Mój blog ma 150 000 wizyt i co z tego wynika?

Nic, lub prawie nic!

     To co robię powinno mieć jakiś sens. Z początku były wspomnienia.
W Koszalinie nawet się to niektórym podobało (Sławek TVP 3). W Polsce
od czasu do czasu.
     Drugi aspekt moich wpisów – to zapewnienie informacji o szkoleniu
młodzieży w Polsce. Kiedyś mieszkając w Koszalinie więcej pisałem
o KSKK Koszalin (klub, który współtworzyłem i do dzisiaj jestem jego
Prezesem). Po przejściu do GTK Gdynia sporo wpisów dotyczy jego grup
młodzieżowych.
     Najważniejszym jednak zadaniem jakie sobie postawiłem, to prowokowanie
dyskusji o szkoleniu dziewcząt w kraju. Po 17 latach nieobecności (1990-2007)
w Polsce, aktywnie zacząłem poznawać trenerów pracujących z młodzieżą.
     Pomogło mi w tym zaangażowanie mnie do pracy selekcyjnej z najmlodszymi
rocznikami (zaczęło się od r. 1994). Byłem „prawie” wszędzie, gdzie coś się
działo w tej kategorii wiekowej. Znam większość trenerów pracujących z tym
rocznikiem i widziałem ponad „setkę” najlepszych zawodniczek.
     Uczestniczyłem w akcjach szkoleniowych z ok. 50-ma czołowymi
zawodniczkami w tym roczniku. Pracowałem z 10 trenerami, którzy do dzisiaj
mi towarzyszą. Jestem w stałym kontakcie z większością z nich.
     Co wynika z moich „prowokacji”? „Moje” zespoły klubowe w większości bronią
strefą, grają dziesiątki systemów, wygrywają „seryjnie” finały MP w grupach
młodzieżowych, a brakuje dziewczyn (jest ich mało) z Gdynii w szkoleniu
centralnym.
     Jest to problem nie tylko Gdyni. Nasze dziewczyny „fizycznie” wyglądają
nieźle. Są wysokie, dobrze zbudowane i z lekkimi problemami w wyszkoleniu
indywidualnym i sprawności fizycznej. Było to widoczne podczas ME kadetek
w Katowicach (r. 2008), podobnie było podczas finałów ME U-20 w Gdymi.
     Ten sam rroblem był widoczny  w Turnieju Nadziei Olimpijskich pod koniec
grudnia w Budapeszcie.
     Dziewczyny mamy wspaniale i chętne do pracy. Mamy bardzo dobrych
szkoleniowców. Zrobiliśmy olbrzymi postęp w organizacji szkolenia centralnego. 

        A więc gdzie leży problem?

    Chyba trochę w systemie wspólzawodnictwa mlodzieży. System ten
preferuje kluby i trenerów, którzy wygrywają Mistrzostwa Polski. Tak mi
się wydaje. Ma to swoje zalety, ale również wady. Chyba czasami chęć
sukcesów jest większa, od chęci wyszkolenia koszykarskich brylantów.
Przy lekkim przesunięciu pracy na podstawy techniki i sprawności  i tak
odnosić będziemy sukcesy, może nawet większe.
     Tylko nasza wspólna świadomość potrzebnych zmian pomoże nam
w zrobieniu tego ważnego kroku, który uplasuje nas na stałe w czołówce
europejskich rodzin koszykówki mlodzieżowej. Trener Szambelan, a wcześniej
Pani Jabłońska – pokazali nam, że jest to możliwe!

Razem możemy wiele!

 

Mistrz Europy – rywalem naszych kadetek!

Polska , Hiszpania, Turcja i Holandia!

Rozlosowano grupy eliminacyjne ME:

U-16

gr A Rosja, Szwecja, Litwa, Finlandia
gr B Francja, Włochy, Serbia, Chorwacja
gr C Hiszpania, Polska, Turcja, Holandia
gr D Belgia, Czechy, Białoruś, Grecja

     Mogliśmy trafić gorzej. Mecze w grupach odbędą się w dniach
12-14.08.2010 r.

Terminy meczów naszego zespołu:

12.08  Polska – Turcja
13.08  Polska – Hiszpania
14.08  Polska – Holandia

     Losowanie grup eliminacyjnych ME kadetek niezle. Najsilniejsza
wydaje się być grupa C (Francja, Włochy, Serbia i Finlandia).
     Teoretycznie najsłasza – to grupa D (Belgia, Czechy, Białoruś i Grecja).

U-18 K

gr A Sebia, Hiszpania, Słowacja, Węgry
gr B Rosja, Szwecja, Słowenia, Belgia
gr C Litwa, Włochy, Łotwa, Polska
gr D Czechy, Francja, Ukraina, Turcja

U-20 K 

gr A Bułgaria, Holandia, Polska, Francja
gr B Ukraina, Łotwa, Szwecja, Rosja
gr C Włochy, Niemcy, Serbia, Hiszpania
gr D Białoruś, Rumunia, Turcja, Litwa

ME – losowanie to tylko początek!

 

 

 

NIKT, NIGDY WSZYSTKICH NIE ZADOWOLI!

Pracuje cały zespół!

     Grupa trenerów pracująca przy selekcji przyszłych roczników kadetek
liczy 9 osób. Tworzą ją szkoleniowcy:
 
Janik         Krzysztof
Szwej        Krzysztof
Szwaja      Radoslaw
Kuciński    Radosław
Świerk      Mariusz
Słomiński  Bartosz
Jasiński     Ireneusz
Mazur        Dawid
Curyl         Andrzej


     Pracują razem prawie od roku. Byli obecni na campach regionalnych,
na campie centralnym i na zgrupowaniu PZKosz w Szczecinku. Obserwowali
kilkanaście turniejów w kraju. Od września uczestniczyli w trzech konsultacjach
i turnieju Nadziei Olimpijskich w Budapeszcie.
     Jesteśmy w stałej komunikacji telefonicznej i elektronicznej. Większość
decyzji podejmujemy po wspólnej konsultacji. Śledzimy kariery klubowe wielu
zawodniczek. Wspołdzialamy z  trenerami pracującymi w klubach.
     Czy istnieje sposób docenienia ich ogromnego zaangażowania w sprawy
rozwoju żeńskiej koszykówki w kraju? Myślę, że oni nawet tego nie oczekują.
Robią to z miłości do tej pięknej dyscypliny sportu. Dziękujemy WAM za to!
     Teraz mamy gotową listę zawodniczek powołanych na kolejne zgrupowanie
w Zakopanem. Zmieni się też trochę sklad sztabu szkoleniowego. Pragnę ,aby
nikt z moich młodych przyjaciół nie zniechęcił się do tego co wspólnie robimy.
     Myślę, że najlepszą nagrodą za to co robią, były burze oklasków
na zakończenie poszczególnych konsultacji. Spontaniczna reakcja młodzieży
ma dla nich wartość  najwyższą!
     Odpowiedzialność za wszystkie  niepowodzenia biorę na swoje barki.
Ewentualne sukcesy – to zasluga trenerów klubowych i moich młodych
współpracowników.
     Ręczę za wyjątkową uczciwość wszystkich powołań. W selekcji sprawdziliśmy
od 01 września 2009 r.  31 zawodniczek. Wcześniej było to ok. 80 dziewczyn.
To wszystko tylko w roczniku 1994. Podobnie czynimy w kolejnych, młodszych
grupach wiekowych.
     Oby zapal do pracy naszej grupy trwał jak najdłużej. Myślę, że nikt nam w tym
nie będzie przeszkadzał. Ściśle wspólpracujemy z wydziałem szkolenia PZKosz.
Pomagają nam też etatowi pracownicy biura naszej centrali. Niech to trwa tak długo,
jak będzie to pomagało naszej dyscyplinie. Z chwilą, gdy coś się zatnie – przyjdą nowi
ludzie, którzy zrobią to jeszcze lepiej. Taką mam nadzieję!

Zaufajcie tym młodym szkoleniowcom!

 

Ciężka zima przyciąga wspomnienia!

Wygrała tęsknota!

     Przy powrocie do kraju z francuskiej emigracji najbardziej
bałem się zimy. Muszę przyznać, że dwie pierwsze zimy obeszły
się ze mną lagodnie. Tym razem jest tak jak myślałem. Katorga!
     
  Tydzień przed powrotem!
  foto wł: Poczatek kwietnia i lekka nadwaga – przed powrotem!

     Ostatnie lata spędzilem w Normandii. Mniej niż 100 km od Paryża.
Masa miejsc do zwiedzania i wszędzie ślady naszej historii. Blisko do
Wersalu i jego pięknych ogrodów.

 
  Stary port  w Marsylii - szukalem tam spokoju po porażkach!
  foto wł: Centrum Marsylii – Stary port!

     Niecałe 20 min drogi samochodem od Martigues do centrum Marsylii.
Najładniej jest oczywiście w Starym Porcie. Było to miejsce, gdzie często
przebywałem dla relaksu po rozegranych w sobotę meczach – w niedzielne
poranki! Mała kawa w portowej kafejce, później kilkugodzinny spacer po
okolicznych uliczkach.

  Spokojny dzień nad morze Środziemnym
  foto wł: Tuż przed zachodem słońca w okolicy Martigues.

     Linia brzegowa od Marsylii do Martigues (ok. 25 km) to niezapomniane
przeżycie! Małe kolorowe zatoki, z niebieską do bólu wodą, miejscowa
roślinność z palmami i kaktusami. Do tego piękna architektura małych wiosek,
z dachami pokrytymi jasną dachówką i niebieskie okiennice! Fantazja!

  St Michel - perełka naszej przeszłości!
  foto wł: St Michel w departamencie Calvados!

     Bylem tam kilkanaście razy (najczęściej z gośćmi z Polski) i za każdym
razem „odkrywałem coś nowego. Przepiękne  kręte uliczki, prowadzące
 do kościółka na samym szczycie. Po drodze małe ogródki, kawiarenki
i sklepy z pamiątkami. No i oczywiście oglądanie odpływu i przypływu wody
w kanale La Manche.Gdy woda „ucieka” ok. 1.5 km od lądu – po plaży spaceruje
setki turystów.

  Zakręt śmierci w Monaco - jechalem tam 24 godz po F-1!
  foto wł: Monaco 24 godz. po F1!

     Monaco bardzo czyste i bardzo drogie. Pięknie położone nad brzegiem
morza Śródziemnego. Oczywiście przejechałem swoim czerwonym Ferrari
(Ford Escort 1.8 TD) jedną rundę, dużo wolniej niż  dzień wcześniej Formuła 1!

  Byłem tam kilkaset lat po Papierzach!
  foto wł: Avignon – miasto Papierzy i ich Palac!

     Z Martigues do Avignon jest 82 km. Piękne miasteczko położone obok
autostrady A-6 biegnącej z Paryża do Marsylii,  zwana „autostradą słońca”.
Dostojnie położony pałac Papieski z ze wspaniałymi ogrodami i z drugiej
strony słynny most w Avignon.

  Vernon nad Sekwaną - 80 km od Paryża!
  foto wł: Piękne miasteczko nad Sekwaną – Vernon!
 
     Dolina, którą Sekwana dopływa do Paryża jest cudowna. Urwiste
skały, malowniczo plynąca rzeka, dziesiątki zabytków i wszędzie
dużo kwiatów. 

  Wschód słońca w Istres (30 km od Marsylii)!
  foto wł: Zatoka Berre i morze Śródziemne!

     Z okien mojego mieszkania w Martigues położonego pomiędzy
zatoką Berre i morzem Śródziemnym miałem cudowne widoki.
Cały rok bardzo ciepło. Lato wręcz upalne, zimy z temperaturą
+18 st C! Woda w sezonie jak zupa – ok. 26 st C.

Pozostały wspomnienia!
     Gdyby nie ta zima!

 

Koszykarskie serce bije teraz mocno!

Zmiany, roszady w cieniu finansów!?

     Jedni mają kłopoty ze złotówkami, inni mają ich nadmiar. Jak sobie
z tym poradzą? Zobaczymy za kilka dni, tygodni – do końca stycznia,
kiedy mija termin dokonywania zmian w zespołach.
     Pierwszy poważny ruch wykonała Paulina Pawlak. Pokona dużą odległość
i z Gdyni przeniesie się do Krakowa. Jeszcze niedawno była podporą Lotosu,
w pewnie wygranym meczu pod Wawelem.
     Dość niespodziewanie zabiegowi poprawiającemu stan stawu kolanowego
musiała poddać się Magda Leciejewska. O zmianach ćwierkają ptaszki w grodzie
Kopernika, gdzie zawodniczki nie chcą już tylko czekoladowych pierników.
     Klub Państwa Jablońskich, też walczy ze swoją słabością i szuka wzmosnień
poza granicami kraju.Poznańska młodzież oczekuje wsparcia ze strony bardziej 
doświadczonych zawodniczek.

  Razem mamy ok. 130 lat!
  foto wł: Czy musimy już iść na boczny tor? AC i Andrzej Nowakowski!

     W AZS INEA Poznań postanowiono zmienić tylko trenera. Czy to wystarczy
– zobaczymy za kilka dni? Dużo dzieje się nad Brdą – w Bydgoszczy. Trochę
ciszej jest w Lesznie i Brzegu. Dość spokojnie (?) w Rybniku, Pruszkowie i Łodzi.
     Dużo lepiej i spokojniej jest dzisiaj w sporcie mlodzieżowym. Trenerzy
szkolą i grają ze swoimi ekipami w zawodach mistrzowskich i turniejach
w różnych częściach kraju i Europy. Szkoda tylko , że z przyzwyczajenia
patrzymy na wschód naszego kontynentu. Dzisiaj koszykowka do naśladowania 
przeniosła się na zachód od Wisły.
     Dalej szkolą się nasi trenerzy w Szkole PZKosz. Czekamy na nich w naszych
ligach, gdzie trwa ciągle lotto i kluby się tylko zamieniają wylosowanymi osobami.
Więcej odwagi dla wlodarzy polskich klubów i tego samego życzę młodym
trenerom. 

  Wielka Gala koszykowki i trzy korony!
  foto wł: Mecz U-20 na gdyńskich ME: LOUICE HALVARSSON (LOTOS Gdynia)

     Sam szukam właściwego dla siebie miejsca. Otoczylem się mlodzieżą
i czekam na ich odważne decyzje! Często musimy robić to trochę inaczej
niż sobie zaplanowaliśmy, ale życie nie jest takie proste, na jakie wygląda.
     Nie zawodzi tylko nasza młodzież. Niektóre zawodniczki śpią z piłką
i marzą o wielkiej sportowej karierze. Nie mogę zrozumieć, dlaczego nasze
nastolatki dają się wypchnąć z zespołów, przez zawodniczki o takim samym
talencie – tylko obcym paszporcie?

  Uroda , talent i praca!
  foto wł: Alba Torrens (Hiszpania) – jedna z gwiazd ME (U-20) w Gdyni!

     Jeżeli mamy graczy z zagranicy – powinny to być wielkie indywidualności.
Mamy doskonałych, zaangażowanych trenerów szkolących młodzież. Musimy
tylko przełamać pewną barierę, która dzieli nas od najlepszych w Europie.
     Czym jest ta niewidzialna bariera? Napewno trochę  poprawa techniki,
sprawności indywidualnej, mentalości i organizacji naszego sporowego życia.
    
Dajmy szansę naszej młodzieży!

 

Stare fotografie! 8

Czy się zmieniamy?

     Przedstawiam kilka fotografii lekko zakurzonych. Czy poznajecie kogoś,
kto jeszcze dzisiaj istnieje przy koszykówce? Jutro wieczorem dodam opis
do poszczególnych zdjęć.
     Na pierwszym, usunietym już zdjęciu był kilkuletni AC, który udowodnił,
że wlosy stracił przy koszykówce!

  Moi młodzi koledzy?
  foto wł: Od lewej stoją Zbigniew grzeszczyk, AC i R Krauze.
 
     Zdjęcie to wykonane zostało na hali Olimpi poznań przy ulicy, ktora kiedyś
nazywała się Świerczewskiego. trenerem Olimpi w tym czasie był Piotr Langosz.

  Hej Szprotawa - do roboty!
  foto wł: Zespól koszykarek Szprotavii Szprotawa – roczniki 1962 (tylko M Badocha
                  jest z rocznika 1961.

     Trenerem tego zespolu był Mieczyslaw Szydlowicz. Był on jednym z moich
nauczycieli. Dziękuję ci mieciu za okazaną pomoc!

 

  Kadra roczników 1964 - tylko 30 lat różnicy!
  foto wł: Kadra polskich kadetek na kietniowym zgrupowaniu
                   w COS Cetniewo.

     Trenerzy to Jacek Rondio i AC. Z pracy z zespolem zrezygnował
Jacek. Ja zostałem zmieniony przez Gienia Hałaburdę. Dowiedziałem
się o tym od pani sekretarki w PZKosz (podobnie jak Ryszard Zann,
którego zastąpilem dwa lata temu). Samo życie!

  Plaża, dzika plaża w ......!
  foto wł: Koszykarki SZS AZS Koszalin – Mistrz Polski młodziczek, kadetek
                  i juniorek – pod koniec lat 70-tych!

     Na zdjęciu od lewej stoją Gosia Czerlonko, Jola Jankowska, Renia Dudek,
Gosia Kwiatkowska. Niżej: Basia Dobrowolska, Iwona Pieczyńska i Gosia Dubińska.

Trzeba to poukladać!
  foto: Roman Haber -trener AZS Inea Poznań

     Romek dlugo był i jest związany z AZS Poznań. pracował
z Bronislawem Wiśniewskim. Później pracował w Norwegii.
Po powrocie zwiazał się  ponownie z AZS Poznań. Obecnie
jest pierwszym trenerem AZS Inea poznań. Życzę powodzenia!

Czar starych fotografii!

 

Prognoza pogody!

Na razie silne zachmurzenie!

     Marzy nam się słońce. W Budapeszcie – w pierwszy dzień turnieju świeciło
ono tylko gospodarzom. Podobno od 12-go  sierpnia w Grecji nie przewidują
opadów.

  Słoneczny dzień nad Budapesztem - jeszcze nie dla nas!
  foto wł: Węgierski Parlament nad Dunajem wygląda dostojnie!

     Dla mnie osobiście to było prawie zaćmienie słońca. Stan przedgrypowy,
wiele czasu spędzone w łóżku hotelowym, posiłki w papierowych naczyniach
i wyjścia tylko na treningi i mecze. Smutny pobyt!

  Picie wody za zdrowie kolegi - to nietakt panie Dawidzie!
  foto wł: Dawid Mazur przed pierwszym meczem był uśmiechnięty – później
                  było gorzej!
 
 

     Pierwszy mecz  – to dramat! Ledwo udało się nam obudzić zespół
w odpowiednim czasie przed meczem. Prawdziwe obudzenie nastąpiło chyba
dopiero w I kwarcie, przy wyniku 19 – 4! Później było nieźle, zabrakło paliwa
w ostatnich 6 minutach meczu.

  Nie lubię Radka - ma dużo uwag i czesto ma rację!
  foto wł: Radek Szwaja rozmyślał o drugiej bliźniaczce (gdzieś się zapodziała)

     Drugi dzień, to godzinny trening rano i mecz z Czeszkami po południu.
Przygotowaliśmy chyba nieźle to spotkanie. Dobra gra , kilkanaście punktów
przewagi (do 30 minuty meczu) – nic nie zapowiadało dramatu. Tak jak Czeszki
– graliśmy całą dwunastką. Ostatnie 10 minut – to szukanie powietrza jak
przedświąteczne karpie (współczuję tym biednym rybom).

 
  foto wł: Karolina Puss – mile wspomina ubiegloroczne finały MPJ!

     Ostatni dzień pobytu i wydawało się łatwiejszy pojedynek ze
Słowaczkami. Pobudka o godz. 6.30, śniadanie i o g. 9.30 mecz.
Wcześniej musieliśmy opuścić  hotelowe pokoje. Relaks w hotelowym
holu i wymarsz na zawody.
     Przewidywania się nie sprawdziły. Znowu nieznaczna przewaga 
naszych dziewczyn, w pierwszej fazie spotkania i te same klopoty
w końcówce (zdrowie). Było trochę nerwów i nadziei – w efekcie
trzecia porażka.

  No i te desery!
  foto wł: „Ostatnia wieczerza” polskich kadetek (w 2009 roku)!

     Po zawodach powrót na hotelowy hol i oczekiwanie na autobus,
który nas odwiózł na lotnisko. W samolocie obowiązkowa kanapka
i o godz. 22.00 – przyjazd  do hotelu IBIS w Warszawie.
     Dla mnie dopiero zaczęła się  przedsylwestrowa przygoda. Już
wyjazd z Koszalina na turniej w Budapeszcie zaczął się „ciekawie”.
Pani z PKP sprzedała mi billet na pociąg , który nie kursował. Kleiłem
wyjazd przez Stargard Szczeciński (nie widziałem tam trenera Krzysia
Koziorowicza), Piłę i Bydgoszcz (Krzysiu Janik szykował się do Balu).
     Po 13 godzinach dotarłem do naszej stolicy. Teraz powrót. Uciekł
mi w Sylwestra ekspress o g. 4.30 i pojechalem TLK (TGV) o godz. 5.50.
Jakie ździwienie w Gdańsku, gdzie zobaczyłem , że TGV (TLK) dogoniło
ekspress. Żeby tylko woda nie zamarzała i nieznaczne opady śniegu
w przedziale – to pomyślałbym, że to nowa szybka kolej chińska.
      Z Gdyni do Koszalina jedzie się SKM jak sauną. Z przesiadką
w Słupsku – na dworcu – gdzie uparli się i nie sprzatają go od roku.
W Koszalinie byłem o godz. 16.00. Wieczorem w Sylwestra zasnąłem ze
swoim wnuczkiem przed godziną 22-gą. Obudziłem się w Nowym Roku!

  Na szczęście - przeżyłem ta podróz!
  foto wł: Oby do wakacji!

Szczęśliwego Nowego Roku 2010 (z PKP)!

 

Trudny start kadetek!

Niegościnny Budapeszt!

    
     Od porażek rozpoczęły przygotowania do ME polskie kadetki. Wyjazd
do Budapesztu nastąpił w poniedziałek 28 grudnia. Pobudka o godz. 4.00
– o piatej przejazd autokarem na lotnisko i po siódmej odlot do Budapesztu.
W południe zameldowaliśmy się w hotelu „Budapest”. O godz. 19.00
pierwszy mecz z gospodarzami turnieju.
     Zmęczone podróżą zawodniczki z nad Wisły przegrywały po 7 minutach
19-4! Później było już tylko lepiej. W 16 minucie wynik brzmiał  27 : 21!
W 4 kwarcie (36 min) było 61 : 52. Końcowy rezultat meczu 69 : 55.
     We wtorek mecz z Czechami. Po 3 kwartach prowadziliśmy 57 : 45.
O ostatnich 10 minutach lepiej zapomnieć. Juz po 5 min. na prowadzenie
wyszły zawodniczki z Czech (60-57!). Po dramatycznej końcówce mecz
wygrały dziewczyny z za naszej południowej granicy 69 : 73.
     Podobnie było w ostatnim meczu ze Słowacją. Po 25 min. prowadziliśmy
47 : 38. I znowu lepiej fizycznie wytrzymały to spotkanie Słowaczki i wygrały
rezultatem 69 : 66.
 
  Tradycyjnie - słabo w Budapeszcie! 
  foto wł: Kadra Polski kadetek na turmieju U-16 w Budapeszcie!

Wyniki meczów:



28.12.2009    Polska  – Węgry   55 : 69 (10-23; 15-13; 13-23; 17-10)   
Czechy – Słowacja 74 : 61

29.12.2009    Polska – Czechy     69 : 73 (21-21; 16-12; 20-12; 12-28)
Słowacja : Węgry   71 – 88

30.12.2009   Polska  – Słowacja   66 : 69 (16-9;21-20; 17-27; 12-13)
Węgry – Czechy   72 : 50

Statystyki na stronie PZKosz.

     Najslabszymi elementami w polskiej ekipie były: przygotowanie fizyczne,
zbiorki, straty i rzuty wolne. Plusem były rzuty z gry. Brakowało rzutów za 3 pkt!
Momentami dobrze broniliśmy (obrona indywidualna, strefa 2-1-2
i zona press 1-2-1-1).
     Kolejny turniej nasze dziewczyny rozegrają w kwietniu (3-5.04) we Francji.
Wcześniej odbędzie się kolejne zgrupowanie w Zakopanem, gdzie planuje się
rozegranie 2-3 spotkań kontrolnych.

     W naszym zespole nagrodzono: Dominikę Owczarzak
– najlepszą  zawodniczkę zespołu Polski. Nagrodę za najlepszy
debiut w kadrze naszego  zespołu otrzymała Daria Marciniak!
Gratulacje!

A teraz praca!

 

 

Pomarańcze zamiast piłek!

Ach, te piłki!

     Pamiętam jeszcze skórzane i sznurowane piłki do koszykowki. Później nastała
era piłek „bułgarskich” – wykonanych z plastiku, twardych i często nieforemnych.
Były bardzo dobre do nauki kozłowania. Piłkas raz odbijała się w lewo raz w prawo.
Takimi piłkami trenowała moja pierwsza grupa treningowa w 1974 roku.
     Małgosia Wołujwicz (Czerlonko), ktora rozpoczęła treningi trzy tygodnie później
od swoich loleżanek – musiała trenować piłką do siatkowki (kolorowa Mikasa).
Poprostu miałem mało piłek. Cała drużyna zazdrościła jej tej piłki. 
     Na nogach zawodniczki miały zwykłe, granatowe trampki.Później ukazały
się tzw „Polsporty” – namiastka skorzanego obuwia do koszykówki. Miały jedną
wadę. bardziej nadawały się doślizgania, niż do gry w koszykówkę. Marzeniem
było grać w trampkach chińskich. Był to przejaw luksusu. Można je było kupić
w Czechosłowacji na Węgrzech i Bułgarii.
     W 1981 roku gościliśmy zespół z Francji – Nuits St Grogrges. Po turnieju
zawodniczki zostawiły nam swoje używane adidasy! To była „ameryka”!
Po awansie do ekstraklasy kupiliśmy dziewczynom 6 par nowiutkich adidasów.
Kosztowały ok. 10 moich miesięcznych wynagrodzeń!
     Koszulki i spodenki to już calkowity folklor. często sami malowaliśmy na nich
numery, nazwę klubu i imiona dziewcząt. Po awansie do I ligi otrzymaliśmy
komplet koszulek , spodenek i dresów firmy ADIDAS od węgierskiego klubu
z Szarvas, gdzie grały dwie nasze zawodniczki: Wioetta Łotysz i Gosia Kujawa.
     Jak jest dzisiaj wiemy najlepiej.Czy zyskała na tym nasza koszykówka?
Napewno jest bardziej estetycznie i zdrowo.
     Dzisiaj zamiast pomarańczowych piłek – mamy pomarańcze, o których
nasze zawodniczki mogły tylko pomarzyć. Czasami przed świętami komuna
rzuciła na rynek trochę pomarańczy czy babanów. Już tydzień wcześniej
 w TVP mówiono , gdzie znajduje się statek z tymi owocami i za ile dni wpłynie
do portu w Gdyni!

Jak zmieniają się nasze marzenia!?

A teraz Święta!

Od g. 20.00-tej  wakacje!

     Dzisiaj rano w hali sportowej Gdynia powiało świętami. Koszykarki
i sztab szkoleniowy Lotosu obdarowali się prezentami świątecznymi.
Pozostał tylko mecz z CCC Polkowice. 

  Mikołaj był łaskawszy od rywalek z boiska!
  foto wł: Wreszcie trochę radości – czy tak będzie po meczu z CCC ? 

  Ach, te chłopy!
  Prezent od zawodniczek Lotosu – gdzie sa te chłopy?

     Kadra U-15K przegrała swój ostatni mecz w Turcji
z U-16 tego kraju wynikiem 86 : 36. 

Więcej po meczu z CCC Polkowice!

  

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij