwarte… Erin Phillips – mistrzyni Polski z sezonu 2009/2010.
Popularne ‘Aussie’ już w pierwszej kwarcie ustaliły wynik meczu, wygrywając
ją 32-19.  Spotkanie zakończyło się wynikiem 91-68. Lauren Jackson zagrała
tylko 3 minuty – łatwo można wywnioskować, że Coach Graf oszczędzała ją
na mecze następnej rundy. Swoją obecność na parkiecie zaznaczyły znane
z polskich parkietów Samanta Richards (AZS Gorzów; 14 minut, 9 punktów)
oraz wcześniej wspomniana Erin (JUŻ Wisła Kraków; 16 minut, 7 punktów,
7 zbiórek).  To zwycięstwo zapewniło Australijkom pierwsze miejsce w grupie A,
natomiast Chinki wylądowały na ostatniej czwartej lokacie.

Jak on je lubi!
rzymi w swoim żywiole!

     Następne spotkanie miało być o wiele bardziej ekscytujące, bowiem na
parkiet wybiegły drużyny Stanów Zjednoczonych i Francji.  Nazwiska takie
jak Bird, Catchings, Fowles czy Taurasi przyprawiają o dreszcze. Z drugiej strony
osłabiona kadra Trójkolorowych bez swej największej gwiazdy (Sandrine Gruda
nie pojechała na turniej z powodu urazu kolana) jednak ze znakomitą Celince
Dumerc. Jednak pierwsza odsłona przyniosła rozczarowanie – duża ilość strat
i niecelnych rzutów z obu stron; po pięciu minutach wynik… 4-3 dla Francji…
Ostatecznie kwartę wygrały zawodniczki USA 13-10. W kolejnych częściach
wszystko powoli wracało do normy – Amerykanki łapały rytm, zachwycały
świetnymi zagraniami i ‘kąsały’ rywalki szybkimi atakami. W efekcie końcowy
rezultat to 81-60 dla USA (Diana Taurasi i Endene Miyem zdobyły po 15 punktów).
Na pomeczowej konferencji Angel McCoughtry przyznała, że ‘przespały’ początek
meczu i dlatego nie układała im się gra w ataku. Natomiast Coach Pierre Vincent
przyznał, że w meczach z rywalem takim jak USA, przy braku Grudy, E. Gomis
i kilku innych zawodniczek, ich założeniem nie było zwycięstwo a nawiązanie
równej walki z przeciwnikiem w myśl powiedzenia ‘tanio skóry nie sprzedamy’.
Na podsumowanie: wzajemne uśmiechy na twarzach grających ‘jeden na jeden’
Taurasi i Dumerc to widok bezcenny.

      W końcu nadszedł mecz, na który czekałem najbardziej: Grecja – Senegal.  
Grecja i MVP zeszłorocznych Mistrzostw Europy na Łotwie – Evina Maltsi. Mecz,
który na papierze mógł wyglądać najmniej interesująco a jednak okazał się
najciekawszy i najbardziej zacięty. Od początku prowadzenie objęły  Greczynki
i nie oddały go już do końca meczu, chociaż drużyna Senegalu ‘siedziała im na
ogonie’ przez długi czas. Gdy tylko prowadzenie Grecji zmniejszało się do
jednocyfrowej liczby, sprawy w swoje ręce brała niezawodna Evina – szybka
trójka lub dwie i znów robiło się +10. Ostatecznie zawodniczki Hellady wygrały
spotkanie 83-68 a Maltsi zdobyła 31 punktów (7/11 za 3)!

     Jednak na największą uwagę zasługuje fakt, którego nie znajdzie się
w żadnych statystykach. Otóż gdyńscy kibice (i sama Gdynia) są kojarzeni
przez zawodniczki światowej klasy, występujące na ligowych parkietach
na całym świecie a tutaj w drużynach takich jak Australia, Białoruś, Grecja
czy USA. To wspaniałe uczucie, gdy Diana Taurasi przychodzi przywitać się
po meczu i mówi, że niedługo znów się zobaczymy (Diana przeszła ze Spartaka
Moskwa do tureckiego Fenerbahce, grupowego rywala gdyńskiego Lotosu
w rozgrywkach Euroligi 2010/2011). Lub Penny Taylor, Angel McCoughtry,
Candice Dupree czy Lindsay Whalen, opowiadające o pozytywnych przeżyciach
związanych z meczem All-Star Game Euroligi (Gdynia, marzec 2010). Nie można
zapomnieć o  Tamice Catchings, która przyczyniła się do naszego MP w sezonie
2008/2009;  w następnym sezonie występowała w tureckim Galatasaray a mimo
to z ogromnym zainteresowaniem słuchała o wszystkich zmianach, jakie zaszły
w naszym klubie od czasu jej odejścia. Największą sympatię okazują zawodniczki
Białorusi (
m.in. ‘Trocinka’, ‘Marczela’ i Katia), które gdyńskich kibiców traktują jak
talizman przynoszący im szczęście. Do tej pory ‘wygrały z nami’: brąz na ME 2007,
awans na IO (Madryt 2008), czwarte miejsce i awans na MŚ (Łotwa 2009).
To tylko nieliczne spośród pięknych momentów, które dostarczą niezapomnianych
wspomnień z turnieju. Nie wyobrażam sobie, by mogło nas tu nie być.  
Pozdrowienia z Czech!

                                                                                                       rzymi

Czekamy na kolejny reportaż z MŚ!

PS  W FIBA TV ciekawy mecz: Australia – Francja!

 

Czechy – stolicą żeńskiej koszykowki!

Znajomi na Mistrzostwach Świata!

Zdjęcia mojego korespondenta z Czech! (żart)!

Niezapomniane wspomnienia!
Tamika Catchings  zachwycała Gdynię – teraz  – cały świat!

Moja
Bliska mi ekipa Francji! Zadowolona Celine Dumerc!

SMS - moje byłe
Moje byłe podopieczne ze szkolenia centralnego!

Rude też może być piękne?!
Koleżanka Erin – Lauren Jackosn (nr 15) i jej rude wlosy!

     Francja prowadzi 25 : 20 z Białorusią po I połowie meczu. Bez E Gomis
i S Grudy – idzie im jak po ‚grudzie”. Kiedyś mój zespół EAC Evreux gral ze
szkołą sportową w Paryżu „Centre Federal” , gdzie w skladzie była S Gruda.
     Bylem przekonany, że to jest zawodniczka polskiego pochodzenia. Dopiero,
gdy zawodniczki zdjęły przed meczem „narzutki” zobaczylem, że Gruda to
czarnoskóra zawodniczka. Później, gdy z nią o tym rozmawiałem było trochę
śmiechu.
     Dzisiaj dobrze gra Dumerc (nr 9). Pamiętam jej debiut w ekstraklasie
francuskiej – w barwach klubu z Bourges. 
     Szkoda, ze nie ma tam naszych reprezentantek. Może na przyszłych MŚ?
Dzisiaj PZKosz opublikował listę przyszłej kadry kadetek (r. 1995 i mł) i podał
daty najbliższych konsultacj.

Teraz czekam na korespondencję Marka Grzesiuka!?

 

Zaczęło się!

Wygrane Lidera Pruszków i Widzewa Łódź!

     Wystartowała polska ekstraklasa. Wczoraj dość niespodziewanie
Lider Pruszkow pokonał Energę Toruń.  Zespół z Pruszkowa bardzo
dobrze sobie poczynał na Turnieju „Zawsze z Mistrzem” w Łodzi.
     Dzisiaj mój dawny rywal Widzew Łódź gfrał z bliskim mi ŁKS-em.
Kiedyś trenerm Widzewa był Paweł Markowski. Raz nawet wygrali
z nami mecz, który pozbawił koszaliński SZS AZS awansu do I ligi
(odpowiednik dzisiejszej ekstraklasy).

Ile to już lat mineło panie Pawle?
foto wł: Dawny trener Widzewa – Paweł Markowski!

     Na wiosnę tego roku Widzew wywalczyl awans do Ford Germaz
Ekstraklasa pod wodzą trenera Piotra Rozwadowskiego. Jak zwykle
awans ma wielu „ojców” i to właśnie oni pozbyli się z klubu trenera,
który wywalczył awans.
     Dzisiaj Widzew pokonał w Łodzi ŁKS, co jest malą niespodzianką.
Wisła Can-Pack Kraków też zaczęła od zwycięstwa  swoje zmagania
w Ford Germaz Ekstraklasie. Krakowianki wygraly 72:64. W meczu
tym 21 punktów zdobyła Paulina Pawlak.
     Na Węgrzech dobrze radzi sobie była koszalinianka i gdynianka
– Marta Dobrowolska. Dzisiaj zadebiutowała w ekstraklasie meczem
Cegledi EKK z Szeviep- Szeged – przegranym 62 : 82. Marta grała
26 min, zdobyła 12 pkt, zebrała 6 piłek na obu tablicach i miała
najlepszy „eval” w swoim zespole  +18. Oby tak dalej!
     W Bydgoszczy rozegrano turniej kadetek. Więcej informacji
znajdziecie na stronie klubu DELFIN:

 http://www.delfin.bydgoszcz.pl/joomla/index.php?option=com_content&task=view&id=152&Itemid=1

     Za tydzień kolejny turniej kadetek w Poznaniu. Organizatorem jest 
MUKS Poznań.

Liczmy mecze naszych zawodniczek!

 

W Płocku wygrała Gdynia!

VBW GTK Gdynia najlepsza!

     VBW GTK Gdynia wajlepszym zespołem turnieju e Płocku. Gdynianki
wygrały po dogrywce z UKS Aleksandrów Łódzki 72 : 66 (64 : 64).Gratulacje
dla zespołu i Karoliny Wieczorek – trenerki VBW GTK!    
Dla Gdyni najwięcej punktów  zdobyły: J Sendlewska i K Pabisiak po 24,
A Jakubiuk – 6. Dla Aleksandrowa Ł. najwięcej punktów rzuciły:
A Tomaszewska 24 (5×3) i Ż Morawiec 20.
    Bryza Kolbudy wygrała 51 : 40 z SKS 12 Warszawa spotkanie decydujące
o 3 miejscu w turnieju o Puchar MON-POL w Płocku. 
    W meczu o 7 miejsce w turnieju gospodarz turnieju MON-POl Płock
pewnie pokonał MKS Kusy Szczecin 48 : 33. Bardziej dramatyczna walka
była w spotkaniu o 5 miejsce pomiędzy ekipami KKS Olsztyn i MKS Konin.
     Do zakończenia meczu pozostało mniej niż sekunda. „Wjazd” pod kosz
zawodniczki z Olsztyna przy wyniku 46 : 44 dla Konina. Rzut był celny
i zawodniczka została faulowana. Dodatkowy rzut – celny – wygrana
olsztynianek! Łzy w oczach podopiecznych Justyny Borońskiej – przegrały,
„wygrany” już mecz! Dlatego sport jest taki piękny!
     Skąd ja to znam? Co powiedział by mój „kolega” z Pomorza, gdyby
Beata Jaworska trafiła rzut za 3 pkt z faulem na 2 sekundy przed końcem
meczu z Holandią na ME kadetek? Wygrywając ten mecz i mając w perspektywie
spotkania z Finlandią i Grecją mogło być cudownie. Hiszpania walczyłaby
o utrzymanie w dywizji A, a Polska?
     Czy to by zmieniło opinię o poziomie naszej koszykówki, drużyny i o naszych
przygotowaniach? Nie twierdzę, że byliśmy zespołem najlepiej przygotowanym
do tych mistrzostw. Nie twierdzę też, że najlepiej prowadziliśmy naszą młodzież
w poszczególnych meczach. Chcieliśmy być najlepsi!
     Wiem napewno, że PZKosz zapewnił nam idealne warunki do przygotowań.
Dużą pomoc udzielił nam szef wyszkolenia – pionu żeńskiego – Roman Skrzecz.
Trenerzy klubowi przygotowali swoje kadrowiczki najlepiej jak mogli. Na pewno
nie mieli wpływu na żałobę narodową po katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem
i termin Gimnazjady. Te 14 dni nie pozwoliły uzyskać pełni świeżości naszym
zawodniczkom po wyjątkowo długim sezonie.
     Nie widzę żadnego powodu, aby winą za 14 miejsce na ME obarczać władze
PZKosz czy Ministra Sportu. To ja – Andrzej Curyl – odpowiadam za tą pozycję!
Nie biorę natomiast odpowiedzialności za poziom sportowy całej naszej polskiej,
koszykarskiej młodzieży. Mój „kadrowy” kolega stwierdził, że dużo nam jeszcze
brakuje do czołowki europejskiej pod względem techniki i sprawności. On wie
co mówi. Na codzień szkolił jedne z najlepszych koszykarek tej kategorii w kraju.
     Wiem też, ze Justyna Borońska dobrze szkoli swoje podopieczne w Koninie.
Jest jedną z wielu  naszych nadziei na lepszą koszykówkę kobiet w przyszłości!
To nie Prezesi uczą podstaw basketu naszą mlodzież. To my TRENERZY KLUBOWI! 
 

Niech każdy robi to, co do niego należy!

 

Ewelina z Koszalina…..!

Ewelina Gala – szkoła charakteru!

     Ewelinę znam od kilku lat. Poznałem ją pierwszy raz kiedy wyeliminowała
mój KSKK Koszalin z MP juniorek. Kolejne spotkanie  – to ME U-20 w Gdyni.
Pokazała się z dobrej strony nie tylko gdyńskiej publiczności. Kiedyś , ktoś
śpiewał: Ewelina z Koszalina ……!

Czekamy na taką ewelinę! 
foto wł: Ewelina Gala kadra Polski U-20 (2009 r)!

     Teraz „pracujemy” w jednym klubie. Wierzę tak jak Ewelina, że najlepsze
dni są przed nią. Znam ją jako koszykarkę. Dzisiaj wiem dlaczego jest tak
lubiana w Gdyni. Ma w sobie takie „coś” – za co cenią ją jej przyjaciele
i sympatycy!
     Ewelina pisze swój blog na stronie PLKK. Dla mnie najlepszy – jaki pojawił
się na tej stronie. Dzisiaj zamieszczę go na swoim blogu. Kolejne odcinki
czytajcie na stronie PLKK!

Nigdy więcej!
foto wł: Dziewczyna, która wierzy w siebie – Ewelina Gala
                (LOTOS Gdynia)!

2010-09-25: Dlaczego?

Cześć Wam 🙂
   Zastanawiam się ostatnio, dlaczego ludzie, którzy rzekomo współpracują, robią
sobie pod górkę, rzucają kłody pod nogi i zachowują się jakby wcale nie chcieli sobie pomagać. Jaki jest w tym cel? Po co to robią?
Nie mam pojęcia! To tylko komplikuje wiele spraw, a przecież tak naprawdę jak
powiedziała mi kiedyś Agnieszka Szott (która jest kochaną dziewczyną) „jesteśmy
jedną wielką rodziną”. Mimo tego, że są jeszcze takie osoby z wielkim sercem… jest
jednak spora ilość tych, którzy wcale nie życzą innym dobrze, ale to jest ich wybór.
Ja wierzę, że będąc takimi ludźmi wcześniej czy później za to zapłacą.
Wiele z nas nie potrafi dostrzec jakie ma szczęście. Ludzie cierpią każdego dnia.
Tracą zdrowie, bliskich, ich dzieci ciężko chorują, Afryka głoduje i umiera tam tyle
ludzi. A Ci którzy mają zdrowie, bliskich, dobytek… zawsze uważają, że spotykają
ich najgorsze rzeczy świata. Otóż nie, są o wiele gorsze tragedie na całym świecie,
ale większość nigdy tego nie zrozumie, bo zaślepia ich własny czubek nosa.

Każdy chyba w swoim życiu użył słów: „nie ma sprawiedliwości na świecie”.
Ja też niejednokrotnie, ale wiem, że koniec końców ta sprawiedliwość się pojawi
i wynagrodzi każdemu to w jaki sposób sobie na nią zasłużył.
Chciałabym znać odpowiedzi na wiele pytań które mnie nurtują. Wiedzieć „dlaczego”
kiedy wszystko zaczyna się układać, wtedy niespodziewanie życie okazuje się być
jak domino, gdy jedno nie wychodzi, wali się nagle wszystko. Pogodziłam się jednak
z tym, że zapewne nigdy tej odpowiedzi nie dostanę. Kiedyś sądziłam, że siła charakteru polega na tym, żeby być coraz to twardszym, wyrobić w sobie zawiły system ochronny,
który pomaga nam pogodzić się z rzeczywistością, ale wszystkie metody kształtowania charakteru w takich momentach… wylatują przez okno, kiedy odkryjesz, że nie ma już żadnych prawd… a przynajmniej Ty w danych chwilach już żadnych nie dostrzegasz…
Czym dla prawdziwego sportowca jest kontuzja…?! Chyba każdy kto to przeżył wie jak
ciężki jest to okres. Chwila w której nagle przychodzi czas kiedy to na co pracujemy tak ciężko zostaje nam po prostu wyrywane z rąk. Marzenia i cele przez samych siebie
postawione nagle stają się odległe, mimo iż zbliżaliśmy się do nich coraz to większymi krokami. Tak właśnie było ze mną… Czułam, że wszystko zaczyna obierać dobry
kierunek. Zmieniłam klub, wyrwałam się z Torunia, przeszłam do Gdyni. Wzięłam udział
w meczu gwiazd z reprezentacją. Te rzeczy były dla mnie priorytetowe… Nagle wszystko upadło z momentem kiedy leżałam na parkiecie ze łzami w oczach wiedząc już, że to
nie jest drobny uraz. Jedna chwila zmienia wszystko i pozostawia Cię z milionem myśli, których nie potrafisz zrozumieć. Początki chyba każdego momentu w życiu są ciężkie. Spędziłam dużo czasu w domu z najbliższymi. Powoli nabierałam sił. Wyjechałam
do Poznania na rehabilitację, pracowałam ze wspaniałymi ludźmi. Każdy na sali rehabilitacyjnej bił się z własnym organizmem, zaciskał zęby i tolerował ból jaki nam towarzyszył by tylko odzyskać pełną sprawność. Dostawałam nowe zadania, nowe
rzeczy które mogłam już wykonywać. W końcu dostałam zgodę aby grać. Stopniowo wchodziłam w każdy element treningowy. Byłam pewna swojej nogi, tego, że już
wszystko jest w porządku, że jestem gotowa by pokazać się znów. Niestety na sparingu, kolano znów mi uciekło… płacz, krzyk, lament, ból i pytanie dlaczego tak się stało?
100% odpowiedzi nie ma, ale została wciąż nadzieja, że dobre rzeczy da się jeszcze
uratować nie niszcząc tego co się kocha i o co walczyło się do końca… 🙂 Nie ukrywam,
że to ciężkie, bo czekałam na 25 września ok 7 miesięcy… ale może przynajmniej
wypracuję sobie cierpliwość której nigdy nie miałam…
Nie byłabym sobą gdybym załamała ręce i bezczynnie usiadła. Nie zrobię tego NIGDY.
Będę walczyć, bo za wiele z siebie wycisnęłam żeby mi to zabrano 🙂 Mimo, że
to zdarzenie było jak najgorsze „deja vu” i nie mogłam tego zrozumieć… to jednak
wiem, że nie spocznę. Czasami trzeba zrobić krok do tyłu, żeby zrobić dwa do przodu.
 Dlatego dla wszystkich tych, którzy martwią się o mój stan psychiczny – nie bójcie się,
dam rade!!! Mam wspaniałych ludzi przy sobie, i to daje mi siłę! Jednak rodzina
i przyjaciele potrafią dodać skrzydeł 🙂 Fizycznie – kolanko zacznie się słuchać
i współpracować. Kiedyś powiedziano, że nie rozpoznajemy znaczących momentów
naszego życia kiedy właśnie się zdarzają . Dorastając zadawalamy się ideami, rzeczami
czy ludźmi, i przyjmujemy to za rzecz oczywistą. I jest tak przeważnie do chwili kiedy możemy to stracić, gdy zdajesz sobie sprawę z tego jak bardzo się myliłeś. Wtedy dostrzegasz, jak bardzo tego potrzebujes , jak bardzo to kochasz. A ja kocham tę grę,
i dlatego nie odpuszczę i nie zawiodę tych którzy na mnie postawili! Jak to mój dobry
kolega mi ostatnio napisał „sukces rodzi się w bólu”. Mam nadzieję Bartek, że masz
rację 😉 Nadal mam marzenia i nadal będę je zdobywać, a skoro jest pod górkę może
wdrapię się na ten mój mały szczyt 🙂 Warto walczyć o szczęście. I choćbym miała zginąć
na polu walki – wyszarpię sobie to szczęście.
Jeśli chodzi o nasz team, wszystko idzie w dobrym kierunku. Liga wystartowała, jestem
bardzo ciekawa jak będzie wyglądała w tym roku. Moim zdaniem wielkich rewolucji nie ma,
ale sport jest nieprzewidywalny i chyba nigdy nie przestanie zaskakiwać. Nie chcę nic obstawiać, bo nigdy za dobrze mi to nie wychodziło. Intuicja kobiety jednak nie zawsze
się sprawuje 😛
Chciałabym podziękować moim rodzicom, których wiele kosztuje każdy mój nawet mały „upadek”. Wiecie, że mimo wszystko to nas umocni i będziemy silniejsi.
Dziękuje również za to, że klub nadal we mnie wierzy i dostaję kolejną szansę.

„Mojemu prywatnemu trenerowi” :P… za to, że każdego dnia zaszczepia we mnie
optymizm i dzielnie w tym ze mną trwa. 🙂 Madziarce, która o mnie dbała na miejscu
żebym nie umarła z głodu, tak się o mnie martwi, że postanowiła co jakiś czas u mnie pomieszkać… ale chyba nie było jej źle bo w nocy słyszałam z drugiego pokoju… czasem jakieś chrapanie i nawet rozmowy przez sen 😀 Dzięki też reszcie dziewczyn z drużyny,
które są ze mną. I każdemu z moich przyjaciół za to wsparcie, które mi dajecie.
Wszystkim, którzy nadal wiedzą, że „Gala” się nie poddaje! Także tym, którzy nie wierzą,
bo mimo, że pomóc nie chcecie, wasz brak wiary daje siłę, bo jak wielka satysfakcja
pojawia się kiedy widzi się minę takiego człowieka 😉
Jak to moja kochana mama powiedziała: „Polak zawsze mądry po szkodzie”.

Pozdrawiam
Gala :]

Powodzenia Ewelino – jesteśmy z Tobą!

Turniej w Płocku – dzień drugi!

       Dzisiaj rusza
Ford Germaz Ekstraklasa!

     Koszykarska karuzela się rozkręca. Dzisiaj debiutowała polska
ekstraklasa. W pierwszym meczu Lider Pruszków pokonał w Toruniu
Energę 65 : 63. Za tydzień wystartuje Centralna Liga Kobiet (I liga).
Trochę później ruszą rozgrywki młodzieżowe. I tak będzie do początku
czerwca 2011 roku.
     W Płocku rozpoczęły się kolejne mecze turnieju juniorek.
W pierwszym sobotnim spotkaniu VBW GTK Gdynia pewnie pokonał
MKS Konin 80 : 43. Dla VBW GTK Gdynia K Kiejdrowska – 18 pkt,
K Pabisiak – 13, J Sendlewska i A Kochner po 10 pkt. Dla MKS Konin
najwięcej puntów zdobyła J Drop – 17.
     W meczu KKS Olsztyn – Bryza Kolbudy lepsze okazały się podopieczne
Magdy Szymkiewicz (Bryza) 71 : 56 . W zespole z Kolbud najsuteczniejsza
była M Naczk – 20 pkt, w zespole Olsztyna I Polak – 18. SKS 12 Warszawa
pokonał ekipę MKS Kusy Szczecin – 48 : 42. Dla zespołu SKS 12 najwięcej
punktów zdobyły P Olszewska – 12 i K Chojnowska 10, dla Kusego Szczecin 
A Wasilewska -17 i A Hełma – 15 
     UKS Aleksandrów Łódzki wygrał z zespołem Ireneusza Jasińskiego
MON-POL Płock – 60 : 54. Najwięcej punktów dla Aleksandrowa zdobyły
N Gworak – 16 i N Ziętkiewicz – 9. Dla Płocka K Sikorska – 19 i A Trzeciak 9.

 Ania i Asia czekają na swój dzień!
foto wł: Anna Jakubiuk i Joanna Kwaśniewska (VBW GTK Gdynia)!

     W pierwszym meczu półfinalowym o miejsca 5 – 8  MKS Konin pokonał
MON-POL Płock 47 : 44.Dla Płocka K Si korska zdobyła 14 pkt,
a J Domańska – 8. Dla Konina J Drop – 12 pkt. W drugim spotkaniu tej grupy
KKS Olsztyn pokonał MKS Kusy Szczecin 70 : 58.  Dla KKS najwięcej
pkt zdobyły K Zajączkowska – 18 i P Rojek – 13, a dla Kusego Sz-n
M Wojdalska 27 i K Rumińska 20 pkt.
     W meczach półfinałowych o miejsca 1-4 UKS Aleksandrów Łódzki
pokonał SKS 12 Warszawa, VBW GTK Gdynia  wygrał 69 : 42  z Bryzą
Kolbudy. Jutro o godz. 13-tej mecz o I miejsce w turnieju:
   
              VBW GTK Gdynia – UKS Aleksandrów Łódzki!

Powodzenia !

 

Gdynia pewnie pokonują SKS 12 Warszawa!

Turniej o puchar MON-POL w Płocku!

     Mistrz Polski kadetek z roku ubieglego (r. 1993 i mł) VBW GTK Gdynia
wygrał drugi mecz na turnieju w Płocku z ekipą SKS 12 Warszawa 63 : 44.
Dla zespołu z Gdyni najwięcej pkt zdobyły A Jakubiuk – 16 i J Sendlewska – 14.
Dla przeciwniczek najwięcej pkt zdobyła P Olszewska – 9.

Kamila nie powiedziała osatniego słowa!
foto wł: Kamila Szmytkowska VBW GTK Gdynia – MP kadetek 2009 r.

     UKS Aleksandrów Łódzki pokonał Bryzę Kolbudy 78 : 60.
W Kolbudach najskuteczniej rzucała M Naczk – 23 pkt, a w Aleksandrowie Ł.
Ż Morawiec 18 i I Walentowska -17 pkt.
W przedostatnim meczu dzisiejszego dnia spotkały się zespoły
MKS Kusy Szczecin i MKS Konin. Dla Szczecina  K Rumińska zdobyła 29 pkt,
dla Konina J Drop – 16 pkt. Wygrał zespół ze Szczecina 51 : 49.
     Na zakończenie pierwszego dnia turnieju wyszły na parkiet zespoły
KKS Olsztyn i MON-POL Płock. Mecz ten wygrały dziewczyny
z Olsztyna 57 : 45. Dla Płocka po 7 pkt zdobyły: I Nowak, J Domańska
i A Trzeciak. Dla Olsztyna A Skarżyńska rzuciła 13 pkt i I Polak – 12. 
     Organizatorem turnieju jest pan Tomasz Marzec, który będzie
przekazywał mi rezultaty zakończonych spotkań. Dziękuję! 

W sobotę od rana kolejne mecze!

 

Juniorki grają w Płocku!

Puchar MON – POL w Płocku!

     W pierwszym spotkaniu VBW GTK Gdynia wygrała pewnie z MKS Kusy
Szczecin
75 : 34. W zespole trenera Roberta Steciuka nie zagrała czołowa
zawodniczka ekipy – Ela Giedrojć. Najwięcej punktów dla Gdyni zdobyły
K. Pabisiak – 19 i J Sendlewska 12, dla Kusego – M Wojdalska 12
i K Rumińska 8 pkt.

Ela nie ... dojechała do Grecji, szkoda!
fot wł: Elżbieta Giedrojć – MKS Kusy Szczecin!

     W  meczu pomiędzy SKS 12 Warszawa, a MKS Konin – wygrał po
wyrównanym spotkaniu – zespół z Warszawy 47 : 41. Ekipa z Konina to
w większości dziewczyny ur w latach 1995 – 96! W zespole SKS 12 zabrakło
3 zawodniczek, trenujących na codzień w SMS Łomianki (M. Skrzecz,
D. Miłoszewska i A. Wolańska). Najwięcej pkt dla SKS 12 W-wa zdobyły
M Wachowska i P Olszewska po – 8 a dla Konina J Drop (r.1995) – 23!

Monika nadrabia zaległości po tenisie!
foto wl: Monika Skrzecz – SKS 12 Warszawa!

     Kolejny mecz to pojedynek gospodarza turnieju – MON-POL
z UKS Bryza Kolbudy
. Zakończył się on pewnym zwycięstwem
podopiecznych trenera Płocka – Irka Jasińskiego 56 : 43. Najwięcej
punktów dla Płocka rzuciły I Nowak 16 i K Sikorska 15. Dla Kolbud
20 pkt zdobyła M Naczk.
     W meczu KKS Olsztyn – UKS Aleksandrów Łódzki wygrała
drużyna z Aleksandrowa 63 : 44. Najwięcej punktów dla UKS zdobyły
I Walentowska – 12, E Kanert i A Lewandowska – po 11.W KKS Olsztyn
najskuteczniejsza była N Żukowska – 15 pkt.
     

Wyniki pozostałych spotkań w kolejnym wpisie!

     

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij