Drugi sezon w ekstraklasie!

Dzieli je 21 lat!

     Jak było kiedyś, a jak jest dzisiaj? W 1988 roku w Polsce niepodzielnie
panowala „komuna”. Awans wraz z zespołem wywalczyliśmy w Zgorzelcu.
W turnieju grały 4 zespoły – awansowały dwa najlepsze. Po dwóch wygranych
przegraliśmy 3 mecz, który nas zepchnął na 3 miejsce. O naszym awansie
zadecydował ostatni mecz, w kórym faworyt przegrał z najsłabszym zespołem.
     Kierownictwo naszej ekipy w tym czasie odprawiało „stypę” w miejscowej
restauracji. Nagle wiadomość: dogrywka w meczu, gdzie faworyt powinien
wygrać 30 pkt. „Stypę” zamieniliśmy  na uroczyste powitanie ekstraklasy,
w stylu jaki wtedy obowiązywał w kraju (i koszykówce)!
     Po awansie cztery nasze najlepsze zawodniczki spodziewały się potomstwa,
a piąta wyjechal do USA, gdzie mieszka do dzisiaj. I tak po 2 miesiącach
rozpoczeliśmy sezon w ekstraklasie (wtedy nazywała się I ligą). Polska
koszykowka w tym czasie była bardzo silna  – to dwa vicemistrzostwa Europy
za ekipą ZSRR.
     Silne i dość wysokie rozgrywające, dwa centry ponad 190 cm, dobra
technika, bardzo dobre przygotowanie fizyczne i dużo doświadczonych
zawodniczek  – tak wyglądala drużyna w ekstraklasie ponad 20 lat temu.
Sporo taktyki i obrony strefowej.

  Wyskok i skarpety Kamili Fimińskiej (nr 8)!
  foto wł: Tysiąc osób na trybunach hali KOSiR w Koszalinie.( II liga 1987 r)
  
     Na mecz z Koszalina do Spójni Gdańsk jechało się w przeddzień zawodów,
pociągiem – o godzinę szybciej niż dzisiaj. Noclegi i wyżywienie w Grand Hotelu
w Sopocie. Mecz u Mietka Krawczyka na ul Słowackiego 4(?) – w drewnianej
hali z Tadkiem Hucińskim  – jako trenerem.

  Rok 1988 adidasy i awans do I ligi! (ekstraklasa)
  foto wł: Słodki ciężar ekstraklasy! SZS-AZS Koszalin 1988 r.

     Do picia woda gazowana „Polczynianka” w szklanych butelkach. Stroje
„Adidasa”, trampki chńskie (rarytas) lub przechodzone adidasy na nogach.
Każdy zespól mial lekarza i masarzystę. Co lepsze zespoły miały materiał
do zabezpieczania stawów skokowych (podkreconych) i czasami Voltaren!
Mecze były filmowane na kasetach VHS.
     Zawodniczki otrzymywały tzw stypendia sportowe, czasami mieszkania
i auta na wlasność. Były też premie za wygrane mecze. Co lepsze zawodniczki
„były” na etatach w zaprzyjaźnionych zakładach pracy.

  Inny świat: kolory zdjęć, hala sportowa, reklamy!
  foto wl: Mistrz Polski 2009  – LOTOS PKO BP Gdynia!

     Jak jest dzisiaj  – wiemy wszyscy. Wszechobecny internet wie o wszystkim.
Gra się szybciej silniej i mniej finezyjnie. Chyba lepiej się broni ( nie tylko strefą).
Trenerzy sa lepiej wyedukowani. Piekiełko jest takie same, jak 20 lat temu.

Są to tylko moje przypuszczenia!
      Życie je ciągle weryfikuje!

    

Koszykarski łańcuch szczęścia!

Kto jest „ważniejszy”!

     Tak jak w życiu, w sporcie trzeba mieć dużo szczęścia. Ja go mialem
i mam. Dlaczego tak się dzieje? Kto potrafi logicznie to wytłumaczyć? Czy
takie wyjaśnienie istnieje?
     Wczoraj bardzo dobry (kolejny) mecz rozegrały w polskiej ekstraklasie
„Sosenka” (Klaudia Sosnowska , „Oli” (Oliwia Tomiałowicz) i „Lula” (Marta
Jujka). Dzisiaj grupa 9-10 letnich dziewczynek zaczęła przygodę z basketem.
     Co łączy, te dwie zupełnie różne grupy? Na pewno nadzieja zaistnienia
w świecie koszykówki. Czy tak się stanie? Te pierwsze zaszły już bardzo
wysoko, te drugie dopiero raczkują. Czy tylko przypadek decyduje o tym,
kto –  co w zyciu osiągnie?
     Być pracowitym, mieć talent – to tylko podstawy do  marzenia o czymś
wielkim. Trzeba mieć szczęście , aby trafić na ludzi, którzy im pomogą te
marzenia spełnić. Tymi ludźmi są trenerzy. Najważniejsi są Ci, którzy uczą
ich pierwszych liter koszykarskiego abecadła. Jeżeli wybiorą dobro dziewczyn
(podstawy basketu i pracę nad sprawnością) a nie chęć szybkiego wyniku
(strefa i systemy) – to będzie to dobre ogniwo we wspomnianym łańcuchu.

  One marzą i nie możemy ich zawieść!
  foto wł: Jaki będzie ich „sportowy łańcuch szczęścia”?

     Tych ogniw łańcucha jest więcej. Dopiero wlaściwe ich dobranie i później
połączenie – daje szanse na coś wielkiego. Jedni mają szczęście, inni nie.
Dziewczyny z tej pierwszej grupy chyba je miały. Trener „pierwszego
kontaktu”, który zaszczepił im bakcyla basketu. Później SMS (Szkola
Mistrzostwa Sportowego) i klub wysokiego wyczynu.

  Gdzie sięgają ich marzenia?
  foto: Oby ich sportowe marzenia się spełnily!

     Tak często słyszy się ludzi krytykujących SMS i pracujących tam
szkoleniowców. Przeanalizujmy „łańcuchy szczęścia” czołowych polskich
koszykarek. Kto był w sportowej szkole, a kogo szkoliły pierwsze kluby?
     Później, ważne jest jaki klub wybiorą sobie absolwentki tej polskiej,  
koszykarskiej Sorbony. Kolejne ogniwo to trener, który tam pracuje.
Da im szansę, czy będą tylko dekoracją dla grających tam gwiazd?
Czasami decyduje też przypadek. Wyjątki tylko potwierdzają tezę
„łańcucha szczęścia”!
     Zaczynająć krytykować starajmy się uczciwie poszukać tych kolejnych
ogniw.I zastanówmy się, kto – które ogniwo przygotował.
     Moje ogniwa „szczęścia” to Mietek Szydłowicz, Marek Grenda,
Krzysiu Książek, Tadek Aleksandrowicz, Pan Henryk Langierowicz,
Pan Ludwik Miętta, Pan Janusz Mróz, Pan Bronek Wiśniewski, Pan
Zygmunt Olesiewicz, Tadziu Huciński, Andrzej Kuchar i wielu innych.
Czy to nie szczęście mieć tylku wspaniałych trenerów w swoim łańcuchu?
     Takiego szczęścia życzę tym nastolatkom, które dopiero dzisiaj
zaczynają budować swój „łańcuch szczęścia”!

Każdy jest kowalem swojego łańcucha !?
    

 

Spotkanie po latach!

Czy  będzie kolejne RDV? 

     Był maj 1981 roku. Koszykarki SZS AZS Koszalin – po zdobyciu tytułu Mistrza
Polski Juniorek (U-19) wyjechaly w nagrodę na serię meczow towarzyskich do Francji.
Gościły w Burgundii. Jeden z meczów rozgrywały w Nuists  -St – Georges. W tym
czasie grala tam reprezentantka Polski i, była zawodniczka ŁKS Łódź – Bożena
Storożyńska. Jej syn Paweł mial niewiele ponad dwa latka.

     Gosia Czerlonko miała zostać we Francji!
foto wl: Na zdjęciu wielu znajomych,  wśrod nich – dwuletni Paweł Storożyński z rodzicami!
Po lewej stronie stoją rodzice Pawla ze swoim synkiem, Trochę w prawo stoi właściciel
tego bloga z lekką łysiną. Po prawj stronie, wtedy jeszcze panna Wolujewicz – dzisiaj Czerlonko.W środku siedzi obok „kudłatego” – Witka Krochmala – Wioletta Łotysz
(Gawęcka). W srodku lekko podparta-  mama Marty Dobrowolskiej – Barbara Samitowska.
Z panem Burtin stoi pod rękę Halina Rudzin,Obok mnie jest Gosia Lisztwan (Kwiatkowska).
Na zdjęciu są też Renia Dudek, Iwona Rojek , Gosia Dubińska,Iwona Pieczyńska (Bokota),
Anka Capar

     Dziewięć lat później ja również mieszkalem w Burgundii. W tym czasie
jedenastoletni Pawel mieszkał w Auxerre, gdzie grała jego mama – Bożena.
Mieszkalem w Dijon – stolicy tego pieknego regionu.
     Po trzech latach otrzymalem propozycję pracy jako dyrektor sportowy
w zawodowym klubie PRO A – JDA Dijon. Odpowiadalem tam za szkolenie młodzieży. Ściągnąłem do Dijon 14-letniego  już Pawla Storożyńskiego.
Grał  w moim zespole mlodzików i ustanowił rekord w tej kategori mistrzost
Francji – zdobywając w 10 meczach przecietnie 41 pkt!
     Później, już jako 18-latek grał w zawodowym zespole naszego klubu
– miedzy innymi pucharowe mecze z Bobrami Bytom, gdzie trenerem był
pan Mołłow, który w sobotę poprowadzi zespół kobiet Piaseczna, w I ligowym
meczu z VBW GTK  Gdynia.  Jaki ten swiat jest mały!
     W Dijon Paweł uczył się w jednej sportowej klasie – z moją córką – Agatą.
Teraz spotykamy się poraz trzeci – tym razem w Gdyni – na nowej hali
widowiskowo – sportowej. Paweł trenuje z zespolem Prokomu ,a ja staram sie
pomagać popularnemu „ślimakowi” – Jackowi Winnickiemu w Lotosie.

  Nr 11 - Pawel w JDA Dijon!
  foto wl: Piaty zespól młodzików we Francji w roku 1994! Paweł Storożyński – z nr 11!

     Paweł przyjechal do Polski, w trudnym momencie swojej sportowej kariery.
Po przebytych kontuzjach, stara się wrocić do dawnej dyspozycji. Trzymam
za niego kciuki.
     Gdzie nastapi nasze kolejne spotkanie, może niekoniecznie zwiazane
z koszykowką? Czas pokaże.

        Dzisiaj w klubie niespodzianka
– czekoladki od Pań – na dzień „chłopca”!

 

To też jest Polska!

Wojenki polsko-polskie!

     To nasza specjalność! Zawiść, zazdrość i złośliwość widać wszędzie.
Pan trener siatkowki, były mistrz Europy, pomimo swoich kłopotów, razi
swoich następców „kupą” błota. Powód  – porażka z czołową drużyną naszego
kontynentu – Holandią. Ofiarą tej nagonki jest żona obecnego trenera. Teraz
przebywa w szpitalu, a trener zamiast na boisku jest przy jej boku.
     Zygmunt Chychła wcielony do armii niemieckiej – uciekł z niej  i walczył
u boku gen. Andersa. W 1952 roku wywalczył pierwszy po wojnie złoty medal
dla Polski. Zapomniany, aby godnie żyć wyjechał do Niemiec i zmarł tam dzisiaj
zapomniany w jednym z przytułków.
     To tylko Ci znani , o których mówią wszyscy. Codziennie słyszymy o naszym
polskim bagienku. 
     Teraz z innej beczki. Inwazja obcych pracowników  w polskim sporcie.
Przebywam na obiekcie sportowym, gdzie bardzo liczna grupa „opiekunów”
rozmawia w języku dla mnie nie zrozumiałym. Pracując we Francji, mówilem
ich mową. Był to zwykły szacunek, dla kraju, który dawał mi w tym czasie
możliwość spokojnego życia.

  Obcy a swój!
  foto wl:Trener Mołłow przybyl do nas z Bulgarii, a jest jak swój! Dziękujemy!

     Pomimo finansowej stabilizacji wróciłem do kraju, za którym tęskniłem
od momentu wyjazdu. A tu na naszym obiekcie nic nie rozumię! Co za czasy!
Kilka dni temu napisałem o naszym, polskim trenerze, który dorabia, służąc
tym co rozmawiają inaczej niż my. Nie wszyscy w to wierzą! Szkoda!
     Rozumię i jestem zachwycony swobodą poruszanie się po wolnej Europie.
Sam doświadczylem kiedyś wielu kłopotów z uzyskaniem paszportu na wyjazdy
sportowe. Tylko są pewne granice, których przekraczać nie powinniśmy.
     Często są dlatego lepsi, że pochodzą z innego kraju. Brakuje im innych zalet.
Dziesiątki młodych, dobrych fachowców w żeńskiej koszykówce zarabia miernie,
pracuje za „trzech” i wie , że polski klub woli facetów z „zagranicy”!
     Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie jestem wrogiem obcokrajowców w naszym
kraju. Fascynują mnie dobrzy fachowcy (na przyklad w siatkówce), którzy dają
nam możliwość sportowego postępu.

  Skośne oczy nie zawsze są wadą!
  foto wl: W Koszalinie pracowałem z „Japonką”! Agata Janicka!

     Czapka z głowy (łysej) dla moich młodych współpracowników w szkoleniu
centralnym. To już znakomici szkoleniowcy. Trzeba ich tylko obdarzyć zaufaniem
i powierzać coraz więcej odpowiedzialnych obowiązków. Staram sie to czynić.
     Tylko, że ja jestem skromnym przedstawicielem, który ma bardzo małe
możliwości realizacji tej ideii! Chciałbym, aby moje doświdczenie nie było dla nich
ciężarem, a raczej możliwością wolnego wyboru i kontynuowania wlasnej filozofii
pracy na rzecz polskiego basketu!

Jestem tylko czlowiekiem, a aniołki żyją w niebie!



    

Dawnych wspomnień czar! 9

To już prawie 30 lat temu!

     Czas leci szybko. Czasami zbyt szybko. Nie chcę dokuczać moim
dawnym zawodniczkom, ale im też czas ucieka. Oczywiście one są ciągle
bardzo młode.

  Zdjęcie wykononano 31.08.1980 r w Korei Półn.
  foto wł: Kadra Polski juniorek na turnieju nadziei Olimpiskich w KRL-D (1980 r)!

       Mialem wtedy 31 lat, a Jacek Rondio o rok mniej. Na zdjęciu są między
innymi po dwie zawodniczki z Koszalina i Warszawy.Czy znacie te Panie?

  Kadra ZG AZS na schodach teatru w Wilnie!
  foto wl: Wioletta Łotysz, Barbara Dobrowolska, Malgorzta Kujawa, Lila Kurzawa,
  i Iwona Pieczyńska (wszystkie SZS AZS Koszalin) – na turnieju w Wilnie (1978 r).

     Latka lecą! Trzy z nich zdobyło tytuł Mistrzyń Polski młodziczek w 1978 r. Rok
później Gosia Kujawa (wtedy Janowicz) po zdobyciu MP kadetek – wyjechala
do Łodzi (ŁKS) i zdobyła wraz z zespołem mistrzostwo Ekstraklasy!

  Z nr 13 pani Badocha!
  foto wł: „Szprotavia ” Szprotawa – 13 i 14 latki wychowanki trenera
                    Mieczyslaw Szydłowicza – maj 1975 rok (turniej na hali ŁKS w Łodzi)!

     Często pisałem o koszykarskiej szkole szprotawskiej. Panowie Szydlowicz
i Kabza – przez lata dostarczali zawodniczki do polskiej ekstraklasy!

A jak będzie za kolejne 30 lat? Kto bedzie wspominał?

 

Wycieczka śladami Bartka S.!

Kopenhaga – tak blisko Gdyni!

     Kilka zdjęć z Kopenhagi, gdzie gościł zespół naszych kadetek (r.1995)
w nagrodę za zdobycie tytułu Mistrza Polski!

  To nie jest FORD Bartka!
  foto wł: Deszczowa Kopenhaga

  Nieczynna fontanna!
  foto wł: „Szarpana” zabudowa w centrum!

  A może trochę zakupów?
  foto wł: Stare centrum handlowe!

    Rycerz jedzie na wojnę z Pchełkami!
foto wł: Książę duński – Christian X !

  To Bartek pilnuje te rowery?
  foto wł: Młodziczki GTK jeżdziły rowerami na turniej?

  Ach,  te kobiety nad morzem!
  foto wł: Nasza Syrenka jest ładniejsza!

     Zawodniczki VBW GTK Gdynia zajęły V miejsce na turnieju w Kopenhadze!
Część z nich gra obecnie na turnieju kadetek w Olsztynie (dotarły do finału). 
W dniu 23 września br,  kilka z nich, jedzie wraz z reprezentacją Pomorza na
kolejny turniej do Smorgonia na Białorusi. Powodzenia!

Przedłużone wakacje młodych dziewczyn!

 

W czym są lepsi siatkarze?

Koszykarski marsz na szczyty!?

     Dzisiaj większość dyscyplin sportu jest zadowolona , że jest lepsza od piłki nożnej.
Jest to stosunkowo łatwe zadanie patrząc na nieudolność pana Laty i jego kompanów.
Staram się nie kopać leżącego, tak więc nic więcej o kopanej!

  Najnowsza i najladniejsza hala w Polsce!
  foto wł: Piękna hala w Łodzi i porażka z Serbią!

     Był rok 1997! Większość naszych kadrowiczów zaczynała swoją edukację w baskecie.
Robiono to lepiej lub gorzej. Kto w tym czasie zajmowal się kulturą fizyczną? Dyskutowano
ciągle o przeszłości naszego kraju. A dzieci rosły i rozwijały się tak jak mogły w tych czasach.
     Dzisiaj ponosimy koszty bierności w sportowej edukacji naszych „mistrzów” z przed laty.
Siatkówka robila to lepiej przed laty i dzisiaj zbiera złote plony. Ówcześni dzialacze , trenerzy
potrafili w tych latach chaosu robić coś poprawnie. To , że Gortat jest tym kim jest w polskim
baskecie, to również zasluga pilki nożnej. Był tam zawodnikiem na pozycji bramkarza bez
przyszłości – wybrał koszykówkę ( pomogli mu w tym trenerzy basketu w Łodzi). Chcąc coś
wygrać – zawsze robimy „pospolite ruszenie”  – raz się udaje innym razem – nie!
     A jak będzie w przyszlości np za 12 lat? Dzisiejsze Mistrzynie Polski Młodziczek część
swoich zajęć odbywały wiosną na szkolnym holu! Ile klubów i trenerow ma podobny problem?
Czy rachunek wystawi nam znowu życie w roku 2021. Wtedy znowu zaczniemy plakać i narzekać
– nie pamiętając o roku 2009! Oby tak nigdy się nie stało!

  Złotka GTK i ich trenera!
  foto wl: Z tej grupy wyrosły Mistrzynie Polski mlodziczek w 2009 r!
 
