Marta Urbaniak!

Długo czekała!

     W listopadzie 2008 roku Magda (!) Leciejewska polecila mi swoją koleżankę,
jako zawodniczkę, w I ligowym zespole VBW GTK Gdynia. Przeprowadzilem
wywiad i okazało się , że to Marta Urbaniak, która długo pauzowała z powodu
kontuzji. Marta wznowiła treningi i była jedą z lepszych zawodniczek w moim
zespole.

        Olimpia, SMS i LOTOS!
        foto wł: Marta Urbaniak (Lotos)
 
     W tym sezonie pracuję jako asystent z Jackiem Winnickim. Pod koniec
ubiegłego roku kalendarzowego w Lotosie nastąpiły wielkie zmiany.
Pożegnaliśmy wiele doświadczonych zawodniczek. Brakowało dziewczat
do treningu. Tym razem to ja zaproponowałem udzial Marty Urbaniak
w treningach I zespołu LOTOSU.
     Dzisiaj wraz z kolegami z zespołu, byliśmy dumni z postawy Marty (7×3)!
Jutro kolejny mecz w finale ekstraklasy (FGE).

PS Dziękuję Pani od ortografii za lekcję! Wiem , że często piszę zbyt szybko
i niestarannie. Po 17 latach nieobecności w kraju mam też „małe” problemy
z właściwą pisownią. Będę się starał popełniać mniej błędów! Przepraszam!
 
Lotos ma „dwie piłki meczowe”!

Zdrowie najważniejsze!

„Ja, tylko ja – wiem wszystko” !?

     Życie zmienia pokolenie młodych trenerów. Mamy do siebie nawzajem
dużo więcej szacunku. Są oczywiście jeszcze Ci najlepsi, wszystko wiedzący
i ciągle się gdzieś przymilający. Na siłę szukają własnych osiągnięć.
     Potrafią ładnie czarować frazesami zasłyszanymi w okolicach hal sportowych.
Mieszają z błotem niewygodnych dla nich ludzi. Znają się na wszyskim!
     Są też inni. Oni pracują, często krytykowani przez tych „najmądrzejszych”.
Wychowują dobre zawodniczki, odnoszą sukcesy ze swoimi zespołami. Do takich
należy między innymi Dawid Mazur. Pierwszy raz spotkałem Dawida na campie
centralnym dziewcząt w Nowym Targu.

  Dawidowi się udało, a ilu trenerom - nie?
  foto wł: Dawid Mazur na zgrupowaniu PZKosz w Tarnowie Podgórnym! 

     Przez długi czas był podporą sztabu szkoleniowego kadry kadetek. Prowadziłem
z Dawidem długie rozmowy. Często odtrącany przez tych „lepszych” był załamany.
W pracy z dziewczynami pokazał swoje prawdziwe oblicze. Moja rola w jego
karierze była bardzo mała. Wytykałem mu tylko jego dobre strony, co nie było
takie trudne przy jego zaletach. Był lubiany w grupie młodych trenerów, którzy
w tym czasie pracowali razem ze mną w szkoleniu centralnym.
     Na moje „nieszczęście” zaproponowano mu prowadzenie dołującej na końcu
tabeli II ligi – drużynę męską Wisły Kraków. Często rozmawialiśmy podczas sezonu.
Przekonywałem Go, do słusznych idei , które stosował w pracy ze swoją nową
drużyną. Dzisiaj powinien się cieszyć z olbrzymiego sukcesu (utrzymanie się
w II lidze), a on martwi się o swoje zdrowie.
     Podobny los spotyka Bartka Słomińskiego. Typowy młody pracocholik, który
swoje sukcesy zawdzięcza tytaniczej pracy. Natura dała mu ostatnio dwa mocne
ostrzeżenia. Jego zawodniczki są podporą kadry Pomorza dziewcząt. Ich sukces
wystawi mu kolejną sportową laurkę. Po tytule Mistrza Polski młodziczek, może
być trenerem kilku znaczących zawodniczek – z tytułem Mistrza OOM!
     Wielu innych młodych , utalentowanych trenerów myśli, że przechytrzy naturę.
Oby im się to udało!
     Radek Szwaja, Krzysztof Szwej, Irek Jasiński, Krzysztof Janik, Radek
Kuciński, Mariusz Świerk,Zbyszek Pietrzak, Justyna Borońska – to Ci, którzy
dzisiaj trzymają się dobrze.
     Pracuje dzisiaj jeszcze dziesiątki, a może setki uzdolnionych trenerów, których
nazwiska wiele znaczą na polskiej mapie koszykówki kobiet.
     Oby „wybrańcy” narodu”  nie dobrali się do nich! Niech lepiej się pastwią nad
moją osobą. Niech tylko zostawią w spokoju tych , którzy uczciwie pracują.

Dawid – jesteśmy z Tobą!

 

Zmiany w geografi polskiej koszykówki!

Piętnasty finał LOTOSU!

     Pierwsze finały dzisiejszego Lotosu to „samotny biały żagiel”. Później
o tytule decydowały mecze Gdyni z Krakowem. W ubiegłym sezonie dołączył
do czołówki zespół z Gorzowa. T tym roku czołówka to już pięć drużyn.
     Oby za rok dołączyły kolejne ekipy. Szkoda mi młodziutkiej drużyny MUKS
z Poznania. Może to sentyment po prowadzeniu kadry kadetek, w której
wiele zawodniczek grało w Poznaniu. Drugim trenerem kadry był również
szkoleniowiec MUKS – Piotr Neyder. Poznanianki zagrają w I lidze centralnej.

 
  foto wł: Iwona Jabłońska, AC i Janusz Mróz!

     Inaczej jest w koszykówce młodzieżowej. Dominują jeszcze duże ośrodki,
które mają możliwość zasilania się zawodniczkami z innych ośrodków. Coraz
więcej do powiedzenia mają przedstawiciele mniejszych miejscowości.
     Wierzawice, Dębnica Kaszubska, Jastrzębie Zdrój, Jurków, Sokołów Podlaski,
Aleksandrów Łódzki i Tarnawa Dolna – to tylko nieliczne miasta, które znaczą
coraz więcej na koszykarskiej mapie naszego kraju.
     Więcej miast pokaże się na kolejnych mistrzostwach w kategorii kadetek
i młodziczek. Powinna im pomóc praca nowego szefa wyszkolenia w PZKosz
– Romana Skrzecza.
     Z ciekawością będziemy oglądać półfinały Ogólnopolskiej Olimpiady
Młodzieży dla roczników 1995 i młodszych. Czekamy na potwierdzenie
umiejetności zawodniczek, które już uczestniczyły w szkoleniu centralnym
i na pokazanie się kolejnych utalentowanych dziewczyn. Wraz z nimi poznamy
wielu „nowych” szkoleniowców, którzy na codzień wykonują mrówczą pracę
w swoich klubach – dla dobra naszej dyscypliny.

Oby „geografia” polskiego basketu 
           
zmieniała się dalej!  
     
      

Osiołek, pies i żabka!

Wigilia piątego meczu!

     Zwierzęta w „wigilię” mówią ludzkim głosem. Na rynku w Toruniu stoi rozsądny
osiołek. Wszyscy go dotykają na szczęście. Ze spokojem przyglada mu się nawet
sędziwy Mikołaj Kopernik na swoim postumencie. Z drugiej strony ratusza małe
żabki grechoczą coś o toruńskiej koszykówce. Parę metrow dalej pocieszny
piesek stara się zrozumieć, na czym polega tegoroczny „fenomen” piernikowej
drużyny.

  Twardy piernik (osiolek) do zgryzienia!
  foto wł: Osiołek powiedział, że Gdynia będzie miała twardy piernik do zgryzienia!

     Tegoroczne pierniki są wyjatkowo twarde. Nawet „wawelski smok” połamał
sobie na nich zęby! Teraz mogę powiiedzieć: lubię TORUŃ!
     Wrócę do koszykowki w Wierzawicach. Pan Piotr Musijowski  rozsławił tą „gminę”.
Trzy lata temu nie wszyscy mogli mi powiedzieć, gdzie leży ta miejscowość. Teraz
koszykarski świat wie, gdzie są Wierzawice i z czego słyną! Trzymajmy kciuki, aby
w tym regionie nic złego nie stało się miejscowej koszykówce.

  Arbitralne żabki!
  foto wł: Już w poniedziałek rano żaby rechotały o piatym meczu!?

     Pragnę tylko wyjaśnić, że ja pochodzę z Koszalina i z tej „małej” miejscowości
powołano mnie dwa lata temu na trenera kadry kadetek (rocz. 1992).
     Jutro ostatni mecz , który wyłoni drugiego finalistę tegorocznych mistrzostw
Polski seniorek. Gorzów ze spokojem czeka na kolejnego rywala.
     W Lublinie rozpoczęły się ćwierćfinały MP juniorek. Na razie niepokonanym
zespołem sa młode Lublinianki. W piatek poczatek kolejnych turniejów. W sobotę
boje rozpoczną reprezentacje województw w zawodach półfinałowych OOM.

  Pan
  foto wł: Piesek pilnuje swojego koszykarskiego Pana po wtorkowym meczu!
   
     Tu wielkim faworytem są dziewczyny z Pomorza. Relatywnie mają większe
szanse, niż juniorki starsze z VBW GTK Gdynia. W roku ubieglym mistrzem
Polski w tych rocznikach była ekipa VBW GTK Gdynia, Bryza Kolbudy
wywalczyła brązowy medal, a młode koszykarki z Tczewa (jeden z faworytów
tych mistrzostw)  zostały wyeliminowane poza boiskiem
(brak badań lekarskich?).
    

Trzymamy kciuki za Wierzawice!

 

Historia Piotra Musijowskiego!

Człowiek, który storzył basket w Wierzawicach!

  Obiad u MC Piotruś!
  foto wł: Zespól Wierzawić po jednym z meczów młodziczek (r. 2009)!
    
Wywiad w jednej z regionalnych gazet – po wycofaniu się zespolu Lotnika z walki
o I ligę centralną – z trenerem Piotrem  Musijowskim:

1/ Udało się stworzyć fajny zespół, ale dziewczyny nawet nie mogą sprawdzić czy dałyby radę awansować i ewentualnie grać w lidze centralnej? Co oprócz smutku Pan czuje?

 Nie czuję smutku, to zbyt poważne słowo. Czuję zażenowanie z powodu licznych pochodnych składających się na aktualną sytuację koszykarek Lotnika, zwłaszcza pierwszego zespołu – maturzystek i licealistek z Leżajska. Po pięciu latach mojej pracy w tym klubie zawodniczki osiągnęły pułap możliwości, który niejednokrotnie byłby marzeniem dla innych drużyn, i będąc już prawie na samym szczycie, zostały zmuszone przez brutalną rzeczywistość do rezygnacji z możliwości osiągnięcia go. Faktycznie, awans był na wyciągnięcie ręki, w przyszłości każda z nich miałaby szansę sprawdzić się w grze na zapleczu ekstraklasy. Postanowiono inaczej, nie miałem na tę decyzję wpływu. Potrzeba było na turniej finałowy do Swarzędza 3800 zł, nie znalazło się, tymczasem – paradoksalnie – klub dostał za tę decyzję od PZKosz 5000 zł kary i dodatkowo, jeśli nie zapłaci do 21 dni ( taki przepis), U-16( kadetki ) i U-14 ( młodziczki ) nie zostaną dopuszczone do rozgrywek centralnych, do których awansowały. U-18 ( juniorki) zmieszczą się w tym terminie ,a ponieważ zaczynają w najbliższy weekend, zostaną dopuszczone warunkowo. Czy kara zostanie zapłacona- nie wiem.

 2/ Wierzawice to mała miejscowość, działaczom ani samorządowcom nie udało się znaleźć sponsorów, to było do przewidzenia?

Muszę Panu powiedzieć, że spodziewałem się takiej sytuacji od początki sezonu 2009/2010, choć liczyłem na awans, a później, gdyby się nie znalazł żaden sponsor, mogliśmy nie przystąpić do rozgrywek, co jest możliwe według najnowszych przepisów. Takiego scenariusza, jaki nas spotkał, nie brałem pod uwagę.

 Jak Pan wie, koszykarki Lotnika zdobyły w ubiegłym sezonie IV miejsce w Polsce w juniorkach, a potem Mistrzostwo Polski Szkół Średnich. Sezon dla nich zakończył się późno, dopiero w połowie czerwca. Potem była nieudana batalia o „dziką kartę” do I Centralnej. Te czynniki wskazywały na pozytywny stosunek do najbliższego sezonu. Jednakże we wrześniu, dało się zauważyć ignorancję sukcesów koszykarek ( chociaż wcześniej były potrzebne, by uzyskać pozwolenie i finanse na budowę hali sportowej w Leżajsku ), jako że jest to miesiąc, w którym przyznaje się nagrody za poprzedni rok szkolny i sezon. Ani Starostwo, ani Gmina nie uznała za zasadne spotkać się z dziewczynami, choćby na zwykłe uściśnięcie ręki i podziękowanie za rozsławianie ziemi Leżajskiej w Polsce. O nagrodach nie wspomnę. Nie jest sztuką w lipcowym numerze „Kuriera Leżajskiego” pisać na pierwszej stronie, iż „Leżajsk koszykówką słynie”, a w numerze chwalić się dokonaniami zawodniczek, lecz – uważam – sztuką jest spotkać się i dowartościować tym spotkaniem zawodniczki, ich pracę, wyrzeczenia, harówkę oraz wszelkie pozytywne strony wynikające z uprawiania sportu. Dziękując im, dziękuje się również ich rodzicom, którzy wspomagają swe pociechy jak mogą i potrafią, zwłaszcza, iż koszykarki Lotnika grają za darmo. Pomimo moich licznych sygnałów w tym kierunku, zarówno do działaczy klubu, jak i do włodarzy samorządów, takiego spotkania do dziś nie było. A to sporego kalibru błąd, sądzę.
Mimo tego podjąłem wyzwanie jakie stawiał mi sezon i spróbowałem zrobić co się dało na parkiecie, by był to sezon udany. W każdej grupie rozgrywkowej grało po dwa zespoły, wszystkie grupy młodzieżowe awansowały do rozgrywek centralnych, U-20 ( będąc rocznikiem młodszym 1-2 lata) zajęły w marcu 6 miejsce w Polsce. Ten sam zespół wygrał I ligę regionalną, a na turnieju ½ play off awansował do pierwszej czwórki w Polsce.
Czy działacze samorządowi rzeczywiście szukali sponsora i nie znaleźli? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Marek Gołąb – założyciel klubu, były prezes, obecnie człowiek od finansów w klubie wspomniał na łamach Nowin, iż ”samorządy pomagały jak mogły”. Ja mam trochę inne zdanie. Być może pomagali, jak chcieli? Między tymi czasownikami jest spora różnica!

 3/ Z drugiej strony są drużyny sportowe, jak kiedyś piłkarska Amica Wronki, gdzie udało się w małej miejscowości stworzyć ekstra klasowy klub….

 Oczywiście, istnieją na mapie Polski małe miejscowości, w których sport rozwija się bardzo ambitnie, profesjonalnie, sięgając swym poziomem najwyższych szranków. Na początku stycznia tego roku pozwoliłem sobie napisać sporych rozmiarów pismo do samorządów, prezesów, sponsorów, dyrektorów i przyjaciół klubu z rzetelną oceną dokonań zespołów po pierwszej części sezonu, wraz z wizją niedalekiej i dalszej przyszłości. Jeden z akapitów zawierał właśnie porównanie Leżajska do małych miejscowości Polskich, w których „dzieje się” sport profesjonalny. Wymieniłem około 30 miasteczek czy miejscowości, konkludując, iż Leżajsk mógłby być również takim miastem. Nie odpowiedział nikt.

 4/ Starosta wyjaśniał, że sponsorzy chcąc widzieć szybko efekty swojego zaangażowania, wolą raz czy drugi dać jakąś kwotę pieniędzy, niż długotrwale wspierać kluby sportowe. Chce Pan to komentować? Ocenić takie zachowanie sponsorów, gdy np. Browar Leżajski wspiera siatkarzy Asseco Rzeszów, a nie ma ochoty być strategicznym sponsorem koszykarek z Wierzawic…

 Pan Starosta wyjaśniając zagadnienie sponsorowania klubów powiedział prawdę. Tak jest w istocie. Decyzja o tym co robi sponsor ze swoimi finansami należy przecież do niego i to jego sprawa kogo chce, a kogo nie chce finansowo wspierać. Zastanawia mnie jednak dlaczego w okresie, w którym jestem związany z Lotnikiem pojawiła się taka niewielka ilość firm, chcących w jakichkolwiek kwotach wspomagać koszykarki? Była też – co jasne – pewna ilość tzw. obiecywaczy. Ci jednak nie dotrzymują słowa.
Natomiast Browar Leżajski przez kilka lat wspomagał klub niewielkimi kwotami, tłumacząc to faktem, iż koszykarki Lotnika są niepełnoletnie, a obowiązuje ich ustawa antyalkoholowa. Dziś, gdy są pełnoletnie ( pierwszy zespół ) Browar woli zainwestować w Asseco Rzeszów, i to ich decyzja. Należy ją uszanować.
Sądzę, że proces ten jest związany z umiejętnością i próbami szukania/dotarcia do ewentualnych sponsorów i muszą to robić właściwi ludzie. Czy władze samorządowe i władze klubu robiły to rzetelnie, tego nie wiem. Osobiście pisałem kilka pism do firm. Odpowiedzi nie otrzymałem. Trener ma jednak inne pole do działania, a na tej płaszczyźnie zrobiłem, co widać i słychać.

5/ Dyrektorzy Szkół mówią zgodnie; będziemy bazą szkoleniową, będziemy dostarczać wyszkolone zawodniczki zespołom z regionu i całej Polski. Jak Pan to odbiera? To ujma na honorze działaczy i trenerów, czy raczej duma, że można ogrywać, a potem wypuszczać w świat młode koszykarki?

Zarówno Pan dyrektor ZS w Wierzawicach, jak i Liceum w Leżajsku wypowiadają się w oparciu o aktualny horyzont zawodniczek i klubu. A jest on teraz bardzo zawężony. Plan który próbowaliśmy realizować, oparty był na kolejnych poziomach rozgrywkowych, od młodziczki po seniorki. Jest to plan sensowny, ponieważ implikuje właściwe działanie: młodsza patrzy na starszą i się wzoruje. Ma w niej swego idola, bohatera, czerpie właściwe wzorce i postawy. Ma cel. Gdy tych starszych nie ma, perspektywa przyszłości się zamazuje, jest niepewna, niestabilna, staje się iluzją. Zaś starsza, która zostawiła w klubie 9, 10 lat ciężkiej pracy, zostaje pozbawiona szans na próbę dorosłej koszykówki w macierzystym klubie i musi się udać na emigrację lub zrezygnować. Można się oczywiście cieszyć z dobrze wyszkolonej młodzieży, która zasili Polskie kluby – one bardziej zacierają ręce z radości, bo wiadomo, że najtrudniejsza praca to ta na nizinach fundamentalnych, ale nie takie były plany i wizje. I nie tylko moje. Dumę bym zdecydowanie odrzucił, ponieważ dumnym tu nie ma z czego być. Z faktu podeptania ludzkiej pracy i wysiłku – dumnym się być nie powinno.

 6/ Takie życie? Wszystko można zrzucić na to, że jednak żyjemy na peryferiach koszykarskiej Polski…

Tak, ma Pan rację, egzystencja na peryferiach koszykarskiej Polski jest bardzo trudna. Stale dochodzą do nas wiadomości z klubów ościennych, o mniejszych lub większych trudnościach. Mimo tego, warto zwrócić uwagę na fakt, iż znajdują się tu ludzie, którzy walczą o swoje marzenia i ich realizację. My też to zrobiliśmy, przegraliśmy, teraz musimy strawić tę porażkę. To możliwe, ale trudne, zwłaszcza, gdy jakiś czas temu usłyszeliśmy opinię pewnego polityka, który stwierdził, że z takiego czy owego powodu „zniszczy koszykówkę wokół Leżajska”.

 7/ Trener na pewno czuje jakąś pustkę. A widzi Pan zachowanie dziewczyn, jak one reagują?

Nie lubię, nie znoszę, gdy depcze się ludzką pracę. Tak się czuję, zawodniczki podobnie. Niektóre stały się bardziej agresywne w wypowiedziach, trochę nieobecne na lekcjach w szkole i na trwających nadal treningach, ale przyznaję, że przez tych kilka lat udało mi się wypracować miedzy nami dość mocną nić porozumienia i zrozumienia, i powiem szczerze, że trzymam je w ryzach. To jest dla nich najważniejszy życiowy mecz – paradoksalnie – poza boiskowy. Mam nadzieję, ze go wygrają.

 8/ Muszą przeskoczyć ze znanego grona do myślenia/działania bardziej indywidualnego, szukać miejsca do gry, albo zakończenia koszykarskiej kariery…

Prócz matury, szukania klubu, testów, obozów, itd., nakładają się na to wszystko problemy związane z rozpoczęciem studiów i utrzymaniem się na nich, nie tylko naukowo, także finansowo. To są niezwykłe wydarzenia w życiu młodego człowieka, zmierzającego ku dorosłości.
Już w tej chwili mam kilka ofert dla nich, gdy przejdą przez maturę, będę im pomagał w realizacji marzeń i celów. Być może niektórym się uda, a niektórym się nie uda. Słusznie, takie jest życie…

 9/ Lotnik nie walczy w tym roku o grę w I Centralnej, ale nie jest wykluczone, że za rok uda się stworzyć fajny zespół i znaleźć pieniądze, by stworzyć profesjonalny klub. Czy raczej uznaje Pan, że ten rok był przełomowy, w kolejnych latach będzie trudniej o fajną atmosferę, wyrównany zespół?

W ubiegłym roku wypowiedziałem się na łamach Nowin, iż najstarsze koszykarki Lotnika kończą szkołę średnią w tym sezonie, i jeśli klub nie zapewni im przyszłości, odejdą, a jeśli tak się stanie, wokół Leżajska nie zbuduje się dorosłej koszykówki. Opinię tę podtrzymuję. Co przyniósł nam ten sezon, widzimy. Zawodniczki odchodzą, takich jak te, nie będę już miał. Klub nie ma ambicji profesjonalnych, lecz amatorskie. Nie wierzę w większe pieniądze w przyszłości, ani w to, że z młodszych roczników zbuduję podobny zespół. Każdy trener wie, jaki ma materiał i na co go stać. Patrzę realistycznie, choć idealizm uprawiam. Ale głupcem nie chcę być.
Prawda jest taka, że wiele klubów i trenerów z Polski dzwoni do mnie z „kondolencjami” związanymi z  prawdopodobną agonią klubu, ale przede wszystkim z pytaniami o zawodniczki. I wcale nie chodzi o najstarsze. Pytają o wszystkie roczniki, proponując bardzo dobre warunki dla dziewczyn. Tak to działa i nie ma się co dziwić. Klub z przyszłością, czy klub do czasu? Wybór należy do zawodniczek.

 10/ Moja przyszłość?

  Szczęśliwa rodzinka!
  foto wł: Trenerzy Lotnika Wierzawice – Piotr Musijowski z synem!

Skończę sezon ligowy – jakkolwiek, skończę rozgrywki szkolne, kilka turniejów przed nami. Na wakacjach przemyślę i zdecyduję co dalej. Czas pokaże.
Ciekawa i inspirująca była ta perspektywa związana z Lotnikiem Wierzawice i Leżajskiem.
Cała koszykarska Polska patrzyła na dziejący się tu fenomen. Patrzono z bardzo dużym zainteresowaniem i pytaniem: Wytrzyma, czy pęknie ?
Szkoda tego.

Tacy ludzie tworzą naszą koszykarską przyszłość!

 

Powrót do normalności!

Wiele, różnych komplikacji!

     Życie nie ułatwiło końcówki sezonu naszym sportowcom! Opóźnienie 9 dniowe spowodowało różnego rodzaju komplikacje. Wcześniej zarezerwowane obiekty
sportowe, hotele i środki transportu okazały się przedwczesne. Trzeba to wszystko
zorganizować  od poczatku.
     Wczoraj wznowiono rozgrywki w polskiej ekstraklasie. U pań półfinały i awans
do finału podopiecznych trenera Maciejewskiego – AZS PWSZ Gorzów. W Toruniu
wygrana „Twardych Pierników” i Energa prowadzi w walce o finał 2 : 1. Czy jest to
niespodzianka?
     Pod koniec tygodnia ruszą ponownie rozgrywki młodzieżowe. Pólfinały OOM
i ćwierćfinały MP juniorek. I tak będzie do połowy czerwca, kiedy swój finał będą
grały młodziczki.
     W Toruniu jest piękny słoneczny poranek. Miasto wygląda bardzo dostojnie
o godzinie 6.00 rano. Czy tak samo będzie wygladało parę minut przed g. 20-tą?
Miasto Kopernika przypomina mi rok 1979. Wtedy urodziła się moja córka Agata,
a siedemnastoletnie koszykarki SZS AZS Koszalin zdobyły złoto na Spartakiadzie
w Toruniu.
     Sentyment po tych zawodach pozostał i chciałbym, aby był kontunuowany.
Trener Szczechowiak, który ma w zespole córkę i syna myśli o sukcesie swoich.
Jest on legendą męskiej koszykowki w Toruniu. Pamiętam boje jego zespołu
z podopiecznymi Jurka Olejniczaka (AZS Koszalin).
     Czy Toruń musi mi się kojarzyć tylko ze wspomnieniami? Oby tak się nie
stało. Mina osiołka, który patrzy na pomnik Mikołaja Kopernika w centrum
miasta jest przynajmniej dziwna. Również gęsto rozstawione kamienne i stalowe
żaby są bardzo tajemnicze.

Jaki będzie dzisiejszy wieczór w Toruniu?

 

Nie mówmy o innych – mówmy o sobie!

O czym możemy zadecydować sami?

     Ciągle pytamy się o to jak będzie wyglądał nasz kraj jutro.
Odpowiedź jest prosta – tak, jak my będziemy się zachowywać.
Nie chodzi tu o jakiś patos i wielkie slowa. Nasze życie sklada się
z małych cząstek. Jeżeli te elementy będą w większości pozytywne
to i nasze współistnienie bedzie łatwiejsze.
     W jaki sposob to moze dotyczyć nas – trenerów? Skazani jesteśmy
na rywalizację. Ale, dotyczy to naszych zespołów i zawodniczek.
Nigdy nie powinniśmy „walczyć” przeciwko sobie. Krytykowanie
innych szkoleniowców – tak nagminne w naszym życiu – nie pomaga
nam wykorzystać naszego wspólnego doswiadczenia.
     Kiedyś, dawno temu byłem inicjatorem w Koszalinie powołania
wolnych związków zawodowych trenerów przy powstałej „Solidarności”.
Wraz z Mikołajem Kobusem i Leszkiem Jobdą utworzyliśmy komitet
założycielski. Z naszej trójki tylko Mikołaj Kobus, były ciężarowiec
Iskry Białogard wytrwał w tej działalności i nawet później w wolnej
już Polsce był zastępcą Prezydenta miasta Koszalina. 
     My z Leszkiem pozostaliśmy dalej szkoleniowcami. To właśnie
Leszek Jobda – dawny trener II ligowej Gwardii Koszalin w piłce
ręcznej wpoił nam szacunek dla swoich kolegów „po fachu”. Jak
często się „zapominamy” i oceniamy – nieraz publicznie nielubianych
przez siebie kolegów.
     Często samo życie nie ulatwia nam naszej pracy. tak było z moją
osobą w 2008 r. zaproponowano mi za plecami innego trenera – pracę
z kadrą Polski kadetek. Nim się naprawdę zorientowalem w sytuacji 
byłem nuż trenerem kadry. W 1982 roku w ten sam sposób zostałem
odsuniety ze szkolenia centralnego.
     Nie mamy przjrzystych reguł powoływania i ew. odwoływania
trenerów szkolenia centralnego. Mogę coś o tym powiedzieć nawet
dzisiaj. Często zmieniamy decyzję wcześniej podjęte, w sposob
niezrozumialy dla zainteresowanych.
     Zresztą tak samo niezrozumiale jest czasami na niższych szczeblach
szkolenia. Zmienić można każdego – o ile nie realizuje postawionych
przed nim zadań. Ocena naszej pracy zawsze bedzie bardzo trudna.

  Taki spokojny człowiek!
  foto: Aniołek na trenerskiej ławce!

     I właśnie dlatego, my trenerzy powinniśmy się bardziej szanować
w codziennym sportowym życiu. Aniołki są tylko w niebie, a na ziemi
my – zwykli ludzie ze swoimi slabościami. Osobiście też nie jestem
aniołkiem. Tym bardziej szanuję swoich kolegow „po fachu”!

Czy stać nas na zmianę małej cząsteczki?

 

Trudna lekcja patriotyzmu!

Co będzie później?

     To co zawsze! Pamiętamy jak było 5 lat temu. Ile to trwało?
Życie już toczy się normalnie. „Podskórne wojny” toczą się od chwili
tego wielkiego nieszczęścia. „Obiektywna” telewizja, „czy gorzkie żale”
kolegów, tych którzy oddali życie na slużbie dla Polski.
     Godnie zachowują się ludzie szeroko pojętego sportu. Sportowcy
trenują i śledzą wszystko to – co się dzieje w kraju. Od poniedziałku
wrócą do sportowej karuzeli. Czołowe zespoly koszykówki kobiet, będą
kontynuowały mecze pólfinałowe „play-off” –  w Toruniu i Polkowicach.
     Tydzień później do boju ruszy koszykarska młodzież. Bogatsza o te
trudne doświadczenia, będzie szlachetnie walczyć o miano najlepszych 
w naszym kraju. Oby, ta lekcja patriotyzmu zostala w naszej młodzieży
jak najdłużej.

Wytrwajmy w tym bólu – godnie do końca! 

Ciągle coś nowego!

Basket i jego przyszłość!

http://www.koszykowkakobiet.pl/

     Coraz więcej piszemy o kobietach! Powstal nowy portal internetowy
„koszykówka kobiet”. Życzymy mu powodzenia, dla dobra rozwoju basketu
w Polsce. Im więcej bedzie informacji o żeńskiej koszykówce, tym lepiej
dla nas. 
     Znamy nowy kalendarz rozgrywek młodzieżowych. Przesunięto je
o tydzień. Serię finałów MP zakończą kadetki w dniach 2-6.06.2010
i młodziczki (11 – 13.06.2010 r).
     Wrócę na chwilę do turnieju kadetek we Francji. Oglądając mecz
Hiszpania – Belgia wydawało się nam, że to inna planeta. Sprawność
zawodniczek i ich wyszkolenie indywidualne robiły ogromne wrażenie.
     Rozgrywająca reprezentacji Belgii na co dzień gra w ekstraklasie
– przeciętnie po 12-13 minut. Cudownie kozłuje, wspaniale rzuca i widzi
prawie wszystko! Cały zespół imponuje skutecznością rzutów,
łatwością gry szybkim atakiem i atakiem pozycyjnym. O Hiszpanii nie
trzeba nic pisać, bo to ścisla europejska czołówka od wielu lat. Turniej
wygrały zawodniczki z Francji dzięki znakomitej organizacji gry zarówno
w ataku jak i w obronie.
     Jak na tle tych zespołów wypadły Polki? Nieźle. Z Francją prowadziliśmy
jeszcze w 29 minucie meczu. Z Hiszpanią paraliż w I kwarcie (31-10), 
a później było już tylko lepiej. W ostatnim spotkaniu graliśmy juz dużo
lepiej i dało nam to zwycięstwo nad zespołem Belgii, który w ostatnich
latach zdecydowanie wkracza do elity zespołów w Europie. Wyniki te
zweryfikują mecze na Mistrzostwach Europy.
     Echem naszej postawy na tym turnieju, był wczorajszy telefon
trenera kadry Francji, z zaproszeniem na kolejny turniej w tym kraju.
Proponowano nam imprezę w dniach 16 – 18.07.2010. W tym czasie
nasz zespól gra mecze kontrolne w Czechach, co zostało zaprogramowane
dużo wcześniej.
     Od poniedzialku (19.04.10) wracamy na krajowe parkiety. Będziemy
wzmocnieni trudną lekcją, jaką dane nam było przyżyć w ostatnich dniach.
Myślę, że zachowujemy się godnie w tych trudnych dniach. Jak zwykle
w naszym kraju są tacy, którzy myślą inaczej. Uszanujmy również ich!

 
Demokracji uczymy się ciągle!

  
 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij