Nic, lub prawie nic!
To co robię powinno mieć jakiś sens. Z początku były wspomnienia.
W Koszalinie nawet się to niektórym podobało (Sławek TVP 3). W Polsce
od czasu do czasu.
Drugi aspekt moich wpisów – to zapewnienie informacji o szkoleniu
młodzieży w Polsce. Kiedyś mieszkając w Koszalinie więcej pisałem
o KSKK Koszalin (klub, który współtworzyłem i do dzisiaj jestem jego
Prezesem). Po przejściu do GTK Gdynia sporo wpisów dotyczy jego grup
młodzieżowych.
Najważniejszym jednak zadaniem jakie sobie postawiłem, to prowokowanie
dyskusji o szkoleniu dziewcząt w kraju. Po 17 latach nieobecności (1990-2007)
w Polsce, aktywnie zacząłem poznawać trenerów pracujących z młodzieżą.
Pomogło mi w tym zaangażowanie mnie do pracy selekcyjnej z najmlodszymi
rocznikami (zaczęło się od r. 1994). Byłem „prawie” wszędzie, gdzie coś się
działo w tej kategorii wiekowej. Znam większość trenerów pracujących z tym
rocznikiem i widziałem ponad „setkę” najlepszych zawodniczek.
Uczestniczyłem w akcjach szkoleniowych z ok. 50-ma czołowymi
zawodniczkami w tym roczniku. Pracowałem z 10 trenerami, którzy do dzisiaj
mi towarzyszą. Jestem w stałym kontakcie z większością z nich.
Co wynika z moich „prowokacji”? „Moje” zespoły klubowe w większości bronią
strefą, grają dziesiątki systemów, wygrywają „seryjnie” finały MP w grupach
młodzieżowych, a brakuje dziewczyn (jest ich mało) z Gdynii w szkoleniu
centralnym.
Jest to problem nie tylko Gdyni. Nasze dziewczyny „fizycznie” wyglądają
nieźle. Są wysokie, dobrze zbudowane i z lekkimi problemami w wyszkoleniu
indywidualnym i sprawności fizycznej. Było to widoczne podczas ME kadetek
w Katowicach (r. 2008), podobnie było podczas finałów ME U-20 w Gdymi.
Ten sam rroblem był widoczny w Turnieju Nadziei Olimpijskich pod koniec
grudnia w Budapeszcie.
Dziewczyny mamy wspaniale i chętne do pracy. Mamy bardzo dobrych
szkoleniowców. Zrobiliśmy olbrzymi postęp w organizacji szkolenia centralnego.
A więc gdzie leży problem?
Chyba trochę w systemie wspólzawodnictwa mlodzieży. System ten
preferuje kluby i trenerów, którzy wygrywają Mistrzostwa Polski. Tak mi
się wydaje. Ma to swoje zalety, ale również wady. Chyba czasami chęć
sukcesów jest większa, od chęci wyszkolenia koszykarskich brylantów.
Przy lekkim przesunięciu pracy na podstawy techniki i sprawności i tak
odnosić będziemy sukcesy, może nawet większe.
Tylko nasza wspólna świadomość potrzebnych zmian pomoże nam
w zrobieniu tego ważnego kroku, który uplasuje nas na stałe w czołówce
europejskich rodzin koszykówki mlodzieżowej. Trener Szambelan, a wcześniej
Pani Jabłońska – pokazali nam, że jest to możliwe!
Razem możemy wiele!