     Lepiej dyskutować o dziennikach telewizyjnych , plotkach i innych brudach dnia dzisiejszego,
niż o zdrowiu swoich dzieci. Kto ostatni raz martwil się o nasze pociechy? Kto próbował
zreformować stary, komunistyczny model wspólzawodnictwa sportowego w Polsce – opraty
o punkty za wynik w wieku 10-16 lat i klęski w  wieku późniejszym?
     Sporadyczne sukcesy, oparte na fanatycznej pracy kilku szkoleniowców czy działaczy, tylko
zaslaniają całą prawdę o naszym sportowym bagnie. Mamy dziesiątki zaangażowanych, dobrze
wyedukowanych trenerów, ale My wolimy w większości trenerskie miernoty z ościennych państw.
I znowu jeden rodzynek zaciemnia nam prawdziwy obraz tego problemu.
     PZKosz prowadzi wzorowo szkołę trenerów, aby jej absolweci później pracowali jako porządkowi
na zawodach , gdzie trenerami są „nieocenieni” obcokrajowcy! Nie mam nic przeciwko zagranicznym
trenerskim autorytetom. Zamknijmy drogę do Polski – drobnym ciułaczom naszej waluty! Dajmy
nasze pieniądze , naszym trenerom!

Propagujmy: dobre bo polskie!

 

Czy nastąpi inwazja koszykarskich robotów?

Strefa niemożności!

     Skończyła się gdańska część Mistrzostw Europy. Nawet dwa gołębie wykonały rundę
honorowąw hali „Olivii” na część trzeciego zwyciestwa Francuzów, którzy pierwsi wytropili
te dwa ptaszki. Niestety nić nie wiemy  o kocie.
     Rosjanie awansowali dalej, ale bez wygranej. Do Bydgoszczy pojechali grać dalej
Niemcy i duża część gdańskich organizatorów. Polacy przenieśli się z Wrocławia do Łodzi,
gdzie czekają ich trudni rywale – na poczatek Hiszpanie.
     Mistrz Polski młodziczek, zespół prowadzony przez Bartosza Słomińskiego gra turniej
w Kopenhadze. Agata Stępień i jej koleżanki wylądowały tam dzisiaj po południu.

  Eskorta Słomy!
  foto wł: Bartosz Słomiński wcielony do Gwardii Honorowej w Danii! Dobrze mu tak!

     Nastąpi tam pojedynek na neutralnym terenie z Bryzą Kolbudy. Nie lepiej było
zagrać w Tczewie? A może chodzi o łagodne sędziowanie? Tak na serio ten wyjazd
jest nagrodą za tytuł Mistrza Polski Młodziczek
     
  Krakowska Ikona polskiej koszykówki!
  foto wł: Jan Mikułowski – legenda polskiego basketu!

     Pan Jan Mikułowski od lat mieszka w południowej Szwecji (Malme), o 20 km
od Kopenhagi. Przez wiele lat prowadził kadrę polskich koszykarzy. Później przez
wiele lat robił to samo w Szwecji. Jest zwolennikiem mozolnej pracy nad techniką.
     W Polsce wystartował kolejny koszykarski sezon! Czy część z nas znowu będzie
szkolić małe koszykarskie roboty? Czy 13-14 letnie dzieci będą ćwiczyć systemy,
aby ugrać parę punktów i złotych w Mistrzostwach Polski? System szkolenia dzieci
w Polsce, preferuje walkę o środki do życia, dla klubów szkolących młodzież.
     Przy okazji futbolowej histerii dowiedzieliśmy się o chłopcach z AC Milano, których
nasza młodzież masakrowała fizycznie, walcząc za wszelką cenę o wygraną.
Tymczasem dla tych maluchów z Włoch była to znakomita okazja do popisywania
się swoją techniką indywidualną i sprawnością! Podobnie jest w naszej koszykówce.
     Na dodatek „stawiamy” strefę” i sukces gotowy – dzisiaj! Za kilka lat znowu
może powtórzyć się „Maribor”! Oby to nigdy nie nastąpiło!

Powróćmy do Czarodziejów z Bielan  
     trenera Zygmunta Olesiewicza!


    

W(i)lub(o)dzowie na wojennej ścieżce!

Napoleon był łagodniejszy!

    Staruszka „Olivia” wypelniona po brzegi, 3/4 publiczności to Łotysze. Widać też
było małe grupki trójkolorowych. Wśród nich w sektorze „D” przedstawiciele fedreracji
francuskiej: Prezydent Mr Yvan Mainini i DTN (Szef Wydziału szkolenia FFBB) :
Jean-Pierre de Vincenzi ( był trenerem srebrnego zespołu Francji na Olimpiadzie
w Sydney!)
.

Znamy się od roku 1994! Spotkania w Dijon!
foto wł: Spotkanie po  latch z Jean-Pierre de Vincenzi!

     Moje miejsce przypadkowo było obok nich. W pewnym momencie kibice z Łotwy
(zbyt) agresywnie cieszyli się ze zdobytych punktów przez swoich pupili. Francuzi
zareagowali nerwowo (fatalna gra ich zespołu) i się zaczęło!
    Próbowałem uspokoić „gości” z Łotwy. Udało się tylko na chwilę. Zaczęły się
ręczne przepychanki. Rozdzielilem zwaśnione strony tego konfliktu, ale znowu
tylko na moment. Zmuszony byłem poprosić stojących kilka metrow z boku porządkowych.
ktorzy „nic nie widzieli”. Oni zawolali ludzi z „ochrony” i było bardzo gorąco. Nad nami
ponad tysiąc kibiców z Łotwy zaczęło wrogo reagować.
     Na szczęście ochroniarze się dyskretnie wycofali, ja otrzymalem z góry kilka
„pozdrowień” i zrobiło się spokojnie.  Obok mnie byli dwaj dzialacze koszykowki z Pomorza
– panowie Janiszewski i Twardowski gotowi , aby mi udzielić pomocy.
     Po meczu podaliśmy sobie dłonie ze smutnymi Łotyszami i ze  strachem opuścilem
halę Olivii”! Żeby było śmieszniej to pozdrawiali mnie dwaj kibice w koszykarskich kaskach,
których zdjecie zamieścilem na blogu wczoraj.
  
„A mówilem”:
Polska jest lepsza od Litwy! (27 sierpien 2009)
 
 

Gdańsk i ME koszykarzy!

To tylko męska koszykowka!

     Na pewno nie jestem wielbicielem męskiej koszykówki. No, ale ME zobowiązują!
Organizują ją moi przełożeni i koledzy! Nie widziałem golębi, ani kota. Widziałem
dwa „różne” mecze.

  Kapelusz też może być piękny!
  foto wł: Kazdy strój zdobi człowieka. Łotysze z fantazją!

     Pełna sala kibiców (Łotysze) i trudna wygrana Rosjan z Łotwą. Mecz twardy,
pelen ostrej walki, dobrej obrony i dużo ambicji z obu stron!Później otwarcie przy
prawie pustej hali.

  Biegają na wprost siebie: 6 na 6! Bez zderzenia!
  foto wl: Rozgrzewka Łotyszów – bez kolizji! Jak w Nowym Targu!

     Jako ostatni na parkiet weszli Francuzi i Niemcy. Mało zorganizowana gra w ataku
i średnia defensywa to postawa Francji podczas pierwszej połowy. Ze strony Niemiec
duża dyscyplina w grze ofensywnej i obronie. Sporo celnych rzutow za 3 pkt-y.
     Tony Parker przez 24 min gry zdobył dla zespołu z nad Sekwany tylo 4 pkt! 
Druga połowa to poprawna gra w obronie kolegów Pietrusa, coraz skuteczniejsze
rzuty T. Parkera i jeden cudowny szybki atak , zakończony efektownym wsadem.

  Peszyła go obecność narzeczonej?
  foto wl: Tony Parker na trybunie „Olivii” w Gdańsku!

     Dominujaca przez 35 min gry ekipa z Niemiec przegrala w końcówce
z Tony Parkerem. Zwycięzcy byli zadowoleni tylko z wygranej. To w sporcie
liczy się najbardziej. Być może pomogła im nieobecność gołębi i szarego kota!
Po trudnej wygranej z Belgią na drodze do Gdańska – to napewno sukces!
     Jutro kolejne gry. Oczekujemy  wygranej Polaków. Gratulacje za mecz
z Bulgarią. Jutro spotkanie z Litwą. Napewno trudniejsze, ale zwycięstwo da
nam więcej szans w kolenej rundzie ME!

Czekam na debiut sezonu żeńskiej koszykowki!

 

 

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij