Człowiek, który storzył basket w Wierzawicach!

foto wł: Zespól Wierzawić po jednym z meczów młodziczek (r. 2009)!
Wywiad w jednej z regionalnych gazet – po wycofaniu się zespolu Lotnika z walki
o I ligę centralną – z trenerem Piotrem Musijowskim:
1/ Udało się stworzyć fajny zespół, ale dziewczyny nawet nie mogą sprawdzić czy dałyby radę awansować i ewentualnie grać w lidze centralnej? Co oprócz smutku Pan czuje?
Nie czuję smutku, to zbyt poważne słowo. Czuję zażenowanie z powodu licznych pochodnych składających się na aktualną sytuację koszykarek Lotnika, zwłaszcza pierwszego zespołu – maturzystek i licealistek z Leżajska. Po pięciu latach mojej pracy w tym klubie zawodniczki osiągnęły pułap możliwości, który niejednokrotnie byłby marzeniem dla innych drużyn, i będąc już prawie na samym szczycie, zostały zmuszone przez brutalną rzeczywistość do rezygnacji z możliwości osiągnięcia go. Faktycznie, awans był na wyciągnięcie ręki, w przyszłości każda z nich miałaby szansę sprawdzić się w grze na zapleczu ekstraklasy. Postanowiono inaczej, nie miałem na tę decyzję wpływu. Potrzeba było na turniej finałowy do Swarzędza 3800 zł, nie znalazło się, tymczasem – paradoksalnie – klub dostał za tę decyzję od PZKosz 5000 zł kary i dodatkowo, jeśli nie zapłaci do 21 dni ( taki przepis), U-16( kadetki ) i U-14 ( młodziczki ) nie zostaną dopuszczone do rozgrywek centralnych, do których awansowały. U-18 ( juniorki) zmieszczą się w tym terminie ,a ponieważ zaczynają w najbliższy weekend, zostaną dopuszczone warunkowo. Czy kara zostanie zapłacona- nie wiem.
2/ Wierzawice to mała miejscowość, działaczom ani samorządowcom nie udało się znaleźć sponsorów, to było do przewidzenia?
Muszę Panu powiedzieć, że spodziewałem się takiej sytuacji od początki sezonu 2009/2010, choć liczyłem na awans, a później, gdyby się nie znalazł żaden sponsor, mogliśmy nie przystąpić do rozgrywek, co jest możliwe według najnowszych przepisów. Takiego scenariusza, jaki nas spotkał, nie brałem pod uwagę.
Jak Pan wie, koszykarki Lotnika zdobyły w ubiegłym sezonie IV miejsce w Polsce w juniorkach, a potem Mistrzostwo Polski Szkół Średnich. Sezon dla nich zakończył się późno, dopiero w połowie czerwca. Potem była nieudana batalia o „dziką kartę” do I Centralnej. Te czynniki wskazywały na pozytywny stosunek do najbliższego sezonu. Jednakże we wrześniu, dało się zauważyć ignorancję sukcesów koszykarek ( chociaż wcześniej były potrzebne, by uzyskać pozwolenie i finanse na budowę hali sportowej w Leżajsku ), jako że jest to miesiąc, w którym przyznaje się nagrody za poprzedni rok szkolny i sezon. Ani Starostwo, ani Gmina nie uznała za zasadne spotkać się z dziewczynami, choćby na zwykłe uściśnięcie ręki i podziękowanie za rozsławianie ziemi Leżajskiej w Polsce. O nagrodach nie wspomnę. Nie jest sztuką w lipcowym numerze „Kuriera Leżajskiego” pisać na pierwszej stronie, iż „Leżajsk koszykówką słynie”, a w numerze chwalić się dokonaniami zawodniczek, lecz – uważam – sztuką jest spotkać się i dowartościować tym spotkaniem zawodniczki, ich pracę, wyrzeczenia, harówkę oraz wszelkie pozytywne strony wynikające z uprawiania sportu. Dziękując im, dziękuje się również ich rodzicom, którzy wspomagają swe pociechy jak mogą i potrafią, zwłaszcza, iż koszykarki Lotnika grają za darmo. Pomimo moich licznych sygnałów w tym kierunku, zarówno do działaczy klubu, jak i do włodarzy samorządów, takiego spotkania do dziś nie było. A to sporego kalibru błąd, sądzę.
Mimo tego podjąłem wyzwanie jakie stawiał mi sezon i spróbowałem zrobić co się dało na parkiecie, by był to sezon udany. W każdej grupie rozgrywkowej grało po dwa zespoły, wszystkie grupy młodzieżowe awansowały do rozgrywek centralnych, U-20 ( będąc rocznikiem młodszym 1-2 lata) zajęły w marcu 6 miejsce w Polsce. Ten sam zespół wygrał I ligę regionalną, a na turnieju ½ play off awansował do pierwszej czwórki w Polsce.
Czy działacze samorządowi rzeczywiście szukali sponsora i nie znaleźli? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Marek Gołąb – założyciel klubu, były prezes, obecnie człowiek od finansów w klubie wspomniał na łamach Nowin, iż ”samorządy pomagały jak mogły”. Ja mam trochę inne zdanie. Być może pomagali, jak chcieli? Między tymi czasownikami jest spora różnica!
3/ Z drugiej strony są drużyny sportowe, jak kiedyś piłkarska Amica Wronki, gdzie udało się w małej miejscowości stworzyć ekstra klasowy klub….
Oczywiście, istnieją na mapie Polski małe miejscowości, w których sport rozwija się bardzo ambitnie, profesjonalnie, sięgając swym poziomem najwyższych szranków. Na początku stycznia tego roku pozwoliłem sobie napisać sporych rozmiarów pismo do samorządów, prezesów, sponsorów, dyrektorów i przyjaciół klubu z rzetelną oceną dokonań zespołów po pierwszej części sezonu, wraz z wizją niedalekiej i dalszej przyszłości. Jeden z akapitów zawierał właśnie porównanie Leżajska do małych miejscowości Polskich, w których „dzieje się” sport profesjonalny. Wymieniłem około 30 miasteczek czy miejscowości, konkludując, iż Leżajsk mógłby być również takim miastem. Nie odpowiedział nikt.
4/ Starosta wyjaśniał, że sponsorzy chcąc widzieć szybko efekty swojego zaangażowania, wolą raz czy drugi dać jakąś kwotę pieniędzy, niż długotrwale wspierać kluby sportowe. Chce Pan to komentować? Ocenić takie zachowanie sponsorów, gdy np. Browar Leżajski wspiera siatkarzy Asseco Rzeszów, a nie ma ochoty być strategicznym sponsorem koszykarek z Wierzawic…
Pan Starosta wyjaśniając zagadnienie sponsorowania klubów powiedział prawdę. Tak jest w istocie. Decyzja o tym co robi sponsor ze swoimi finansami należy przecież do niego i to jego sprawa kogo chce, a kogo nie chce finansowo wspierać. Zastanawia mnie jednak dlaczego w okresie, w którym jestem związany z Lotnikiem pojawiła się taka niewielka ilość firm, chcących w jakichkolwiek kwotach wspomagać koszykarki? Była też – co jasne – pewna ilość tzw. obiecywaczy. Ci jednak nie dotrzymują słowa.
Natomiast Browar Leżajski przez kilka lat wspomagał klub niewielkimi kwotami, tłumacząc to faktem, iż koszykarki Lotnika są niepełnoletnie, a obowiązuje ich ustawa antyalkoholowa. Dziś, gdy są pełnoletnie ( pierwszy zespół ) Browar woli zainwestować w Asseco Rzeszów, i to ich decyzja. Należy ją uszanować.
Sądzę, że proces ten jest związany z umiejętnością i próbami szukania/dotarcia do ewentualnych sponsorów i muszą to robić właściwi ludzie. Czy władze samorządowe i władze klubu robiły to rzetelnie, tego nie wiem. Osobiście pisałem kilka pism do firm. Odpowiedzi nie otrzymałem. Trener ma jednak inne pole do działania, a na tej płaszczyźnie zrobiłem, co widać i słychać.
5/ Dyrektorzy Szkół mówią zgodnie; będziemy bazą szkoleniową, będziemy dostarczać wyszkolone zawodniczki zespołom z regionu i całej Polski. Jak Pan to odbiera? To ujma na honorze działaczy i trenerów, czy raczej duma, że można ogrywać, a potem wypuszczać w świat młode koszykarki?
Zarówno Pan dyrektor ZS w Wierzawicach, jak i Liceum w Leżajsku wypowiadają się w oparciu o aktualny horyzont zawodniczek i klubu. A jest on teraz bardzo zawężony. Plan który próbowaliśmy realizować, oparty był na kolejnych poziomach rozgrywkowych, od młodziczki po seniorki. Jest to plan sensowny, ponieważ implikuje właściwe działanie: młodsza patrzy na starszą i się wzoruje. Ma w niej swego idola, bohatera, czerpie właściwe wzorce i postawy. Ma cel. Gdy tych starszych nie ma, perspektywa przyszłości się zamazuje, jest niepewna, niestabilna, staje się iluzją. Zaś starsza, która zostawiła w klubie 9, 10 lat ciężkiej pracy, zostaje pozbawiona szans na próbę dorosłej koszykówki w macierzystym klubie i musi się udać na emigrację lub zrezygnować. Można się oczywiście cieszyć z dobrze wyszkolonej młodzieży, która zasili Polskie kluby – one bardziej zacierają ręce z radości, bo wiadomo, że najtrudniejsza praca to ta na nizinach fundamentalnych, ale nie takie były plany i wizje. I nie tylko moje. Dumę bym zdecydowanie odrzucił, ponieważ dumnym tu nie ma z czego być. Z faktu podeptania ludzkiej pracy i wysiłku – dumnym się być nie powinno.
6/ Takie życie? Wszystko można zrzucić na to, że jednak żyjemy na peryferiach koszykarskiej Polski…
Tak, ma Pan rację, egzystencja na peryferiach koszykarskiej Polski jest bardzo trudna. Stale dochodzą do nas wiadomości z klubów ościennych, o mniejszych lub większych trudnościach. Mimo tego, warto zwrócić uwagę na fakt, iż znajdują się tu ludzie, którzy walczą o swoje marzenia i ich realizację. My też to zrobiliśmy, przegraliśmy, teraz musimy strawić tę porażkę. To możliwe, ale trudne, zwłaszcza, gdy jakiś czas temu usłyszeliśmy opinię pewnego polityka, który stwierdził, że z takiego czy owego powodu „zniszczy koszykówkę wokół Leżajska”.
7/ Trener na pewno czuje jakąś pustkę. A widzi Pan zachowanie dziewczyn, jak one reagują?
Nie lubię, nie znoszę, gdy depcze się ludzką pracę. Tak się czuję, zawodniczki podobnie. Niektóre stały się bardziej agresywne w wypowiedziach, trochę nieobecne na lekcjach w szkole i na trwających nadal treningach, ale przyznaję, że przez tych kilka lat udało mi się wypracować miedzy nami dość mocną nić porozumienia i zrozumienia, i powiem szczerze, że trzymam je w ryzach. To jest dla nich najważniejszy życiowy mecz – paradoksalnie – poza boiskowy. Mam nadzieję, ze go wygrają.
8/ Muszą przeskoczyć ze znanego grona do myślenia/działania bardziej indywidualnego, szukać miejsca do gry, albo zakończenia koszykarskiej kariery…
Prócz matury, szukania klubu, testów, obozów, itd., nakładają się na to wszystko problemy związane z rozpoczęciem studiów i utrzymaniem się na nich, nie tylko naukowo, także finansowo. To są niezwykłe wydarzenia w życiu młodego człowieka, zmierzającego ku dorosłości.
Już w tej chwili mam kilka ofert dla nich, gdy przejdą przez maturę, będę im pomagał w realizacji marzeń i celów. Być może niektórym się uda, a niektórym się nie uda. Słusznie, takie jest życie…
9/ Lotnik nie walczy w tym roku o grę w I Centralnej, ale nie jest wykluczone, że za rok uda się stworzyć fajny zespół i znaleźć pieniądze, by stworzyć profesjonalny klub. Czy raczej uznaje Pan, że ten rok był przełomowy, w kolejnych latach będzie trudniej o fajną atmosferę, wyrównany zespół?
W ubiegłym roku wypowiedziałem się na łamach Nowin, iż najstarsze koszykarki Lotnika kończą szkołę średnią w tym sezonie, i jeśli klub nie zapewni im przyszłości, odejdą, a jeśli tak się stanie, wokół Leżajska nie zbuduje się dorosłej koszykówki. Opinię tę podtrzymuję. Co przyniósł nam ten sezon, widzimy. Zawodniczki odchodzą, takich jak te, nie będę już miał. Klub nie ma ambicji profesjonalnych, lecz amatorskie. Nie wierzę w większe pieniądze w przyszłości, ani w to, że z młodszych roczników zbuduję podobny zespół. Każdy trener wie, jaki ma materiał i na co go stać. Patrzę realistycznie, choć idealizm uprawiam. Ale głupcem nie chcę być.
Prawda jest taka, że wiele klubów i trenerów z Polski dzwoni do mnie z „kondolencjami” związanymi z prawdopodobną agonią klubu, ale przede wszystkim z pytaniami o zawodniczki. I wcale nie chodzi o najstarsze. Pytają o wszystkie roczniki, proponując bardzo dobre warunki dla dziewczyn. Tak to działa i nie ma się co dziwić. Klub z przyszłością, czy klub do czasu? Wybór należy do zawodniczek.
10/ Moja przyszłość?

foto wł: Trenerzy Lotnika Wierzawice – Piotr Musijowski z synem!
Skończę sezon ligowy – jakkolwiek, skończę rozgrywki szkolne, kilka turniejów przed nami. Na wakacjach przemyślę i zdecyduję co dalej. Czas pokaże.
Ciekawa i inspirująca była ta perspektywa związana z Lotnikiem Wierzawice i Leżajskiem.
Cała koszykarska Polska patrzyła na dziejący się tu fenomen. Patrzono z bardzo dużym zainteresowaniem i pytaniem: Wytrzyma, czy pęknie ?
Szkoda tego.
Tacy ludzie tworzą naszą koszykarską przyszłość!