Pomału mija 40 lat z pomarańczową piłką

   Z futbolówką będzie niedługo pięćdziesiat lat!

     Jaki jest dla mnie ten ostatni sezon. Trochę inny od pozostałych.
Pracuję w GTK Gdynia i „pomagam” w Lotosie Gdynia. Mam na pewno
mniej czasu dla mlodzieży. W Lotosie miałem przyjemnośc poznać
dużo dobrej koszykówki, wiele wspaniałych zawodniczek i sporo doświadczeń,
które powinny mi pomóc we wspólpracy z moimi mlodszymi kolegami.

  Ja mam czyste ręce?
  foto Jarek Szymański:  Moje „5 minut” w Ekstraklasie!
  
     Na pewno więcej na miom miejscu zdobyliby młodzi trenerzy,
obserwując naszą ligę i rozgrywki Euroligi. Wybór Jacka Winnickiego 
„padł” ma mnie i dzięki mu za zaufanie jakim mnie obdarzył.
     Wracając z Francji nie myślałem ,że bede miał kontakt z koszykówką
na takim poziomie. Marzyłem o powstaniu klubu w Koszalinie, co nie było
takie proste. Miałem szczęście, że znalazłem cudownego sponsora – firmę
BEMO MOTORS z Poznania. Gdyby więcej zaufania miały wladze mojego
miasta, to na pewno do dzisiaj  prezesował bym mojemu klubowi – KSKK!

  To były piękne dni!
  foto: KSKK – ciągle jest w moim sercu!

     Na Pomorzu mam kilku przyjaciół i kilku „kolegów”, którzy życzą mi
szybkiego powrotu do Koszalina albo do Francji. Tylko, że ja mam tu do
wypełnienia misję, której jeszcze nie wykonałem!
     Od momentu kiedy znalazłem się w Gdyni w klubie przybyło cztery
zlote gwiazdki. Wiem, że to czysty przypadek moi przyjaciele. Życzę Wam
podobnego szczęścia! Tylko ,że ja marzę o czymś zupelnie innym. Oby
starczylo mi czasu i zdrowia.

  Katowice 2008 rok!
  foto: Powrót „w nieznane” i VI miejsce w ME kadetek 2008 r!

     Dzisiaj dodatkowo otrzymalem nominacje wraz z Radkiem Szwają na
prowadzenie reprezentacji Polski kadetek. Kolejne trudne wezwanie.
Myślę, że moi koledzy i wszyscy inni trenerzy pomogą mi w wypełnieniu
tej trudnej, aczkilwiek przyjemnej misji.

Grecja czeka na polskie kadetki!

 

Już nigdy nie bedzie tak jak kiedyś!

Każdy przeżywa swoje życie sam!

     Logicznie wszystko wróci do normy, po upływie czasu, jaki jest
nam indywidualnie potrzebnym. Nie wierzę w cuda, że nawet największa
tragedia może coś zmienić. Tak dzieje się czasami z naszymi prywatnymi
postanowieniami.
     Pozostanie ból i pytanie – czy to wszysko się musiało wydarzyć?
Życie nie znosi pustki. Nowe zastąpi poprzednie, kalendarz jest nie do
zatrzymania.
     Nasza mala sportowa społeczność na chwilę zastygła, ale już myślimy
o jej wznowieniu. Pamiętam jak kiedyś wprowadzono „stan wojenny”. Nikt
nie wiedział jak to bedzie się dalej toczyło. Był okres paniki i strachu i prawie
natyczmiast zaczeliśmy myśleć o przyszłości. Zaczeliśmy po ukradku trenować
i szykować się do wznowienia rozgrywek.
     Teraz jest inaczej. Jest to nasz świadomy wybór, aby uczcić godnie
narodową tragedię i ból wielu z nas.
     Wraz z ustaleniem daty pogrzebu tragicznie zmarłych, będziemy wiedzieli
jak potoczy się sportowe życie w Polsce. Wytrwajmy w tej życiowej zadumie.
     Już widać, że podejmujemy racjonalne decyzje szanujące naszą dzisiejszą
rzeczywistość. Dla nas sport, a szczególnie koszykówka jest prawie wszystkim.
Tylko, że  jest to mała cząstka, naszego smutnie doświadczonego narodu.
     Dla mnie jest to podwójnie trudne. Jeszcze niedawno miałem swoje , jak to
małe – przy tym nieszczęściu – problemy. Te małe sprawy dokonały nieodwracalne
zmiany, w moim codziennym postępowaniu. Jeszcze kilka dni temu wydawało mi
się, że to jest coś trudnego. Dzisiaj myślę już zupełnie inaczej, patrząc na to co
dzieje się w naszej ojczyźnie.

Niech nasze małe problemy, 
       nie zasłaniają nam
 problemów prawdziwych!

 

Miał to być piękny sportowy dzień!

Nie wierzyliśmy pierwszej wiadomości!

     Jest sobota godzina 9.05 nasz autokar wiezie nas na halę VII LO w Toruniu.
O godz. 9.15 zaczynamy trening przed ważnym meczem z Energą Toruń.
Pierwsza informacja od obsługi hali o awarii samolotu Pana Prezydenta. Coś
się podobno zapaliło – trenujemy dalej. Za chwilę kolejna informacja: samolot
lądując odbił się od pasa startowego , a później się zapalił.
     W tym momencie było już po treningu. wszyscy rozmawiamy o tej katastrofie.
Kolejna wiadomość: ze 132 osób zginęło ponad 80 osób. Kto przeżył? Nic z tego!
Po kilku minutach szokująca wiadomość  – wszyscy zgineli! Trenerzy obu zespołów
mówią, że w takiej sytuacji nie będą w stanie prowadzić zawodów.
     Po kilku minutach już wiadomo, że meczów nie będzie. Wracamy do hotelu
i pakujemy bagaże. Jest godzina 11.15 – rezygnujemy z zamówionego obiadu
i jedziemy do Gdyni. Słuchamy wiadomości przez radio i śledzimy wiadomości
poprzez internet. W autobusie przerażająca cisza. Dociera do nas wiadomość
o tygodniowej żałobie narodowej.
     Jak marne jest nasze życie w otarciu o takie narodowe tragedie! Jest to
zawsze czas głębokich refleksji. Ogrom tego wydarzenia przerósł nas wszystkich.

Niezbadana jest nasza przyszłość!

Kto nam podcina nogi?

Szara rzeczywistość!

     Wydział Gier i Dyscypliny Polskiego Związku Koszykowki
informuje,  że w dniu 9. 04.2010 z turnieju finałowego o wejście
do 1 Centralnej Ligi Kobiet 
wycofał się zespół:

                  UKS LOTNIK Wierzawice!

     Nie znam przyczyny wycofania się zespół Wierzawic – z walki
o awans do wyższek klasy. Czy taka marzyła się przyszłość
trenerowi  Piotrowi Musijowskiemu?
     Nie sądzę. Jeszcze kilka miesięcy temu snuł plany o rozwoju
koszykówki w Wierzawicach i okolicy. Mówił o nowej hali sportowej.
     Wspominał o niechęci  finansowania seniorskiej koszykowki
na wyższym poziomie. Znam to z wlasnego doświadczenia.
     W Koszalinie wysokością dotacji dano nam do zrozumienia,
że lepiej się nie wychylać i zadowolić miernotą.
     Myślę, że ten ambitny szkoleniowiec będzie dalej pracował
dla dobra żeńskiej koszykówki w Wierzawicach i Polsce.     
    
Dlaczego inni decydują za nas?

 

 

 

 

 

Pies szczeka – karawana musi jechać dalej!

Od Niebieskich do Białoczerwonych!

     W 1962 roku w Koszalinie założyliśmy osiedlową drużynę
i nazwaliśmy ją NIEBIESCY! Było nas kilkunastu chlopców
w wieku 10-13 lat. Trenowaliśmy codziennie na boisku szkoły
podstawowej nr 10 w Koszalinie. Mieliśmy jedną piłkę kupioną
ze skladek calej drużyny. Kosztowała 314 zł i nazywała się
„Cybinka”. Przed treningiem każdy z nas ją całował i obiecywał
dbać o nią! Takie były to czasy.

  Gdyby tak zostalo
  foto wł: AC tak chciał grać (plaża w Kołobrzegu 1968r)!
 
     W pierwsze wakacje zorganizowaliśmy piłkarski turniej,
w którym startowało 16 zespołów. Oczywiście dotarliśmy do finału,
w którym przegraliśmy z ekipą KOLOROWYCH.
     Po wakacjach utworzyliśmy ligę miejską w piłce nożnej.
Startowało w niej 10 zespołów, dwie rundy „każdy z każdym”.
I tak było przez 5 kolejnych lat. Był wydział gier i dyscypliny
(posiedzenia odbywaly się we wtorki u mnie w domu),
były informacje w Głosie Koszalińskim i Radiu Koszalin. Rzecznikiem
prasowym był Witek Krochmal, który jako jedyny z zespołu posiadał
w domu telefon.

  Uwielbiam klasowy sprzęt (Zawisza Bydgoszcz 1969)!
  foto wł: Stadin Zawiszy Bydgoszcz gdzie spędziłem wspaniałe dni!
  
     Pozostały cudowne wspomnienia i zapał do udzielania się w sporcie.
Mile wspominam lata, kiedy mogłem uprawiać LA pod okiem Zdzisława
Krzyszkowiaka (zloty medal na Olimpiadzie w Rzymie (1960r) i na zgrupowaniu
kadry WP być podopiecznym Jana Mulaka (wspóltwórca lekkoatletycznych,
światowych sukcesów Polaków)
     Dzisiaj tylko ja i Witek zajmujemy się sportem i to nie piłką nożną nie
lekkoatletyką,tylko koszykowką. Te lata młodzieńczej, społecznej pracy
nauczyły nas szacunku do tych, którzy pracują w sporcie.
     Później wkroczyliśmy w dorosłe życie, które okazało się dużo trudniejsze,
niż te lata mlodzieńczej fantazji. Zaczeliśmy działać w pewnych stukturach
(klub, OZKosz i WFS). I tak trwało to przez lata. W 1980 roku pan
Janusz Mróz powołał mnie do szkolenia centralnego. Zaczynałem razem
z facetem, który miał z 15 kilko nadwagi, jadł tony ciastek, a każdego ranka 
prosil mnie o towarzystwo w biegu (ok. 10 km), aby zgubić zbędne kalorie.

  Kim Ir Sen -Słońce Narodu - też był bardzo krytyczny!
  foto wł: Pobyt kadry juniorek w KRL-D (1980 r)!

     Ja wyjechalem z kadrą na mistrzostwa krajów demokracji ludowej (1980r)
do Korei Północnej, a mój kolega dalej się odchudzał. Do odchudzania dodał
fajkę i tytuł profesora. Dzisiaj jest Rektorem AWF i S w Gdańsku.
     I tak od koloru niebieskiego doszedlem do barw białoczerwonych, osiągając
coś, o czym nawet nie śmiałem marzyć. W mojej pracy w sporcie miałem dużo
szczęścia. Dziwiłem się, że tyle rzeczy w życiu sportowym mi się udało.
Można powiedzieć:
       C’est la vie!

PS  Dziękuję wszystkim kolegom, za troskę o moje zdrowie.
      Przeżyłem nieźle turniej we Francji i jestem pewien,
      że wszysko idzie w dobrą stronę!

 
 

Nie przyniosły wstydu polskiej koszykówce!

Wygrały tylko …. raz!?

     Kadetki jechały na dobrze zorganizowany turniej w Poinconnet – napewno
nie  jako faworytki. Tradycyjnie najlepsze w Europie w tej kategorii wiekowej
od wielu lat są – Hiszpania i Francja oraz czyniąca olbrzymie postępy – Belgia.

  Nie tylko sportem się żyje!
  foto wł: Spacer przed meczem z Belgią!

     Średnio po 8-9 zawodniczek tych ekip jest w szkołach sportowych
swoich federacji koszykówki. U nas w Łomiankach uczy się tylko Dominika
Miłoszewska – najlepsza zawodniczka tego turnieju na pozycji nr 5!

  Trochę dużo tych nagród!
  foto wł: Polki po turnieju ze swoimi nagrodami!

     Francja, Hiszpania i Belgia przed turniejem odbyły 5-6 dniowe
zgrupowania. Po turnieju będą dalej pracować razem. My spotkamy się
2 lipca w Wałczu i z małymi przerwami trenować będziemy do samych
Mistrzostw Europy. Zagramy po 3 mecze kontrolne z Niemcami, Serbią,
Czechami i Włochami. 
     Po mału krystalizuje się trzon zespołu na ME. Po kontuzjach wracają
do zespołu Beata Jaworska i nieco wolniej Wioletta Wiśniewska. Uraz stawu
skokowego leczy Kinga Woźniak.
     Na turnieju w Poinconnet rywalki dominowały nad nami techniką i sprawnością.
My mieliśmy przewagę w boiskowym obyciu i sile fizycznej . Nasze dziewczyny
grają dużo więcej od swoich rywalek.  Kto ma rację? Czas to pokaże.
     Chcę podziękować trenerom pracującym z naszymi kadrowiczkami w klubach:

Danuta Łabędzka      –  UKS 65 AZS Poznań
Radosław Szwaja      –  Szprotawia Szprotawa
Michał Gulan             –  SKS 12 warszawa
Justyna Borońska     –  MKS MOS Konin
Michał Brodziński      –  MUKS Poznań
Lubow Szwecowa i Bartosz Słomiński                – VBW GTK Gdynia
Kola Tanasejczuk, Rafał Czyszpak i Remek Koć – SMS PZKosz Łomianki
Wojciech Spisacki     – CCC Polkowice

Brawo! Pracujcie tak dalej!

Dominika Miłoszewska – najlepszą środkową!

Nagroda Fair Play dla Polski!

  Brawo Dyda!
  foto wł: Najlepsza srodkowa turnieju – Dominika Miłoszewska!

     Domika Miłoszewska uznana najlepszą środkową turnieju kadetek
w Le Poinconnet. Wyprzedzila wszystkie „wysokie” z Francji i Hiszpanii.
     Organizatorzy przyznali nagrodę Fair Play dla naszej ekipy za postawę
zespołu podczas turnieju.

  Dominika wśród najlepszych we Francji!
  foto Adam: Najlepsze zawodniczki turnieju w Le Poinconnet!

Jutro wiecej fotografii!

 

Powrót do przeszłości!

Po co nam autostrady?

     Samolot PLL LOT ląduje w Paryżu. Uprzejmy kierowca prosi nas
do nowoczesnego autokaru. Jest godzina 19.15 kiedy udajemy się autostradą,
aby pokonać 280 km i zameldować się w Chateauroux. Dalej „masakra”!
Na 4 pasmowej drodze pokonujemy 30 km przez 2 godziny! Jest piątek
– ostatni dzień pracy, przed świątecznym wypoczynkiem.
     Po 3,5 godz. jesteśmy na autostradzie A-10 – prowadzącej na południe
Francji. Ciągle brniemy w „koszmarnym” korku (buchon).W hotelu Kyriad
jesteśmy o drugiej w nocy!
     Proszę sobie wyobrazić, co musialem wysłuchwać od moich kolegów
o moim niedawnym miejscu pobytu. Po co im te autostrady, dwie obwodnice
wokół Paryża, cztero pasmowe drogi szybkiego ruchu, wiadukty, ślimaki
(ale, nie te z Gdyni).
     Rano pobudka o g. 7.30 , a o 8.00 – śniadanie.  Przy śniadaniu dalsze
komentarze o kraju Napoleona. Gdyby Gerard Depardieu, który urodził
się w Chateauroux – słyszał te slowa, to by nas „załatwił” swoim winem,
które produkuje na południu Francji.
     O g. 11-tej mamy godzinny trening, a później o piątej po południu gramy
z Francją. Na relację z tego meczu zapraszam wieczorem, na stronę PZKosz
i na swój blog, parę minut później!
     Zapowiada się ciepły (16 st C) i słoneczny dzień. Oby to słoneczko
pomogło szybciej zregenerowć siły naszym kadrowiczkom.

Zapraszam na wieczór!

Obowiązek krycia strefą!

Ostatnia decyzja PZKosz!

     W związku z przesunięciem lini rzutów za 3 pkt, co w efekcie
uniemożliwi rzuty z za tej granicy kobietom. Wydział szkolenia PZKosz
wprowadza obowiazek bronienia obronami stref, co powinno zachecać
mimo wszystko do wykonywania rzutów za 3 pkt!
     Przepis ten zacznie obowiązywać już od 1 maja, aby zespoły mogły
się zapoznać z tym zapomnianym już systemem obrony. Życie pokaże
czy przepis się sprawdzi. Ja osobiście jestem załamany. Moi  przeciwnicy
się cieszą! Do czasu!

A więc „stajemy” strefą! 

Taka jest Polska!

Zabierać biednym – dawać bogatym!

     Może trochę przesadzam, ale dofinansowanie zawodowych zespołów
koszykówki (M) i piłki ręcznej (K) w Koszalinie rocznymi kwotami po 2,1 mln
złotych – to przynajmniej dziwne. Są to środki na promocję miasta. Tylko,
że kwoty te stanowią ok. 70-80% budżetów tych klubów.

  Dziewczyny w Kutnie też marzą o czymś wielkim!
  foto wł: Czy mamy prawo zabrać im marzenia i wielkiej karierze?

     Na koszykowkę dziewcząt miasto daje ok 40 tys zł – co stanowi dużo
mniejszy procent środków w klubie KSKK. Kiedyś pięknie się mówiło
o ważności sportu młodzieżowego, a szczególnie  wśród dziewczyn.
     W wielu ośrodkach jest podobnie. Wierzawice miały problem z graniem
w półfinałach o wejście do I ligi centralnej kobiet.  W końcu pojechały
na turniej do Kobylnicy i wywalczyły awans do turnieju finałowego. Trener
tego zespołu jest nie tylko szkoleniowcem w tej miejscowości.
     Na podobnych zasadach pracuje szkoleniowiec w Ostrołęce i wielu innych
trenerów w różnych miastach naszego kraju.
     Wszyscy walczą ośrodki dla swoich zespołów. Robią to najczęściej kosztem
swoich rodzin i własnego zdrowia.
     Mało jest takich fenomenów jak miasto – gmina POLANÓW. Małe i urocze
miasteczko oddalone o ok. 40 km od Koszalina – stara się jak najwięcej środków
przeznaczyć na masowy sport. Tak jest tam od wielu lat.
     W 40 milionowym kraju mamy około 30 zespołów juniorek starszych. Gdzie
ginie tysiące młodych dziewczyn rozpoczynających przygodę z cudowną
koszykówką na poziomie szkół podstawowych i gimnazjów?
     Wszędzie natomiast znajdują się środki na sport zawodowy, również nam
potrzebny. Tylko tam już prawie  nie ma naszych zawodniczek. Czy to daje
nam nadzieję na dogonienie światowej czołówki. Widzieliśmy niedawno w Gdyni
jak wiele nam brakuje do najlepszych. 

Kto ma dokonać wyboru drogi prowadzącej  
                 do światowej elity?

           

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij